Zamknij

Mutacje koronawirusa: wariant brytyjski, południowoafrykański – co o nich wiemy?

14.01.2021
Aktualizacja: 14.01.2021 15:55
Mutacje koronawirusa - co o nich wiemy
fot. Shutterstock

Koronawirus SARS-CoV-2 cały czas mutuje. Do lipca 2020 r. wykryto co najmniej 12 tys. jego mutacji. Dlaczego o niektórych z nich słyszymy częściej? Dowiedz się, więcej na temat szczepu brytyjskiego, południowoafrykańskiego czy włoskiego.

Koronawirus SARS-CoV-2 wciąż mutuje. Wirus, który został wykryty w ubiegłym roku w Wuhan, nie jest tym samym wirusem, który obecnie krąży po świecie. To fakt! Do lipca 2020 r. wykryto co najmniej 12 tys. mutacji tego patogenu, a może być ich znacznie więcej. Nie ma w tym nic dziwnego wirusy RNA, do których zalicza się koronawirus SARS-CoV-2, mutują bardzo często, zwłaszcza gdy mają odpowiednie warunki do tego (np. organizm, który ma obniżoną odporność i umożliwia wirusowi namnażanie się).

Większość mutacji nie ma istotnego znaczenia, szybko znikają, niektóre jednak zostają z nami na dłużej. Przykładem jest wariant brytyjski, włoski, południowoafrykański. Poniżej postaramy się wyjaśnić, dlaczego akurat o tych mutacjach jest głośniej.

Koronawirus SARS-CoV-2: wariant brytyjski

Szczep (wariant) brytyjski – znany jako VUI-202012/01 – odkryto w połowie września 2020 r., ale informacje o nim do publicznej wiadomości zostały podane dopiero w grudniu 202 r. przez jednego z ministrów brytyjskiego rządu, jako argument uzasadniający wprowadzenie nagłych, ostrzejszych niż dotychczas, obostrzeń epidemicznych. Czym się wyróżnia wariant brytyjski koronawirusa? Ma on co najmniej 17 mutacji. Jedna z nich – mutacja N501Y – zmienia gen kodującego białko kolca, które koronawirus SARS-CoV-2 wykorzystuje do wiązania się z ludzkim receptorem ACE2. Receptor ten umożliwia mu wnikanie do organizmu człowieka. Zmiany w tej części białka powodują, że wirus jest bardziej zaraźliwy (nawet o 70 proc.) i łatwiej rozprzestrzenia się pomiędzy ludźmi. Na szczęście ten szczep nie wpływa na cięższy przebieg COVID-19, infekcji wywoływanej przez ten patogen. Poza tym szczep ten o wiele szybciej zastępuje inne szczepy tego wirusa i tym samym w dość krótkim czasie stał się szczepem dominującym w Wielkiej Brytanii.

Obecność tego szczepu została już potwierdzona w większości krajów europejskich, a także w Kanadzie, Australii oraz Japonii. Wariant ten został "zaimportowany" do tych krajów przez osoby, które wcześniej podróżowały po Wielkiej Brytanii, lub przez bezpośredni kontakt z zainfekowanymi Brytyjczykami. W Polsce na razie nie potwierdzono obecności tego szczepu, ale to dlatego, że nie robiliśmy takich badań.

Koronawirus SARS-CoV-2: wariant włoski

Na przełomie lutego i marca 2020 r. włoscy naukowcy poinformowali o wyizolowaniu włoskiego szczepu koronawirusa. Różnił się on znacząco od tego z Chin, konkretnie z Wuhan. Postawiono więc tezę, że koronawirus nie przybył do Włoch bezpośrednio w Chin, ale być może miał "międzylądowanie" w Niemczech. W sumie we Włoszech rozwinęło się kilka szczepów, o czterech z nich było głośno. Chodzi m.in. o szczepy w rejonie Bergamo oraz Lombardii, które były bardziej agresywne pod względem prędkości zakażenia.

