Dżumy wcale nie przenosiły szczury! Zaskakujące odkrycie naukowców

17.01.2018 19:46

Do epidemii dżumy, która od czasów średniowiecza zabiła miliony ludzi na całym świecie, nie przyczyniły się szczury powszechnie obwiniane o rozprzestrzenienie choroby, tylko... ludzie, a właściwie pasożytujące na nich wszy i pchły - przekonują eksperci, którzy przedstawili zaskakujące wyniki badań na temat prawdziwych przyczyn choroby, która dosłownie zmieniła historię ludzkości.

Dżumy wcale nie przenosiły szczury! Zaskakujące odkrycie naukowców fot. Wikimedia commons

Nie szczury a... pchły i wszy najszybciej roznosiły dżumę!

Każdy, kto w czasach szkolnych nie ominął na liście lektur "Dżumy" francuskiego noblisty Alberta Camusa, kojarzy tę zakaźną chorobę z szczurami, które w powszechnym przekonaniu były jej głównymi roznosicielami. Okazuje się jednak, że prawda jest zupełnie inna a prawdziwą przyczyną gwałtownego rozprzestrzeniania się choroby, która dosłownie zdziesiątkowała ludzkość i miała wpływ na zmianę historii świata, wcale nie były małe gryzonie a... pchły i wszy pasożytujące na ludziach.

To takiego wniosku doszli naukowcy z Norwegii i Włoch pod kierunkiem prof. Nilsa Stensetha z Uniwersytetu w Oslo, którzy przeprowadzili symulację rozwoju epidemii dżumy w 9 europejskich miastach, gdzie od XIV do XIX wieku doszło do największej liczby zgonów z tego powodu. W niektórych rejonach z powodu dżumy populacja zmniejszyła się wówczas nawet o... 80 procent!

Prawdziwa przyczyna zarazy morowej

Aż w siedmiu z dziewięciu miejscowości najbardziej prawdopodobną przyczyną rozprzestrzenienia się "czarnej śmierci" (zwanej też "zarazą morową") były mikroby Yersinia pestis. Bakteria ta zdaniem specjalistów nie mogła być przenoszona w tak błyskawicznym tempie za pośrednictwem szczurów. Udało im się to potwierdzić podczas konstruowania specjalnego modelu symulującego rozwój choroby w Europie.

Pchły i wszy, które z powodu braku wystarczającej dbałości o higienę osobistą były w dawnych czasach powszechne wśród ludzi, umożliwiły zdecydowanie szybsze przenoszenie patogenów chorobotwórczych. Szczury nie były w stanie w tak przerażająco szybkim tempie przyczynić się do śmierci milionów ludzi. Tylko w latach 1347-1351 dżuma doprowadziła bowiem do śmierci aż 25 mln Europejczyków, czyli jednej trzeciej populacji w tamtych czasach. 

Zrzut ekranu 2018-01-17 o 19.10.07
XVII-wieczna rycina przedstawiająca charakterystyczny ubiór ówczesnych lekarzy chroniących się przed dżumą za pomocą specjalnych masek (fot. Wikimedia Commons)

Naukowcy od lat próbowali zrozumieć źródło rozprzestrzeniania się zarazków, które dosłownie zdziesiątkowały ludzkość. Zanim prof. Nils Stenseth wraz ze swoim zespołem badawczym opracował model symulacji rozwoju dżumy w europejskich miastach, w 2015 roku przedstawił hipotezę, która miała wskazywać na to, że do rozwoju "czarnej śmierci" na naszym kontynencie przyczyniły się myszoskoki wielkie (Rhombomys opimus) - pochodzące z Azji gryzonie, które miały jego zdaniem roznosić pchły na zwierzęta domowe i ludzi. Skąd ich obecność w dawnej Europie? Zdaniem badacza miały one przywędrować do Europy wraz z karawanami kupców podążających na Stary Kontynent Jedwabnym Szlakiem.

Dżuma: broń biologiczna?

Dlaczego najnowsze odkrycie na temat najbardziej prawdopodobnego źródła rozprzestrzeniania się zarazków dżumy jest takie ważne? Nie wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że przez kilka ostatnich stuleci bakterie powodujące tę chorobę były wykorzystywane jako substytut... broni biologicznej! Jak to możliwe? Źródła historyczne opisują przypadki podrzucania wrogom zwłok osób, które zmarły na "zarazę morową". W taki sposób dziesiątkowali przeciwników sprytni Tatarzy już od XIV wieku. Przez długie wieki wiele innych armii powielało ten schemat skutecznie i stosunkowo niewielkim wysiłkiem pozbywając się konkurencji.

Dziś dżuma może być leczona za pomocą podawanych za pomocą kroplówki antybiotyków. Jeśli wybieramy się w egotyczną podróż powinniśmy się zaszczepić. Szczepionka nie zabezpieczy nas przed zakażeniem drogą kropelkową, ale ograniczy ryzyko wystąpienia tzw. dymienicznej postaci tej choroby, którą poprzedza bardzo wysoka gorączka prowadząca do powiększenia węzłów chłonnych i powstania bolesnych miejsc, z których wydobywa się ropa (zwanych dymienicami). Kiedy powstałe w ten sposób zgorzele zaczynają przybierać czarną barwę (stąd nazwa choroby), statystycznie u połowy pacjentów dochodzi do zaburzeń neurologicznych i niewydolności krążenia, prowadzącej do śmieci. 

źródło: The Washington Post 16.01.2018 /Science Alert

______

zdrowie.radiozet.pl/π

Oceń