Zamknij

Leczenie cukrzycy. Najtrudniejsi we współpracy są pacjenci empatyczni

04.04.2022
Aktualizacja: 04.04.2022 15:05

Wiele osób z cukrzycą wie, jakie zmiany powinny zostać wdrożone w ich życie, aby kontrolować chorobę, ale nie do końca rozumie, dlaczego i jak to zrobić – uważa Beata Stepanow, doktor nauk o zdrowiu, autorka poradnika „12 wskazówek jak dłużej żyć z cukrzycą”. Dowiedz się, jaka jest rola edukatora diabetologicznego w procesie leczenia cukrzycy?

Leczenie cukrzycy.
fot. Shutterstock

Cukrzyca jest podstępną chorobą, bo po pierwsze nie boli, a po drugie często rozwija się w ukryciu, nie dając żadnych objawów. Porównywana jest do „konia trojańskiego”, którego zapraszamy do naszego życia, pielęgnujemy go w sobie i nie robiąc nic, doprowadzamy do utraty zdrowia, a nawet życia. 

– Edukatorom diabetologicznym zawsze powtarzam, że w kontaktach z chorym trzeba więcej słuchać i obserwować niż mówić. Bo edukacja nie polega tylko na przekazywaniu informacji. Pacjenta trzeba przede wszystkim lepiej poznać. Zadaję zatem różne pytania, by dowiedzieć się, co też się ukrywa w jego głowie. Edukacja jest najważniejsza w procesie motywacji – uważa Beata Stepanow i dodaje: – Trzeba odwrócić proces postępowania z pacjentem: na pierwszej wizycie ja go nie edukuję, nie przekazuję wiedzy na temat cukrzycy, najpierw staram się dowiedzieć, jakie są jego doświadczenia i czy w ogóle słyszał o cukrzycy? Może ktoś w jego rodzinie chorował, cierpiał z powodu powikłań i nadal ma w związku z tym traumę. Jak mam go edukować, jeśli już podczas pierwszej wizyty będzie w silnym stresie? Na pierwszej wizycie staram się zbudować z pacjentem relacje, choćby po to, by chciał do mnie wrócić. Muszę wzbudzić w nim zaufanie, a nie zasypywać ogromem wiedzy, bo będzie skołowany i nic nie zrobi.

Jaka jest rola edukatora diabetologicznego?

Jak edukator diabetologiczny może pomóc osobie chorej na cukrzycę? Beata Stepanow wylicza:

  • Musi poznać jego historię, doświadczenie, lęki, by obniżyć jego stres związany z chorobą.
  • Musi pomóc pacjentowi znaleźć powód, który będzie go motywował do działania (np. życie bez powikłań; nikt przecież nie chce mieć na skutek choroby amputowanej nogi lub stracić wzrok). To konieczne, by chory chciał wprowadzić do swojego życia zmiany i czuł się zaangażowany w ten proces.
  • Musi pomóc pacjentowi rozbudzić ciekawość poznania swojego organizmu (m.in. wytłumaczyć, dlaczego chory ma wysoki poziom glukozy i jakie są tego konsekwencje).
  • Musi sprawić, by pacjent przejął się swoją chorobą. Przejął, ale nie przestraszył.

Test zegara pomaga w edukacji pacjenta

Beata Stepanow w rozmowie z pacjentem posługuje się przykładem zegarka.

– To świetne narzędzie edukacyjne wykorzystywane w pracy edukatora – tłumaczy Beata Stepanow i dodaje: – Jest taki, jaki wszyscy znamy: tarcza, 12 cyfr i wskazówki. Na karcie z zegarem zaznaczamy, o jakiej godzinie pacjent ma dokonywać pomiarów glukozy, a kiedy powinien spożywać posiłki i zażywać leki. Na tarczy zegara zaznaczamy, jaki jest czas działania danej insuliny, kiedy można się spodziewać hipoglikemii (niskiego poziomu glukozy we krwi) i jak w takiej sytuacji należy zareagować. Jest to niezbędne, bo pacjenci zwykle nie znają nazwy insulin, a co dopiero zakresu ich działania. Zegar pozwala pacjentowi uświadomić sobie, że każda minuta ma znaczenie. A my edukatorzy dowiadujemy się, jaki jest tryb życia pacjenta, kiedy wstaje z łóżka, w jakich godzinach pracuje, czy bywa na nocnej zmianie, bo jest na przykład piekarzem.

