Jej serce nie biło przez SZEŚĆ GODZIN. Zmartwychwstała

06.12.2019
Aktualizacja: 06.12.2019 11:08
Kobieta obudziła się 6 godzin po zatrzymaniu akcji serca
fot. Shutterstock

Turystka z Wielkiej Brytanii została wskrzeszona do życia przez hiszpańskich lekarzy po sześciu godzinach od zatrzymania akcji serca. "To wyjątkowy przypadek" - zgadzają się eksperci.

Audrey Mash, nauczycielka z Anglii, wędrowała po Pirenejach z mężem. 3 listopada 2019 r. nagle źle się poczuła. Miała problemy z mówieniem i poruszaniem się.

- Próbowałem wyczuć puls... Nie oddychała, nie czułem bicia serca - relacjonował później w katalońskiej telewizji TV3 jej mąż Rohan Schoeman. Gdy ratownicy dotarli do pary dwie godziny później, temperatura ciała Audrey Mash spadła do 18 stopni Celsjusza, a kobieta została zabrana do szpitala bez oznak życia.

- Wyglądała, jakby nie żyła. Wiedzieliśmy jednak, że w kontekście hipotermii miała szansę przeżyć - powiedział lekarz prowadzący pacjentkę Eduard Argudo ze szpitala Vall d’Hebron w Barcelonie.

Ścigając się z czasem, lekarze odpompowali krew pacjentki, napełnili ją tlenem i ponownie wprowadzili do organizmu. Gdy temperatura Mash osiągnęła 30 stopni Celsjusza, lekarze użyli defibrylatora. Serce Audrey Mash wróciło do pracy sześć godzin po pierwszym telefonie na numer ratunkowy.

- Biorąc pod uwagę, że praktycznie nie ma przypadków ludzi, którzy tak długo mieli zatrzymane serce i zostali wskrzeszeni, obawialiśmy się uszkodzeń neurologicznych - powiedział dr Argudo.

Zdradził również, że hipotermia, która doprowadziła kobietę na skraj śmierci, ochroniła również jej ciało i mózg przed zniszczeniem. „Gdyby zatrzymanie akcji serca na tak długo nastąpiło w normalnej temperaturze ciała, byłaby martwa” - skonkludował dr Argudo.

Dwanaście dni później Audrey Mash została wypisana ze szpitala, niemal całkowicie zdrowa, z niewielkimi problemami motorycznymi i nadwrażliwością rąk, wynikającą z hipotermii. Na wiosnę planuje wrócić do wspinaczki.

Źródło: reuters.com