Choruje na analgezję i nie czuje bólu. Na czym polega ta choroba?

22.07.2020 18:26
Analgezja to brak bólu
fot. Shutterstock

Rodzeństwo urodziło się z wrodzoną analgezją. Oznacza to, że nie czują bólu. Szacuje się, że tylko kilkaset osób na całym świecie cierpi na tę chorobę. Niestety, brak bólu prowadzi do groźnych obrażeń, a nawet kalectwa.

Paul Walters i jego siostra Vicky od urodzenia cierpią na analgezję, czyli całkowite zniesienie bólu. Można by pomyśleć, że brak uczucia bólu ułatwia życie, ale jest zupełnie odwrotnie. Z powodu braku bólu Paul miał już złamaną niemal każdą kość, a poważne obrażenia mogą w ciągu lat doprowadzić do kalectwa.

Rodzeństwo urodziło się z wrodzonym zniesieniem bólu (anglezją). Zaburzenie to polega na tym, że z różnych powodów komunikaty, które normalnie niosą „ostrzeżenia” o bólu z mózgu, są w jakiś sposób przerywane. Ani Paul, ani Vicky nie czują bólu, nawet gdy doznają poważnych urazów.

Zamiast budować zamki z piasku, Paul i Vicky bawili się w wyrywanie sobie zębów i przypalanie rąk nad żywym ogniem. Rodzeństwo, zamiast huśtać się na huśtawce wolało siedzieć przed nią i czekać aż uderzy ich w twarz. Przez brak bólu nie posiadali strachu przed potencjalnie niebezpiecznymi sytuacjami i nie unikali ich jak inni ludzie.

Analgezja: brak bólu to stan bardzo niebezpieczny

Analgezja wrodzona to bardzo rzadka choroba genetyczna polegająca na całkowitym braku odczuwania bólu. Przyczyną choroby jest mutacja w genie SCN9A w locus 2q24, który odpowiada za przekazywanie pomiędzy komórkami nerwowymi impulsów bólowych do mózgu. Chorzy na analgezję są zdolni do odbioru bodźców pozabólowych, takich jak dotyk, ciepło, zimno, łaskotanie. Nie odczuwają jednak żadnych czynników bólowych, co może stwarzać zagrożenie życia.

Osoby z tą chorobą często doznają przerażających, powodujących kalectwo urazów.

Uważa się, że na świecie żyje zaledwie kilkaset osób z wrodzoną analgezją. Chorzy, z powodu braku bólu, który jest sygnałem wielu chorób i poważnych urazów, umierają wcześniej i rzadko osiągają dorosłość.

Paul ma obecnie 35-lat. Mężczyzna twierdzi, że złamał prawie każdą główną kość w ciele, przez co jego wzrost w okresie dojrzewania został zahamowany.

- Z psychologicznego punktu widzenia największy wpływ ta choroba miała na mój wzrost - nienawidzę być niski - mówi. - Stało się tak, ponieważ robiłem głupie rzeczy, takie jak skakanie ze schodów lub z dachu. Nigdy nie czułem bólu złamania kości - wspomina Paul.

Źródło: dailymail.com