Bali się koronawirusa, więc wzięli chlorochinę dla rybek

27.03.2020
Aktualizacja: 27.03.2020 13:56
Chlorochina dla rybek

Małżeństwo z Arizony, w obawie przed zakażeniem koronawirusem, postanowiło profilaktycznie wypić preparat dla rybek z niemedyczną postacią chlorochiny. To był fatalny pomysł.

Pewna para seniorów z Arizony nasłuchała się w telewizji o zbawiennym działaniu chlorochiny w leczeniu koronawirusa. Temat krąży od kilku tygodni. W Polsce głośno było o preparacie Arechin - leku stosowanym przez pacjentów chorujących na toczeń i reumatoidalne zapalenie stawów - który niedawno otrzymał nowe wskazanie: leczenie wspomagające w zakażeniach koronawirusami.

Znakomitymi wynikami badań nad działaniem chlorochiny w leczeniu zakażenia koronawirusem pochwalił się niedawno francuski naukowiec Didier Raoult, choć grupa badanych była bardzo mała - składała się zaledwie z 24 pacjentów. Na fali ogólnoświatowego entuzjazmu prezydent Donald Trump nazwał nawet lek "darem od Boga".

Para z Arizony posłuchała, spojrzała po sobie i podeszła do szafki z akcesoriami akwarystycznymi. Na półce stała niemedyczna postać chlorochiny, stosowana do zabijania pasożytów u ryb. Małżeństwo rozcieńczyło trochę preparatu wodą z sodą i wypiło, mając nadzieję, że uchroni ich to przed zakażeniem koronawirusem.

W ciągu 20 minut strasznie się pochorowali - relacjonowała kobieta w telewizji NBC News. Oboje dostali silnych zawrotów głowy i uderzeń gorąca. Ona zaczęła wymiotować, on - walczył z dusznościami.

Zmarł tuż po przyjeździe do szpitala.

Źródło: nbcnews.com