Znamię barwnikowe typu „myszka”: niegroźny defekt kosmetyczny. Skąd się bierze „myszka”?

28.09.2018 14:50
Znamię barwnikowe
Fot. Shutterstock

„Myszka” to wrodzone znamię barwnikowe. Wygląda jak ciemna plamka i pokryte jest włosami, stąd charakterystyczna nazwa. „Myszka” może być mała, ale może również osiągać rozmiary 5-10 centymetrów, a nawet pokrywać cały policzek, nogę czy pośladek. Nie jest to zmiana niebezpieczna, ale może się „zezłośliwić”, czyli przemienić w czerniaka. Dlatego zaleca się częste kontrole tego typu znamion i usuwanie ich jak najwcześniej to możliwe.

„Myszka” to wrodzone znamię barwnikowe, które charakteryzuje się ciemnym zabarwieniem, pokryte jest także włosami, stąd popularne nazwa. „Myszki” mogą pojawić się w różnych miejscach na skórze, mogą być bardzo małe albo naprawdę rozległe. Nie są to najczęściej zmiany groźne, choć niektórzy uważają je za defekt kosmetyczny.

Znamię typu „myszka” powstaje z powodu nadmiernego rozwoju komórek. Może mieć postać guza i choć z reguły jest to znamię łagodne, to zdarza się, że przemienia się w złośliwego raka skóry (czerniaka). Dlatego „myszki” powinny być kontrolowane przez lekarza regularnie, średnio raz w roku.

Jak wygląda znamię „myszka”?

„Myszka” to rozlana, nieregularna plama o ciemnym zabarwieniu, występująca w różnych miejscach na skórze – na twarzy, rękach, a nawet pod brodą.

Nazwa nie jest przypadkowa. Znamię jest bowiem pokryte włosami i w całości przypomina mysie futerko.

„Myszka” może być mała, ale może także przybierać duże rozmiary – zasłaniać część twarzy, pokrywać rękę.

Jak pozbyć się znamienia „myszki”?

„Myszki” są najczęściej usuwane chirurgicznie. Tego typu znamion barwnikowych nie leczy się w żaden sposób, można je natomiast dosyć szybko i sprawnie usunąć. Małą „myszkę” usuwa się szybko i bezproblemowo, ale znacznie większą, nawet taką, która pokrywa łydkę, trzeba usunąć operacyjnie i zastosować przeszczep skóry. O możliwych rozwiązania zawsze informuje lekarz. 

Znamiona te są często usuwane tuż po urodzeniu, choć niektórzy nie widzą takiej potrzeby i nie mają z tym problemu. Najczęściej decyzja o usunięciu „myszki” zależna jest od jej umiejscowienia – czy jest widoczna, czy ukryta. „Myszki” nie powinno się także eksponować na słońce, co dotyczy wszystkich znamion, mogących się „zezłośliwić”. 

Przed zabiegiem chirurgicznym stosuje się miejscowe znieczulenie, dlatego sam zabieg jest zupełnie bezbolesny. Zabieg trwa ok. pół godziny i tuż po nim można wrócić do normalnej aktywności i codziennych obowiązków. Należy jednak pamiętać o ochronie rany i szwów oraz o przestrzeganiu zaleceń lekarza.

Po zdjęciu szwów warto odpowiednio zadbać o bliznę, szczególnie gdy znajduje się w widocznym miejscu. Można stosować odpowiednie maści, a nawet zmniejszyć widoczność blizny poprzez zabiegi laserowe.

Źródło: dermatolog.pl

________

zdrowie.radiozet.pl/nk