Mógł stracić życie z powodu grypy. Teraz zachęca do szczepień

22.10.2018 12:33
Powikłania po grypie
fot. buzzgeednews.con/ Jonathan Hinderliter

Słyszysz „grypa” i myślisz, że to niewinna choroba? Tak samo myślał Charlie Hinderliter z USA. Gdy zachorował na grypę sezonową, nie podejrzewał, że rozwinie się z tego zapalenie płuc i sepsa, a on sam zostanie wprowadzony w stan śpiączki i będzie walczył o własne życie. To powikłania grypowe sprawiły, że mężczyzna o mały włos nie stracił życia i przez wiele miesięcy dochodził do siebie po chorobie. Teraz przestrzega przed bagatelizowaniem grypy i zachęca do regularnych szczepień.

O tym, jak groźna może być grypa, przekonał się Charlie Hinderliter z St. Louis w Stanach Zjednoczonych. 39-latek spędził kilka miesięcy w szpitalu, a jego życie było zagrożone z powodu powikłań po grypie. Teraz opowiada swoją historię, by zmobilizować innych do regularnych szczepień. Chce, by jego historia była dowodem na to, jak pozornie niegroźna choroba może mieć bardzo groźny przebieg. 

Dziś Hinderliter jest zdrowy i cieszy się życiem. Trudno uwierzyć, że 39-latek spędził miesiące w szpitalu po tym, jak doznał komplikacji związanych z grypą. Jego żona podzieliła się tą historią na Twitterze, by udowodnić, jak groźny przebieg może mieć popularna i często występująca grypa. 

W tym roku Charlie Hinderliter po raz pierwszy przyjął szczepionkę przeciw grypie i zachęca również innych. Para pomijała coroczne szczepienia. Myśleli, że są młodzi, zdrowi i w związku z tym nic im nie grozi. Teraz, po strasznych doświadczeniach sami przekonują, że lepiej korzystać z dostępnej profilaktyki.

– Sądziłem, że grypa jest najbardziej niebezpieczna dla osób starszych i małych dzieci i nie uważałem, że szczepionka przeciw grypie jest czymś ważnym dla kogoś w moim wieku. Okazuje się, że się myliłem – powiedział Hinderliter w rozmowie z BuzzFeed News.

Zagłosuj

Czy zostajesz w domu, kiedy obserwujesz u siebie pierwsze objawy grypy?

Liczba głosów:

Groźne skutki pozornie niegroźnej grypy

Kilka dni po tym, jak Charlie Hinderliter i jego żona zachorowali, udali się do lekarza, gdzie przeprowadzono badania i potwierdzono, że oboje chorują na grypę (zakażenie wirusem typu A). Nie zmartwili się, bo byli pewni, że to typowa grypa sezonowa, która atakuje co roku w okresie jesienno-zimowym (zachorowali w styczniu) i zazwyczaj odchodzi samoistnie bez większego echa. 

– Zachorowałem kilka dni przed Lindsey, więc dostała Tamiflu, ale ja nie wziąłem leków, ponieważ moje symptomy zaczęły się ponad 48 godzin wcześniej – powiedział Hinderliter BuzzFeed News.

Tamiflu jest lekiem przeciwwirusowym, który może złagodzić objawy grypy i skrócić przebieg choroby, ale jest najskuteczniejszy w ciągu 48 godzin od pojawienia się objawów.

Kilka dni później mężczyzna wrócił do lekarza i został wysłany na pogotowie, gdzie pobrano krew do badania i pozwolono mu wrócić do domu. Następnego dnia jego stan się pogorszył, miał wysoką gorączkę, pojawiło się majaczenie. Żona zabrała go na pogotowie, a stan mężczyzny był już tak ciężki, że lekarze zdecydowali o wprowadzeniu go w śpiączkę farmakologiczną.

– Nie pamiętam nic od 27 stycznia (dzień przyjęcia do szpitala) aż do 8 lutego – powiedział mężczyzna.