Ale zegar ma jeszcze dodatkową funkcję – pomaga sprawdzić zdolności poznawcze pacjenta. Tzw. test zegara to zadanie, które daje się pacjentowi na pierwszej wizycie u diabetologa. Zaznacza on na kartce, na tarczy, godziny zegara. To proste zadanie, ale osoba z zaburzeniami funkcji poznawczych nie zrobi tego. A jeśli nawet, to kolejnym, trudniejszym zadaniem jest wyznaczenie godziny trzeciej, a na kolejnym ćwiczeniu – np. dziesięć po jedenastej.

To o tyle ważne, że edukacja osoby z zaburzeniami poznawczymi jest znacznie trudniejsza. Z kilku powodów. Po pierwsze, nie jest ona w stanie sama dobrze kontrolować choroby, a po drugie zbyt wysoki poziom glukozy we krwi przyczynia się do rozwoju demencji. Pacjenci z takimi zaburzeniami – zdaniem Beaty Stepanow – sami nie wprowadzą zmian w swoim życiu i nie będą przestrzegać nawet podstawowych zaleceń.

Jacy pacjenci są najtrudniejsi w leczeniu cukrzycy?

Zdaniem Beaty Stepanow najtrudniejsze we współpracy są… osoby empatyczne, czyli takie, które chcą pomóc całemu światu, tylko nie sobie. I to niezależnie od płci.

– Żeby pomagać innym, trzeba przede wszystkim zadbać o siebie. Porównuję to do lotu samolotem: w razie awarii maskę tlenową zakładamy najpierw sobie, a potem dziecku, nie odwrotnie, bo to błąd – tłumaczy ekspertka i dodaje: – Podobnie jest w naszym życiu: jeśli sami sobie nie pomożemy, to nie będziemy w stanie pomóc nikomu. Tego rodzaju porównania są zresztą bardzo skuteczne we wprowadzeniu zmian w procesie edukacji.

Zdaniem ekspertki w przypadku takich chorych trzeba znaleźć kogoś, kto jest/ może być dla nich autorytetem. Osobą, która powiedziałaby, że chory musi zadbać o siebie, bo jest jej/ jemu potrzebna.

Co ciekawe, wiele osób myśli, że najtrudniej dotrzeć do osób starszych. Z tym poglądem nie zgadza się Beata Stepanow.

– Z moich badań wynika, że do zmian najbardziej zmotywowani są właśnie seniorzy. Mają więcej czasu, ale też wspierają się w różnych grupach senioralnych – wyjaśnia ekspertka i dodaje: – Oczywiście niektóre osoby w wieku senioralnym nie mają motywacji, bo są w depresji albo wykazują obniżenie nastroju. Ale to inna kwestia. Zwykle każdy z nas chce dożyć stu lat, bez względu na wiek. Dla seniorów szczególnie ważne jest, by nie byli uzależnieni od innych, oni chcą być samodzielni.

Samotni w tłumie

Zmagania z cukrzycą wymagają zmiany w życiu pacjenta, ale także w rodzinie, w jego otoczeniu, choćby w przygotowywaniu posiłków. Niestety zdarza się, że cukrzyca bywa w rodzinie powodem kłótni. Każdy ma swoje nawyki, przyzwyczajenia i nie chce ich zmieniać. Zdarza się, że osoby z cukrzycą przygotowują sobie oddzielne posiłki, w osobnych naczyniach.

– To smutne, gdy na talerzach obok pozostali członkowie rodziny mają zupełnie inne potrawy – uważa ekspertka i dodaje: – Nie ma czegoś takiego, jak dieta cukrzycowa. My uczymy zasad zdrowego żywienia i dobrze byłoby, gdyby wdrożyła je cała rodzina. Niestety, często tak nie jest.

Dr Beata Stepanow od ponad 20 lat edukuje osoby chore na cukrzycę i ich rodziny oraz środowiska społeczno-zawodowe. Prowadzi badania, jest prezesem Stowarzyszenia Edukacji Diabetologicznej i dyrektorem Centrum Edukacji i Specjalistycznej Opieki Medycznej w Kleczewie.

Źródło: PAP/ Zbigniew Wojtasiński