Koronawirus SARS-CoV-2: wariant południowoafrykański

Wariant koronawirusa SARS-CoV-2 – pod nazwą 501.V2 – zidentyfikowany na terenie Republiki Południowej Afryki (RPA) ma wiele cech wspólnych ze szczepem brytyjskim. On również może się szybciej rozprzestrzeniać, dzięki mutacji kolców. Poza tym znacznie częściej jest wykrywany u osób młodych, bez chorób współistniejących.

Szczep południowoafrykański pojawił się w stolicy RPA po pierwszej fali epidemii i obecnie jest dominującym wariantem wirusa w prowincjach Eastern Cape i Western Cape. Po raz pierwszy usłyszeliśmy o nim pod koniec grudnia 2020 r. Niestety nie wiadomo, czy wpływa on na cięższy przebieg COVID-19. To jest nadal przedmiotem badań.

W ciągu kilku tygodni rozprzestrzenił się po świecie, ostatnio został wykryty m.in. w Norwegii, Wielkiej Brytanii, Szwajcarii, Finlandii, Japonii, Australii, Korei Południowej.

Koronawirus SARS-CoV-2: wariant nigeryjski

Wariant nigeryjski koronawirusa SARS-CoV-2 – znany pod nazwą P681H – ma inne pochodzenie niż szczepy wykryte w Wielkiej Brytanii czy RPA. Nie jest tak zaraźliwy i na razie nie ma dowodów na to, by wpływał na cięższy przebieg COVID-19. Mimo to budzi niepokój, bo sytuacja epidemiologiczna w Nigerii jest bardzo zła – w ciągu ostatnich kilku tygodni liczba nowych zakażeń wzrosła o 50 proc. O nowym szczepie (wariancie) poinformował John Nkengasong, dyrektor afrykańskiego CDC. Dodał, że wiedzę o tym szczepie oparto na dwóch lub trzech sekwencjach genetycznych. Niejasny jest też potencjalny wpływ nowej mutacji koronawirusa na powstałe już szczepionki.

Nigeryjska mutacja została odkryta w dwóch próbkach pacjentów zebranych 3 sierpnia i 9 października w stanie Osun, na południu Nigerii.

Koronawirus SARS-CoV-2: wariant malezyjski

Mutacja D614G (inaczej wariant malezyjski) –  było o niej głośno w sierpniu oraz we wrześniu 2020 r. Wykryto ją po raz pierwszy w Malezji, ale –  co podkreślają naukowcy –  krążyła ona po świecie dużo wcześniej, prawdopodobnie od lutego. Wariant ten jest bardziej zaraźliwy, ale mniej śmiertelny. W przypadku tego szczepu pojawiła się mutacja pojedynczego aminokwasu. Wytłumaczył to dokładnie prof. Paul Tambyah, specjalista chorób zakaźnych, konsultant Narodowego Uniwersytetu w Singapurze: "W przypadku D614G mamy do czynienia ze zmianą pojedynczego aminokwasu, z D na G, czyli kwasu asparaginowego na glicynę. Gdy patogeny tworzą kopie samych siebie, czasem się mylą. Zwykle te błędy są dla nich zabójcze, ale nieraz okazują się pomocne, dając im np. większe możliwości atakowania komórek".

Czy te mutacje mogą ograniczyć skuteczność szczepionek przeciwko COVID-19?

Czy opracowane szczepionki przeciwko COVID-19 będą skuteczne także w przypadku wspomnianych powyżej mutacji? Zdaniem naukowców, szczep brytyjski i jego mutacje w obrębie białka nie wpłyną na skuteczność szczepionek (potwierdziły to badania firmy Pfizer). Inaczej jest w przypadku wariantu południowoafrykańskiego. Mutacje, jakie w nim zaszły, głównie dotyczące białka wirusa, i mogą sprawić, że będzie on mniej podatny na odpowiedź immunologiczną organizmu. Jednak nie ma na to stuprocentowych dowodów. Badania wciąż trwają.