Gość weselny zjadł koreczek razem z wykałaczką. Ratowano go w Poznaniu

30.05.2019 10:19
Połknięta wykałaczka
fot. Shutterstock

Do niebezpiecznej sytuacji doszło w Poznaniu. Na przyjęciu weselnym mężczyzna zjadł koreczek razem z wykałaczką. Kilka miesięcy później trafił do szpitala z podziurawionym przewodem pokarmowym.

 "Uwaga na wykałaczki" - pisaliśmy kilka miesięcy temu, przybliżając historię kobiety z Bejrutu, która wylądowała na stole operacyjnym po połknięciu wykałaczki. Podobne ostrzeżenie pojawiło się na facebookowym profilu chirurga ze szpitala dr. Marka Karczewskiego ze Szpitala Klinicznego im. H. Święcickiego w Poznaniu:

"Uwaga na wykałaczki !!! Do przygotowania niektórych potraw, np. zrazów zawijanych, koreczków, ect. używamy wykałaczek. Może to być bardzo niebezpieczne dla spożywającego. Oto przykład naszego pacjenta Oddziału Chirurgii Ogólnej i Transplantacyjnej Szpitala Klinicznego im. H. Święcickiego w Poznaniu, który kilka miesięcy wcześniej w czasie uroczystości weselnej spożył właśnie koreczek i nie poczuł, że z nadzianymi „frykasami” połknął też wykałaczkę".

Połknięta wykałaczka

Lekarz opisuje zniszczenia, jakie drewienko wyrządziło w układzie pokarmowym: wykałaczka utknęła w końcowym odcinku jelita cienkiego i w trzech miejscach przedziurawiła jelito cienkie oraz kątnicę. "Ale to nie koniec podróży ostrego przedmiotu, który jednym końcem przebił dalej prawy moczowód i wbił się w tętnicę biodrową wewnętrzną. Taka sytuacja stała się bezpośrednim zagrożeniem dla życia pacjenta i zdecydowała o szybkiej operacji przez nasz zespół" - napisał dr Marek Karczewski.

W trakcie operacji konieczne było usunięcie fragmentu przedziurawionego jelita cienkiego i grubego. Lekarze mieli problem z naprawą moczowodu. Początkowo wydawało się, że przewód uda się zszyć, ale ostatecznie fragment moczowodu musiał zostać usunięty i ponownie zespolony z pęcherzem.

Mężczyzna z Poznania miał dużo szczęścia. Drewniane wykałaczki nie wychodzą w rentgenie, podczas tomografii komputerowej ani w trakcie diagnostyki za pomocą rezonansu magnetycznego. Jeśli pacjent nie zgłosi, że połknął wykałaczkę, lekarze często nie są w stanie jej zlokalizować do czasu interwencji chirurgicznej. Co dziesiąty przypadek kończy się śmiercią.

Źródło: FB Chirurg Marek Karczewski