Mężczyzna chory na raka wszedł na Mount Everest! Historyczny wyczyn

Monika Piorun
07.06.2017 12:53
Mężczyzna chory na raka wszedł na Mount Everest! Historyczny wyczyn
fot. Twitter/IanToothill

Ian Toothill jest pierwszym człowiekiem ze zdiagnozowanym nowotworem, któremu udało się zdobyć najwyższy szczyt świata.

W 2015 roku lekarze powiedzieli mu, że zostało mu zaledwie 4 miesiące życia. Zaawansowana postać raka jelita nie dawała niemal żadnych szans na wyleczenie. Nawet najbardziej optymistyczne prognozy wskazywały na to, że może mu udać się przeżyć kolejne dwa lata.Rok temu wydawało się, że nastąpiła chwilowa poprawa, ale wkrótce doszło do remisji choroby. To właśnie wtedy 47-letni londyńczyk uznał, że powinien zrealizować marzenie o wyprawie w Himalaje, w które chciał wyruszyć już od dzieciństwa. 

Marzenia dają siłę do walki nawet z najcięższą chorobą

Zanim zachorował na raka jelita udało się mu uczestniczyć w 3-miesięcznej wędrówce po tych górach. Odbył też samotną wyprawę na Islandię. Zdobycie Mount Everest było jednak wyzwaniem, któremu nie łatwo byłoby podołać nawet zupełnie zdrowym śmiałkom żądnym przygód. Dla ludzi cierpiących na raka wejście na najwyższy szczyt świata jest wyzwaniem na miarę wyprawy na księżyc - nawet krajobraz jest podobny. Ian Toothill udowodnił jednak, że nie ma rzeczy niemożliwych - nawet dla pacjentów onkologicznych. 

Pierwszy na świecie mężczyzna z zaawansowaną postacią nowotworu wszedł na sam szczyt świata!

5 czerwca udało się mu wpiąć flagę jednej z drużyn piłkarskich na sam szczyt ośmiotysięcznika. Choć jest kibicem konkurencyjnego klubu, to podjął się tego wyzwania dla przyjaciela. Ten obiecał wpłacić dodatkowe tysiąc funtów na fundusz MacMillan Cancer Support, dzięki któremu udało się mu zrealizować wyprawę. Mimo że z planowanych 250 tys. funtów udało się mu zebrać tylko nieco ponad 30 tys., to i tak fundusze od osób, którym dedykował swój niezwykły wyczyn, pozwoliły mu wejść na sam szczyt Himalajów.

- Chciałbym zainspirować wszystkich, którzy zmagają się z nowotworami, by zawsze mieli odwagę robić to, na czym zawsze im najbardziej zależało. Wcale nie musi to być wspinaczka wysokogórska. W głębi ducha mogą przecież marzyć skrycie o napisaniu własnej książki, nauczeniu się czegoś pożytecznego czy zrealizowaniu wymarzonej wyprawy w najodleglejsze miejsca na Ziemi - ogłosił Ian po zdobyciu najwyższej góry świata - jako pierwszy mężczyzna z zaawansowanym nowotworem.

- Nie ma tu nic do zobaczenia, poza kolesiem chorym na raka - pisał Ian Toothill podczas wchodzenia na Mount Everest. Na plakacie zachęcającym darczyńców do wsparcia finansowego jego ofiary wyjaśniał, że:

"Wspinam się dla wszystkich, którzy każdego dnia cierpią z powodu nowotworów.

Dla tych, którzy przegrali walkę z rakiem - dla ich przyjaciół i rodzin, by pokrzepić ich złamane serca.

Tym, którzy nie mogą znieść bólu w ciągu dnia i męczą się w nocy przypominam, że nie warto się poddawać. 

Zawsze jest jakieś wyjście. Dla pracodawców, którzy nie mają żadnych skrupułów, ubezpieczycieli, banków traktujących innych z pogardą.

Moim mottem jest zmiana. Wszystko może zmienić się nagle i natychmiast tu i teraz.

Jesteśmy silniejsi niż nam się zdaje i jesteśmy w stanie przezwyciężyć więcej niż sądzimy".

Zrzut ekranu 2017-06-07 o 12.49.35 1

Zobacz także

____

zdrowie.radiozet.pl/BBC/π