Przeżyła "hiszpankę", raka i koronawirusa

22.09.2020
Aktualizacja: 22.09.2020 14:06
COVID-19
fot. Shutterstock

102-letnia Gerri Schappals jest jedną z nielicznych osób na świecie, które przeżyły "hiszpankę" i koronawirusa. "Mam nadzieję, że będzie żyć 150 lat" - powiedziała jej córka dziennikarzom.

Gerri Schappals jest najstarszym mieszkańcem Huntington - domu seniora w amerykańskim miasteczku Nashua. Gdy w ośrodku pojawił się koronawirus, jej bliscy byli przerażeni. Kobieta sprawnie rozprawiła się jednak z nowym patogenem, podobnie jak pół wieku wcześniej z rakiem i grypą-hiszpanką na początku ubiegłego stulecia.

Koronawirus i "hiszpanka"

Gerri Schappals urodziła się 18 stycznia 1918 roku w Worcester w stanie Massachusetts. Gdy miała 10 miesięcy, wraz z mamą i bratem, zachorowała na grypę-hiszpankę. Po latach wspominała, że w pewnym momencie była tak słaba, że podobno nawet nie przypinano jej pieluchy, bo i tak się nie ruszała. Ku zaskoczeniu wszystkich, łącznie z lekarzem, dziewczynka pokonała jednak zjadliwego wirusa. Była to pierwsza z serii niesamowitych wygranych bitew o zdrowie w jej życiu.

Po wyjściu z koszmarnej grypy Gerri Schappals przez pół wieku nie chorowała. Dosłownie, bo nawet nie miała kataru. Kolejny bój o zdrowie - tym razem z rakiem - przyszło jej stoczyć dopiero po przejściu na emeryturę. Pod koniec lat 80. ubiegłego stulecia u pani Schappals zdiagnozowano raka piersi. Po wycięciu guza i naświetlaniu wróciła do zdrowia.

Rak jednak nie odpuścił. Kilka lat później zaatakował ponownie, tym razem okrężnicę. Gdy pacjentka trafiła na stół operacyjny, nowotwór był już w 3. stadium, ale na przekór niedowiarkom, kobieta ponownie odzyskała siły.

Gdy w maju 2020 roku trafiła do szpitala z wysoką gorączką, było jasne, że to koronawirus.

Sekret długowieczności

Test na obecność koronawirusa SARS-CoV-2 u Gerri Schappals faktycznie wyszedł pozytywny. Jej córka Julia przyznała w rozmowie z dziennikarzami, że szykowała się już na najgorsze. Ale życie pisze swojej scenariusze i niezwykła kobieta po raz kolejny pokonała chorobę. W tym czasie w domu opieki Huntington koronawirusem zaraziło się ponad 150 osób, a 20 z nich zmarło.

W rozmowach z dziennikarzami Gerri Schappals lubi powtarzać: "Albo grypa z 1918 roku mnie wzmocniła, albo Matka Natura myśli, że umarłam w 1918 roku, więc mnie ignoruje".

Zapytana o sekret długowieczności, twierdzi, że to silny układ odporności, unikanie zamartwiania się oraz miłość do... czerwonego wina.

Źródło: washingtonpost.com