Podwójne zakażenie koronawirusem i grypą – czy grozi nam superinfekcja?

21.09.2020
Aktualizacja: 21.09.2020 17:03
Superinfekcja, czyli podwójne zakażenie
fot. WOJCIECH STROZYK/REPORTER/ EAST NEWS

Podwójne zakażenie, inaczej superinfekcja, to bardzo niebezpieczne, ale realne w okresie jesienno-zimowym niebezpieczeństwo. Dowiedz się, czy jedna osoba może się zarazić dwoma patogenami jednocześnie i czym to grozi.

Czy może dojść do podwójnego zakażenia, tj. sytuacji, w której jedna osoba może zarazić się aż dwoma patogenami? Zdaniem badaczy z Uniwersytetu Stanforda (Stany Zjednoczone), jest to możliwe. Przeanalizowali oni wyniki badań 517 osób z COVID-19, choroby wywoływanej przez koronawirusa SARS-CoV-2, i okazało się, że część z nich w tym samym czasie była zakażona również innymi patogenami wywołującymi zakażenia dróg oddechowych (m.in. wirusami grypy typu A i B, wirusem RSV, adenowirusami). Zdaniem lekarzy, zakażenie SARS-CoV-2 sprzyja innym infekcjom. Gdy do infekcji dwoma patogenami dochodzi jednocześnie, mówimy o współzakażeniu lub koinfekcji. Gdy do istniejącej infekcji dochodzi inne zakażenie, mówimy o superinfekcji.

Superinfekcja = cięższy przebieg choroby?

Wirusolodzy są zgodni: u tej samej osoby może dojść do jednoczesnego zakażenia koronawirusem SARS-CoV-2 i wirusem grypy. Takie podwójne zakażenie może być bardzo niebezpieczne, zwłaszcza dla osób cierpiących na przewlekłe schorzenia, zwiększa się bowiem u nich ryzyko pojawienia się powikłań, a nawet śmierci.

– Koronawirus i wirus grypy bardzo się od siebie różnią i praktycznie nie mają części wspólnych. Nie musimy się zatem obawiać, że powstanie jakaś hybryda. Efektem może być jednak cięższy przebieg choroby. To dwa bardzo niebezpieczne patogeny – ostrzega wirusolog prof. Krzysztof Pyrć z Uniwersytetu Jagielońskiego. Potwierdza to również dr hab. Tomasz Dzieciątkowski, wirusolog z Katedry i Zakładu Mikrobiologii Lekarskiej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego: – Jeśli w organizmie spotkają się wirus grypy i koronawirus SARS-CoV-2, to objawy i przebieg choroby mogą mieć zdecydowanie cięższy charakter. Ludzki układ odpornościowy nie jest w stanie toczyć prawidłowej walki z aż dwoma różnymi typami patogenów.

Innego zdania jest prof. Robert Flisiak, prezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych. Przywołuje on znane w medycynie przypadki, gdy jedna infekcja wirusowa osłabiała drugą (np. w marcu spadła liczba zachorowań na grypę, a zwiększyła się na COVID-19). Jego zdaniem dzieje się tak, ponieważ wirusy walczą ze sobą i tym samym przeszkadzają sobie w namnażaniu.

Inaczej jest w przypadku infekcji wirusowych i bakteryjnych. Te – zdaniem prof. Flisiaka – mogą znacznie osłabić organizm i przyczynić się do znacznie cięższego przebiegu choroby. Wirusy i bakterie bowiem mają zupełnie inne drogi zakażenia, inne miejsca namnażania i atakują inne typy komórek. Tym samym efekt ich działania – w przypadku podwójnego zakażenia – jest zwielokrotniony.

Czy koronawirusowe hybrydy mogą być niebezpieczne?

Wirusolog prof. Krzysztof Pyrć z Uniwersytetu Jagielońskiego zwraca uwagę na jeszcze jedną kwestię podwójnego zakażenia, czyli na możliwość pojawienia się hybrydy.

– U tej samej osoby może dojść do jednoczesnego zakażenia koronawiruasem SARS-CoV-2 i wirusem grypy, ale obydwa patogeny na szczęście nie mogą się połączyć i stworzyć hybrydy. Taka wymiana materiału genetycznego jest możliwa jedynie między blisko spokrewnionymi koronawirusami – tłumaczy prof. Pyrć. I dodaje: – Wirusy mogą między sobą wymieniać materiał genetyczny tylko wtedy, jeśli są ze sobą bardzo blisko spokrewnione. Hybrydę mogą zatem utworzyć dwa blisko ze sobą spokrewnione koronawirusy, które zakaziły tę samą osobę. Podobnie mogą się ze sobą mieszać inne wirusy, takie jak wirusy grypy. Efektem tego jest obecność typów, takich jak H1N1 czy H5N1 albo H3N2, które są hybrydami powstałymi w wyniku właśnie takiego połączenia.

Jakie konsekwencje może mieć stworzenie takiej koronawirusowej hybrydy? Zdaniem badacza, trudno do przewidzieć. Dlatego wszyscy specjaliści przekonują, że zaszczepienie się przeciwko grypie, pneumokokom oraz meningokokom, naprawdę – zwłaszcza w czasie pandemii koronawirusa SARS-CoV-2 – ma sens. One mogą nas uchronić nie tylko przed superinfekcją, ale również przed groźnymi powikłaniami.

Źródło: PAP – Nauka w Polsce, abczdrowie.pl