Dziewczynce groziła amputacja. Polscy chirurdzy uratowali jej stopę

19.06.2020
Aktualizacja: 19.06.2020 13:54
Uratowali jej stopę przed amputacją
fot. Shutterstock

Trzynastoletnia Ewa była ofiarą wypadku samochodowego. Urazy jakich doznała były bardzo poważne. Groziła jej amputacja stopy. Uratowali ją specjaliści ze Śląska.

Trzynastoletnia dziewczynka – Ewa – była ofiarą wypadku samochodowego, w którym doznała wielonarządowego urazu, w tym również otwartego złamania kości piętowej z rozległym ubytkiem tkanek miękkich prawej stopy, obejmującym skórę, tkankę podskórną, mięśnie oraz rozcięgno podeszwowe.

Lekarze z Łodzi, gdzie po wypadku trafiło dziecko, robili wszystko, co w ich mocy, by uratować zdrowie i życie dziewczynki. W trakcie operacji ustabilizowano odłam kostny, jednak nie udało się im zrekonstruować tkanek miękkich stopy. Dziewczynce groziła amputacja stopy.
Rodzina dziewczynki rozpaczliwie szukała pomocy w innych szpitalach, proszono, by ich córce przywrócono pełną sprawność. Sytuację mocno utrudniała pandemia koronawirusa i związane z nią obostrzenia.

– Skontaktowaliśmy się z kilkoma ośrodkami, niestety żaden nie podjął się operacji z powodu rozległości urazu. Sytuację pogarszała pandemia koronawirusa. Ewie groziła amputacja stopy. Dopiero prof. Łukasz Krakowczyk z Instytutu Onkologii w Gliwicach zdecydował się zoperować córkę – opowiadała mama dziewczynki, pani Katarzyna.

Prof. Łukasz Krakowczyk z Instytutu Onkologii w Gliwicach zgodził się z operować dziecko. Do współpracy zaprosił prof. Tomasza Koszutskiego, ordynatora Oddziału Chirurgii i Urologii Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka (GCZD) w Katowicach.
– Wspólnie z prof. Tomaszem Koszutskim, z którym współpracujemy od kilku lat i zoperowaliśmy już wspólnie kilkanaścioro dzieci, postanowiliśmy pomóc Ewie – powiedział prof. Łukasz Krakowczyk, który jest członkiem gliwickiego zespołu chirurgów rekonstrukcyjnych, przeprowadzających m.in. pionierskie operacje przeszczepu twarzy.

Przeprowadzona pod koniec maja pięciogodzinna operacja polegała w pierwszej kolejności na oczyszczeniu stopy prawej z martwiczych tkanek oraz zidentyfikowaniu naczyń dawczych na podudziu, którymi krew będzie płynąć do rekonstruowanego obszaru. Następnie wytworzono wolny płat udowy składający się ze skóry, tkanki podskórnej, powięzi szerokiej uda, części mięśnia obszernego bocznego uda opartego na naczyniach oraz nerwie czuciowym. Cały ten kompleks tkanek miękkich przeniesiono w okolicę stopy prawej, gdzie wykonano zespolenia naczyniowe i nerwowe oraz odtworzono utracone struktury.

Kończyny to – jak przyznał prof. Krakowczyk – wyjątkowo trudny obszar do jakiejkolwiek rekonstrukcji, niezależnie od tego, czy jest to rekonstrukcja pourazowa czy też onkologiczna.

– Ogromną trudność nastręcza przede wszystkim wielopłaszczyznowość i złożoność komponentów tkankowych kończyny oraz zidentyfikowanie odpowiednich naczyń i nerwów, z którymi trzeba połączyć wolny płat, tak aby nie upośledzić ukrwienia i funkcji kończyny. "Otulenie" pobranym płatem trójwymiarowej konstrukcji stopy, która składa się z kilkudziesięciu kości, mięśni, ścięgien, tkanki podskórnej i skóry tak, aby odtworzyć jej funkcję, jest naprawdę sporym wyzwaniem dla chirurga – tłumaczył prof. Łukasz Krakowczyk.

Prof. Tomasz Koszutski, kierujący Oddziałem Chirurgii i Urologii w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka jest dobrej myśli, jeśli chodzi o dalsze rokowania w przypadku Ewy. Dziewczynka jest już w domu, gdzie rozpoczęła rehabilitację. Jest też pod stałą kontrolą poradni chirurgicznej w GCZD, gdzie była w tym tygodniu na wizycie kontrolnej. Stopa goi się prawidłowo.

Prof. Tomasz Koszutski zwraca uwagę, że operacje rekonstrukcyjne to dynamicznie rozwijająca się specjalizacja w medycynie: – Również dzięki coraz nowocześniejszej aparaturze medycznej. To nie tylko drukarki 3D, które pozwalają na wyprodukowanie fragmentu kości czy szablonu używanego podczas zabiegów. W Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach korzystamy z mikroskopu do zespoleń mikronaczyniowych, który pozwala na łączenie naczyń o średnicy nieprzekraczającej 2 mm. Dzięki temu pacjenci po skomplikowanych operacjach onkologicznych czy urazach komunikacyjnych mają szanse uniknąć okaleczenia i zyskują szanse na powrót do sprawności.

Źródło: PAP