Boimy się koronawirusa, a lekceważymy grypę... W lutym z powodu grypy zmarło już 15 osób

27.02.2020
Aktualizacja: 25.03.2020 12:29
Grypa sezonowa liczba zachorowań: w lutym 15 osób zmarło z powodu grypy
fot. Shutterstock

"Gdyby koronawirus dotarł do Polski, wyludniłyby się ulice, a Polacy odkażaliby co chwilę ręce, chodziliby w maseczkach" – napisał w swoim poście lekarz Dawid Ciemięga. Tymczasem mamy szczyt zachorowań na grypę i lekceważenie tej choroby na masową skalę.

Cały świat z ogromną ciekawością śledzi informacje dotyczące koronawirusa. W Polsce jest podobnie. Codziennie wyczekujemy informacji, czy mamy pierwsze zachorowania na chorobę wywoływaną przez koronawirusy. Tymczasem w Polsce mamy szczyt zachorowań na inną bardzo niebezpieczną chorobę – GRYPĘ. Ostre wirusowe zakażenie górnych dróg oddechowych jest przyczyną wielu absencji w pracy, szkołach, przedszkolach.

Zachorowania na grypę w lutym 2020 r. – statystyki

Jak wynika z danych z PZH Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego, w okresie od 1 do 22 lutego odnotowano 605 659 przypadków zachorowania i podejrzenia zachorowania na grypę. Hospitalizowano 4010 osób. Odnotowano też 15 zgonów z powodu grypy.
Liczba zachorowań dynamicznie rośnie. Dla porównania w styczniu PZH odnotował ponad 544 tys. zachorowań na grypę, a hospitalizowanych z tego powodu było 2792 osoby. Zmarło z powodu grypy 10 osób.

Powikłania pogrypowe – dane liczbowe

Grypa jest niezwykle niebezpieczną chorobą, bo ma ostry przebieg, a nieleczona przyczynia się do niebezpiecznych powikłań pogrypowych. Szacuje się, że co roku zachorowania na grypę są przyczyną około 3 do 5 milionów przypadków ciężkich powikłań pogrypowych (m.in. zapalenia płuc, zapalenie mięśnia sercowego, mózgu i opon mózgowych), a około 250 000 do 500 000 z nich kończy się śmiercią. Przy czym 90% zgonów występuje u osób po 60. roku życia.

Te liczby są o tyle przerażające, że dostępne są skuteczne szczepienia ochronne przeciw grypie, które zaleca się wszystkim osobom powyżej 6. miesiąca życia, a w szczególności:

  • osobom chorym na choroby przewlekłe,
  • zdrowym dzieciom w wieku od 6. miesiąca życia do 18. roku życia,
  • osobom w wieku powyżej 55 lat,
  • pracownikom ochrony zdrowia oraz placówek zapewniających opiekę osobom chorym i niepełnosprawnym,
  • pracownikom wykonującym zawody wymagające ciągłego kontaktu z ludźmi.

Grypa – leczenie

Grypę – tak jak i inne wirusowe choroby – leczy się przede wszystkim objawowo. Zaleca się pozostanie w domu i odpoczynek, picie dużej ilości płynów, stosowanie niesterydowych środków przeciwzapalnych i przeciwbólowych. Tymczasem wiele osób lekceważy objawy grypy i zamiast odpoczywać w domu, chodzi do pracy lub do szkoły. Ten problem zauważył lekarz Dawid Ciemięga. W swoim poście napisał:

"Co by było, gdyby w mieście Tychy były liczne przypadki koronawirusa? Wszyscy unikaliby skupisk ludzi, odkażaliby co chwilę ręce, czas wolny spędzali by w domach a nie łażąc rodzinami całymi po marketach w ramach sobotniego relaksu, a do przychodni, izb przyjęć i wszelkich placówek medycznych szłoby się tylko w razie konieczności. No i wszyscy by pewnie chodzili w maseczkach.

A co jest w mieście Tychy, kiedy od 3 tygodni szaleje wirus grypy typ A i B i wszyscy o tym wiedzą? Chore dzieci posyłane są do żłobka, przedszkola, szkoły i na treningi. Tak, dzieci z wysoką gorączką dostają ibuprofen i idą do tych placówek. Dzieci z gorączką dostają ibuprofen i posyłane są na treningi, występy itd. Jak te wirusy to kochają."

Zobacz także: W polskim szpitalu zmarła dziewczynka chora na grypę

Grypa – drogi zakażenia

Grypa przenosi się z osoby na osobę drogą kropelkową podczas kichania, kaszlu lub w wyniku bezpośredniego kontaktu ze świeżą wydzieliną z dróg oddechowych zakażonych osób. Aby więc zminimalizować ryzyko zachorowania, należy unikać osób chorych. Niestety większość osób nie zachowuje zasad postępowania zalecanego przez służby sanitarne.

Dawid Ciemięga również opisał to w swoim poście (pisownia oryginalna):

"Każdego dnia mam styczność z pacjentami z potwierdzoną grypą A lub B, obserwuje to co się dzieje w mieście od 3 tygodni i mogę spokojnie stwierdzić, że w każdej przychodni codziennie jest minimum kilka – kilkanaście dzieci z grypą i pewnie kilkunastu dorosłych z grypą. Wszyscy o tym wiedzą, ale zamiast unikać tych epicentrów zarazy, to mamy dziesiątki pacjentów którzy 2 godziny temu dostali kataru i niewielkiej temperatury i są u lekarzy, żeby sprawdzić czy to jest ta szalejąca grypa, przez to chyba wszystkie przychodnie w Polsce stają się niewydolne. To oczywiście nie jest grypa. jak się ma katar i 38C, ale po wyjściu z gabinetu już się tę grypę w bonusie ma.
Tak właśnie wygląda mechanizm szerzenia się tych tzw epidemii grypy".

Źródło: PZH Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego/ GIS