Zamknij

Kilku chorych na COVID-19 poszło do baru. Sprawdź, co było dalej

08.04.2021 15:29
OLI SCARFF/AFP/East News
fot. OLI SCARFF/AFP/East News

Chociaż mieli objawy COVID-19 poszli na otwarcie nowego baru. Podczas kilku godzin zarazili kilkadziesiąt osób. Wirus rozprzestrzenił się nie tylko wśród gości lokalu i pracowników, ale także wśród osób, których tej nocy nie było w barze. 

Na otwarcie nowego baru w stanie Illinois w USA przyszło pięć osób chorych na COVID-19. Cztery z tych osób odczuwały objawy choroby, ale mimo wszystko zdecydowały się uczestniczyć w wydarzeniu, w którym brało udział w sumie 100 osób. Piąta osoba chora na COVID-19 nie odczuwała żadnych objawów i nie wiedziała, że jest chora.

Impreza, po której ucierpiała cała społeczność

Po wieczorze w barze notowano kolejne przypadki zachorowań na chorobę wywoływaną przez koronawirusa. W sumie stwierdzono 46 nowych zachorowań na COVID-19 - zachorowało 26 klientów i trzech pracowników baru. 

Kolejne 17 osób zaraziło się przypadkowo, gdy wirus zaczął się rozprzestrzeniać po imprezie, nie byli oni gośćmi baru. Przypadkowe ''ofiary'' zakażenia to 12 osób z 8 różnych gospodarstw domowych, 2 dzieci ze szkolnej drużyny sportowej i 3 osoby przebywające w placówce opiekuńczej. 

- Ta sytuacja pokazuje, że transmisja z takiego miejsca jak bar, wpływa nie tylko na klientów i pracowników, ale także na całą społeczność - powiedział Shelby Daniel-Wayman, badacz z Departamentu Zdrowia Publicznego stanu Illinois.

Impreza w barze odbiła się na życiu wielu osób. Z powodu wykrytych zakażeń zamknięto szkołę, do której uczęszcza na co dzień 650 dzieci, a pensjonariusz domu opieki musiał być hospitalizowany, ponieważ rozwinęła się u niego ciężka postać COVID-19.

W USA bary i restauracje są otwarte dla gości, choć ich właściciele powinni przestrzegać określonych zasad. Dr Robert Glatter, lekarz ze szpitala Lenox Hill w Nowym Jorku, powiedział, że otwarcie barów w erze COVID-19 ma konsekwencje.

- Oznacza to zwiększone ryzyko transmisji, prowadzące do większej liczby przypadków hospitalizacji i ostatecznie zgonów - powiedział.

- Kiedy ludzie piją alkohol, zbliżają się do siebie i mówią głośniej. Zwiększa to rozprzestrzenianie się wirusa ze względu na zwiększone wydzielanie aerozoli, które mogą pozostawać w powietrzu w zamkniętym pomieszczeniu do trzech godzin bez odpowiedniej wentylacji - stwierdził dr Glatter.

W Polsce bary i restauracje pozostają zamknięte w związku z wprowadzonymi przez rząd obostrzeniami. Ludzie nie zrezygnowali jednak ze spotkań rodzinnych i towarzyskich, nawet w większym gronie. Dlatego eksperci przekonują, by mieć na uwadze zdrowie najsłabszych i izolować się, gdy występują podejrzane objawy. Ważne jest stosowanie dystansu społecznego i noszenie maseczek ochronnych, które zabezpieczają ludzi w naszym otoczeniu przed zakażeniem koronawirusem.

Źródło: drugs.com