Jak odzyskać płodność po leczeniu gonadostatycznym? Wyjaśnia lekarz

23.06.2020 13:57
Czy leczenie gonadostatyczne odbiera płodność?
fot. Shutterstock

Terapia gonadostatyczna jest jedną z przyczyn problemów z zajściem w ciążę. To metoda leczenia stosowana przede wszystkim w przypadku chorób onkologicznych, ale również przy chorobach tkanki łącznej, reumatycznych, endometriozy czy mięśniaków. O problemie i rozwiązaniach opowiada prof. dr hab. n. med. Robert Jach, kierownik Oddziału Klinicznego Endokrynologii Ginekologicznej i Ginekologii Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie.

Leczenie gonadostatyczne to metoda leczenia cytotoksycznego stosowana głównie w leczeniu nowotworów. Przechodzący te terapie pacjenci bardzo często tracą płodność, nierzadko nawet nie zdając sobie z tego sprawy.

Wszystko dlatego, że podczas chemio- i radioterapii oprócz komórek nowotworowych, zatrzymywany zostaje też podział innych szybko dzielących się komórek w organizmie, takich jak: cebulki włosowe (stąd wypadanie włosów charakterystyczne wśród pacjentów poddanych chemioterapii), komórki przewodu pokarmowego (stąd nudności i wymioty) oraz szpiku kostnego (co wywołuje powikłania w postaci anemii i zagrażającej życiu leukopenii), a wreszcie komórki rozrodcze, co prowadzi do bezpłodności.

W 2005 roku w Stanach Zjednoczonych powstała dziedzina medycyny zwana oncofertility, polegająca na zachowywaniu płodności i przywracaniu jej po zakończeniu leczenia onkologicznego lub innego z użyciem leków cytotoksycznych. W Polsce świadomość zagadnienia jest nadal niewielka.

Oncofertility to szansa na dziecko

Oncofertility to dziedzina z pogranicza medycyny rozrodu, ginekologii, endokrynologii ginekologicznej i onkologii.

Jak tłumaczy prof. Robert Jach, poza procedurami operacyjnymi oszczędzającymi narząd rodny (jeśli to możliwe, operacje zachowujące macicę i jajniki zamiast ich usuwania), istotę całej procedury stanowią techniki wspomaganego rozrodu zabezpieczające funkcje rozrodcze na czas leczenia.

–  Do tego typu technik zalicza się: mrożenie komórek jajowych w przypadku kobiet, nasienia u mężczyzn, procedurę in vitro (mrożenie zarodków), a także mrożenie (krioprezerwację) fragmentu tkanki jajnikowej pobieranej podczas laparoskopii, jeszcze przed wdrożeniem chemioterapii czy radioterapii – tłumaczy prof. Robert Jach. – Po zakończeniu takiego gonadotoksycznego leczenia, pacjentce wszczepia się zdrowy, pobrany od niej wcześniej fragment jajnika, który następnie powinien podjąć swoją zasadniczą funkcję, zarówno endokrynną, jak i germinatywną. W efekcie skutkuje to czasami możliwością naturalnego zajścia w ciążę, bez konieczności ingerencji w postaci procedur wspomaganego rozrodu, które często są dla pary z różnych względów nieakceptowalne – tłumaczy specjalista.

Jak mówi prof. Robert Jach, od stycznia bieżącego roku w Stanach Zjednoczonych metoda nie jest już uznawana za eksperymentalną (stanowisko Amerykańskiego Towarzystwa Medycyny Rozrodu ASRM). W Europie – w tym również i Polsce – trwają obecnie prace nad tym, żeby również tutaj stała się ona metodą już oficjalnie uznawaną.

W Polsce procedura nadal uznawana jest za eksperymentalną i nie jest refundowana przez Narodowy Fundusz Zdrowia, obecnie wiemy o trójce dzieci urodzonych w ten sposób w Polsce. Z tego dwoje, które urodziły pacjentki w ośrodku, w którym pracuję – deklaruje prof. Robert Jach.

Ważne

Czy lekarze informują pacjentów o konsekwencjach terapii gonadotoksycznych?

Choć brak tutaj niestety reprezentatywnych danych, grupa robocza ds. zachowania płodności u chorych onkologicznych Polskiego Towarzystwa Ginekologii Onkologicznej przeprowadziła własne badania ankietowe na ten temat. – Z naszych badań wynika, że w szeroko rozumianej grupie docelowej onkologów, ginekologów onkologów, onkologów klinicznych i radioterapeutów świadomość tego zagadnienia istnieje (o metodzie słyszało ponad 50% ankietowanych), zaledwie jednak niecałe 20% lekarzy rozmawiało kiedykolwiek na ten temat z pacjentką – mówi prof. Robert Jach.

Krioprezerwacja szybsza niż in vitro

Metoda krioprezerwacji, czyli pobrania laparoskopowo tkanki jajnika jest możliwa do zastosowania w czasie krótszym niż procedura in vitro. Można wykonać ją w ciągu jednego dnia. 

W idealnym przypadku pacjentka, dowiadując się, że za dwa tygodnie czeka ją rozpoczęcie leczenia onkologicznego, jeśli tylko spełnia odpowiednie kryteria, powinna być zakwalifikowana do małoinwazyjnej procedury laparoskopowej (trwającej ok. 45 minut). W trakcie zabiegu pobierany jest fragment jajnika (o powierzchni ok. 1 centymetra kwadratowego), a następnie – za pomocą specjalnych technik oncofertility – tkanka jajnikowa jest zachowywana. W tym samym lub następnym dniu pacjentka może opuścić szpital, a po krótkim okresie rekonwalescencji jest już gotowa do podjęcia leczenia zasadniczego tj. najczęściej onkologicznego.

Po zakończeniu leczenia, które najpewniej spowodowało bezpłodność, pacjentka może powrócić do ośrodka. Tam, po odmrożeniu pobranej wcześniej tkanki, wszczepia się ją również laparoskopowo w jajnik, z którego wcześniej ją pobrano, a ten zazwyczaj podejmuje swoją funkcję. W efekcie zastosowanych procedur oncofertility pacjentka ma możliwość zajścia w ciążę, nawet w sposób naturalny. Funkcja germinatywna (rozrodcza) jajników przywracana jest na ok. dwa lata, a w niektórych przypadkach zdarza się, że i na znacznie dłuższy czas.