Zamknij

Zespół niespokojnych nóg częściej pojawia się u tej grupy chorych

27.10.2022
Aktualizacja: 27.10.2022 11:01

Dlaczego zespół niespokojnych nóg pojawia się częściej u pewnych grup chorych? Odpowiedź na to pytanie próbuje dać dr Szymon Suwała.

Zespół niespokojnych nóg a Hashimoto
fot. Shutterstock

Zespół niespokojnych nóg (RLS) ponad 2,5-krotnie częściej pojawia się u pacjentów z chorobą Hashimoto niż u osób bez chorób tarczycy – napisał dr Szymon Suwała, endokrynolog, obesitolog, w trakcie specjalizacji z diabetologii, powołując się na badania, których wyniki zostały opublikowane w czasopiśmie "Biomedicines".

Grupa naukowców, wśród których znalazł się dr Suwała, przeprowadzili badania, z których wynika, że zespół niespokojnych nóg (RLS) o wiele częściej pojawia się u pacjentów z chorobami tarczycy (dokładnie chodzi o niedoczynność tarczycy o podłożu autoimmunologicznym), a także chorych z niewydolnością nerek, osób w wieku podeszłych oraz kobiet w ciąży.

Zespół niespokojnych nóg (RLS) to zaburzenie układu ruchu, które dotyka – według różnych danych – od 7 do 24 proc. Objawia się ono nieprzyjemnym uczuciem przymusu poruszania kończynami dolnymi, zwłaszcza w godzinach wieczornych, w czasie spoczynku. Ustępuje ono w czasie ruchu. To zaburzenie znacznie obniża jakość życia osób, u których występuje. Dzieje się tak dlatego, że utrudnia wypoczynek oraz zaburza sen. RLS wiąże się z pięciokrotnie większą częstością występowania ciężkich zaburzeń depresyjnych, czterokrotnie większym ryzykiem myśli i tendencji samobójczych niż u osób zdrowych.

Co łączy RLS z chorobami tarczycy? Oczywiście przyczyny RLS nie są do końca poznane, ale jedna z teorii mówi, że jest ona jedną z chorób o podłożu autoimmunologicznym. Biorący we wspomnianym powyżej badaniu pacjenci z RLS i chorobami tarczycy cechowali się:

– To poniekąd sugeruje, że pacjenci tarczycowi powinni zwracać uwagę na dobrostan swojej wątroby oraz uzupełnianie ewentualnych niedoborów magnezu. Oczywiście, różnic jest zdecydowanie więcej. Te jednak rzucają się najbardziej w oczy – napisał w poście dr Suwała i dodał: – Nie traktujmy RLS jako choroby lekkiej, "wydumanej" czy też nawet (jak kilkukrotnie słyszałem) "stworzonej na potrzeby rynku farmaceutycznego". To realna choroba, którą można i NALEŻY leczyć – najlepiej przyczynowo, w porozumieniu ze specjalistami neurologii.

Źródło: Facebook dr Szymon Suwała - lekarz