Ciało odmawia jej posłuszeństwa, gdy zaczyna się śmiać

17.01.2020 14:49
Katapleksja
fot. Shutterstock

Niezwykłe zaburzenie mózgu sprawia, że 17-letnia dziewczyna upada za każdym razem, gdy się śmieje. Podczas śmiechu zupełnie traci kontrolę nad własnym ciałem. Chociaż niektórzy bagatelizują ten stan, to jej wcale nie jest do śmiechu. 

Nastoletnia Billie Hodgson cierpi na katapleksję, która powoduje nagły paraliż mięśni za każdym razem, gdy dziewczyna zaczyna się śmiać. Podczas gdy śmiech jest dla większości osób niezwykle ważnym aspektem życia, 17-latka stara się go unikać. Przyznała nawet, że unika kontaktu z najbardziej zabawnymi przyjaciółmi, by ograniczać okazje do śmiechu.

Jej niezwykła przypadłość jest powikłaniem narkolepsji. Paraliż mięśni wywoływany jest przez silne reakcje emocjonalne, w przypadku Billie jest to śmiech, ale u innych chorych paraliż może być wywołany podnieceniem, złością, a nawet zaskoczeniem.

- Jestem żywiołową osobą, więc sytuacja, gdy nie mogę się śmiać, jest naprawdę dziwna. Czuję, że nie mogę być sobą - przyznaje gorzko 17-latka.

Katapleksja: gdy śmiech zagraża zdrowiu

Katapleksja jest zaburzeniem neurologicznym, które charakteryzuje się nagłą, krótkotrwałą, ale odwracalną utratą napięcia mięśniowego, co skutkuje upadkiem lub osunięciem się osoby chorej na ziemię. Katapleksja jest objawem narkolepsji.

- Trudno jest wytłumaczyć, jak się czuję, gdy upadam. To tak, jakbyś nie miał kontroli nad własnym ciałem, nie mam żadnej kontroli nad tym, co się dzieje - przyznaje nastolatka. 

- Nie mogę nic mówić ani odpowiadać, ale najbardziej frustrujące jest to, że jestem przytomna. Trzęsę się i nie mogę utrzymać rzeczy w ręku - dodaje.

Katapleksja to objaw narkolepsji

Narkolepsja to przewlekłe zaburzenie cyklu snu-przebudzenia, które objawia się nadmierną sennością w ciągu dnia, której często towarzyszą katalepsja (osłabienie napięcia mięśni wyzwalane przez czynniki emocjonalne), halucynacje i paraliż senny.

Billie, ponieważ choruje na narkolepsję, musi wcześnie chodzić spać, żeby się wyspać. W nocy często ,,rzuca się'' i wybudza nawet kilkanaście razy. Dziewczyna musi także spać w ciągu dnia.

Podczas zarówno łagodnych, jak i ciężkich ataków Billie pozostaje w pełni świadoma, ale często czuje się „zamknięta” w ciele. Chociaż ma 17-lat to katapleksję zdiagnozowano u niej dopiero w ubiegłym roku.

Jednak pierwsze wspomnienie katapleksji sięga znacznie wcześniej. Billie twierdzi, że pierwszy epizod miała ok. 14 roku życia.

- Pamiętam, jak kiedyś chodziłam z kolegą po szkole i śmialiśmy się, a potem po prostu upadłam na kolana. Wszyscy myśleli, że się potknąłem, ale ja wiedziałam, że coś jest nie tak. Na początku nie sądziliśmy, że to takie poważne, a lekarz powiedział mi, że wszyscy się trzęsą, kiedy się śmieją - twierdzi dziewczyna.

- Gdy zdiagnozowano mnie, czułam mieszane emocje. Ulżyło mi, że w końcu wiedziałam, co to jest, i wtedy mogłam rozpocząć leczenie, ale jednocześnie przestraszyłam się, ponieważ nie wiedziałem, jak bardzo wpłynie to na moje życie - kontynuuje.

Niestety nie ma leku na katapleksję, ta choroba trwa całe życie, dlatego jej zaakceptowanie jest niezwykle trudne. Jedyną formą leczenia jest przyjmowanie leków regulujących sen, w celu opanowania narkolepsji.

Katapleksja jest dla młodej dziewczyny przeszkodą w nawiązywaniu i utrzymywaniu kontaktów towarzyskich. Musi ona unikać sytuacji, w których cokolwiek mogłoby ją rozśmieszyć, a jest to smutna perspektywa na życie.

Billie nie może także zrealizować swojego życiowego marzenia o byciu położną, ponieważ traci kontrolę w rękach. Dziewczynie nie wolno także prowadzić samochodu.

Nastolatka chce szerzyć świadomość na temat katapleksji, bo uważa, że ludzie niewiele wiedzą na temat tego zaburzenia i lekceważą je. Tymczasem katapleksja ma ogromny wpływ na życie człowieka i może prowadzić do spychania chorych na margines społeczny. 

Źródło: dailymail.co.uk