Grypa doprowadziła do rozwoju zapalenia płuc i sepsy, czyli zagrażających życiu powikłań. Charlie Hinderliter spędził 58 dni na oddziale intensywnej terapii i ledwo uszedł z życiem. Sepsa przerodziła się we wstrząs septyczny i doprowadziła do całkowitej niewydolności narządowej. Mężczyzna został podłączony do aparatury podtrzymującej życie, przez wiele dni zespół lekarzy walczył o to, by jego stan się poprawił. 

Na szczęście serce mężczyzny było na tyle mocne, by wytrzymać walkę. Jego stan zaczął się stopniowo poprawiać i po ok. tygodniu został wybudzony ze śpiączki. To był jednak początek drogi do wyzdrowienia. Charlie Hinderliter spędził na oddziale intensywnej terapii ponad 50 dni i stracił niemal 18 kilogramów. W czasie śpiączki rozwinęła się u niego atrofia mięśniowa, czyli zanik mięśni. Mężczyzna miał problemy z poruszaniem, a nawet jedzeniem, ponieważ nie mógł swobodnie przełykać – był karmiony przez rurkę. 

Po wyjściu ze szpitala spędził jeszcze kolejne 21 dni w placówce opiekuńczej, gdzie dochodził do siebie. 

Zobacz także

Lekarze uważają, że oprócz ubytku słuchu w jednym uchu i bliznach po operacjach mężczyźnie nie zostaną inne trwałe uszkodzenia. Może on zatem mówić o ogromnym szczęściu. W połowie kwietnia, około trzech miesięcy po tym, jak dostał grypy, Charlie Hinderliter mógł opuścić zakład opieki.

Teraz pozostaje leczenie domowe i rehabilitacja, ale rokowania są bardzo dobre i wygląda na to, że mężczyzna będzie mógł samodzielnie funkcjonować i powróci do dawnych aktywności. 

– Nigdy byście nie zgadli, że jeszcze kilka miesięcy temu mógł umrzeć – powiedziała żona mężczyzny, Lindsey Vehlewald. Kobieta przyznała również, że dzielą się z innymi ludźmi historią choroby, by szerzyć świadomość zagrożeń związanych z grypą i zachęcać innych do szczepienia się. 

Szczepienia jako forma zabezpieczenia 

– Nie mam problemu ze szczepionkami i myślę, że odporność zbiorowa jest dobrym pomysłem, ale byłem po prostu leniwy i nie chciało mi się szczepić przeciw grypie – powiedział Charlie Hinderliter. Nie jest w tym wyznaniu osamotniony.

Niewiele osób odczuwa potrzebę corocznego szczepienia się przeciw grypie. Szczepienia omijają także osoby, które z powodu podeszłego wieku lub przewlekłych chorób znajdują się w grupie osób wyjątkowo narażonych na powikłania. Nie zawsze wynika to z niechęci do szczepień. Jak podkreślał Charlie Hinderliter, unikanie szczepień przeciw grypie może być powodowane zwykłym lenistwem. Wiele osób nie zdaje sobie również sprawy z zagrożeń, a nawet z tego, że szczepienia przeciw grypie należy powtarzać co roku. 

Zobacz także

Grypa, choć często jest lekceważona, to bywa przyczyną powikłań, a nawet śmierci. Może prowadzić do śmierci małych dzieci, osób starszych i chorych, a także zdrowych dorosłych. Grypa jest również chorobą zaraźliwą. Chorzy, u których objawy nie są nasilone i czują się względnie dobrze, wciąż mogą zarażać innych, w tym osoby z grupy ryzyka. 

Uważa się, że najlepszym sposobem na ochronę siebie i innych jest szczepienie przeciw grypie sezonowej. Nie jest to metoda doskonała i nie zabezpiecza przed grypą w 100 proc., ale znacznie zmniejsza ryzyko zachorowania i wystąpienia groźnych dla zdrowia i życia powikłań. 

Zobacz także

ZOBACZ TAKŻE:

Źródło: buzzfeednews.com

________

zdrowie.radiozet.pl/nk