Zamknij

Wariant czeski koronawirusa – czy taki naprawdę istnieje?

20.01.2021
Aktualizacja: 20.01.2021 17:15
Wariant czeski koronawirusa - o co chodzi?
fot. Shutterstock

Czy istnieje wariant czeski koronawirusa? Skąd się wzięła ta nazwa? Wyjaśnia ekspert Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego-Państwowego Zakładu Higieny, dr hab. Rafał Gierczyński.

O tzw. czeskim wariancie koronawirusa po raz pierwszy usłyszeliśmy od ministra zdrowia Adama Niedzielskiego, który podczas jednej z konferencji prasowych powiedział, że w Polsce pojawił się "czeski wariant" koronawirusa.

Na reakcję rządu czeskiego nie musieliśmy czekać zbyt długo. Odpowiedział: niczego takiego nie wykryliśmy.

O co więc chodzi? Okazało się, że nazwę tę stworzył Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego-Państwowy Zakład Higieny. Tak roboczo nazwano "wariant koronawirusa SARS-CoV-2 z mutacjami w strukturze białka S". Mutacje takie zaobserwowano już w Czechach, Danii, Irlandii oraz innych krajach UE.

W informacji opublikowanej na Twitterze przez NIZP-PZH napisano:

"Relatywnie wysoki udział tego wariantu w grupie sekwencji SARS-CoV-2 zgłoszonych z lokalizacją miejsca izolacji w Czechach oraz geograficzne sąsiedztwo z Polską, szczepy SARS-CoV-2 z profilem mutacji w genie S określiliśmy na potrzeby komunikacji prasowej jako tzw. wariant czeski".

Helena Jiřincová z Krajowego Laboratorium Referencyjnego ds. Wirusowych Chorób Grypy i Wirusowych Chorób Układu Oddechowego powiedziała, że takiego wariantu nie można nazwać "czeskim". Nic takiego nie istnieje.

Do sprawy odniósł się dr hab. Rafał Gierczyński, zastępca dyrektora ds. bezpieczeństwa epidemiologicznego i środowiskowego NIZP-PZH. W wypowiedzi udzielonej PAP powiedział: – Mówiąc o wariantach wirusa SARS-CoV-2 pamiętajmy, że nie znają one granic, a ich obiegowe nazwy często pochodzą od krajów, w których wariant został po raz pierwszy wykryty, lub w których były często obserwowane.

Jego zdaniem, tzw. czeski wariant koronawirusa jest dość popularny w Czechach i podobnie jak angielski czy duński charakteryzuje się tym, że w białku S wirusa brakuje mu dwóch aminokwasów.

– Charakteryzują się m.in. brakiem dwóch aminokwasów w białku S w pozycji 69 i 70. Jest to tzw. delecja. Delecja tych dwóch aminokwasów to też wspólna cecha z wariantem angielskim i duńskim, który wywodzony jest z zakażeń u norek – tłumaczył ekspert i dodał, że zmiana układu aminokwasów w białku S to jedna z cech adaptacyjnych wirusa.

– Oprócz delecji mamy też zamianę aminokwasów w pozycji 614, gdzie D zastąpione zostało przez G (D614G), co oznacza, że kwas asparaginowy zastąpiony został przez glicynę. Większość szczepów krążących w Europie ma już taką mutację – zauważył.

Dr Gierczyński powiedział też, że w białku S za potencjalnie najbardziej niebezpieczne uznaje się mutacje w obszarze wiążącym receptor (RBD), odgrywającym ważną rolę przy wnikaniu wirusa do komórki organizmu.

– Cechą odróżniającą tzw. czeski wariant od duńskiego i angielskiego jest mutacja w RBD oznaczana N439K, oceniana przez naukowców jako dodatkowa próba oszukania naszego układu immunologicznego. Ale są gorsze mutacje – zauważył. Do takich – jego zdaniem – należy m.in. wariant brytyjski, który charakteryzuje się wyższą zakaźnością.

Źródło: PAP/ Twitter