Zamknij

Tylko lockdown lub masowe szczepienia uchronią nas przed mutacjami koronawirusa

25.01.2021
Aktualizacja: 25.01.2021 20:20
Koronawirus w Polsce
fot. Stefan Maszewski/ REPORTER/ EAST NEWS

Brytyjski wariant koronawirusa jest o 30-50 proc. bardziej zakaźny niż starsze warianty SARS-CoV-2. Z badań wynika, że jedynie ścisły lockdown lub masowe szczepienia są w stanie zahamować transmisję tego patogenu. Innej drogi nie ma.

Aby zahamować transmisję brytyjskim wariantem koronawirusa SARS-CoV-2, konieczne jest wdrożenie bardzo rygorystycznych ograniczeń – uważa dr Moritz Gerstung z Europejskiego Laboratorium Biologii Molekularnej (EMBL) i dodaje, że choć nowy wariant prawdopodobnie nie powoduje cięższego przebiegu COVID-19, to jest o około 30-50 proc. bardziej zakaźny niż starsze warianty SARS-CoV-2.

– Mimo że w Wielkiej Brytanii mamy bardzo ścisły nadzór genetyczny nad koronawirusem, nie byliśmy w stanie zahamować szerzenia się nowego wariantu. Jednak mogliśmy przynajmniej ocenić, że jest to bardzo zakaźny wariant, który powinien być poważnie traktowany i ostrzec resztę świata, by podjęła odpowiednie działania, zanim nie jest za późno, kiedy jeszcze można go powstrzymać – podkreślił dr Gerstung. Jego zdaniem, dopóki liczba zakażeń brytyjskim wariantem koronawirusa jest wciąż na niskim poziomie, są szanse na podjęcie działań, które zahamują jego szerzenie się. Do nich należy m.in. śledzenie wszystkich „osób z kontaktu” zakażonego pacjenta w celu ich szybkiej izolacji.

– Ponieważ brytyjskie wariant jest tak zakaźny, trzeba dążyć do odizolowania naprawdę każdego pojedynczego przypadku, a być może nawet poszerzyć definicję "osoby z kontaktu" – tłumaczył dr Gerstung.

Co wiemy o brytyjskim wariancie koronawirusa?

Nowy wariant (szczep) koronawirusa SARS-CoV (tzw. wariant brytyjski) nosi nazwę B.1.1.7. Został on po raz pierwszy wykryty 20 września 2020 r. w hrabstwie Kent przez brytyjskie Konsorcjum Genomu Koronawirusa COG-UK. Nowy wariant, choć prawdopodobnie nie powoduje cięższego przebiegu COVID-19, okazał się być o około 50 proc. bardziej zakaźny niż starsze warianty.

Dokładne biologiczne mechanizmy odpowiedzialne za wyższą zakaźność brytyjskiego wariantu wciąż nie są znane.

– Pojawianie się nowych mutacji to normalny element ewolucji wirusów, jednak w tym przypadku nietypowe jest to, że ten wariant nabył aż 23 nowe mutacje w jednym czasie –uważa ekspert. I dodaje, że wykazano, że mutacje te zmieniają sposób interakcji wirusa z komórką gospodarza, co sprawia, że ma on większe szanse do niej wniknąć.
Naukowcy nie znają też dokładnie pochodzenia wariantu B.1.1.7. Wykazuje on jednak podobieństwa do wariantów izolowanych od pacjentów z niedoborami odporności, u których infekcja SARS-CoV-2 utrzymywała się przez kilka miesięcy. Doniesienia o takich pacjentach, np. chorych na nowotwory, pochodzą z różnych krajów. Chorzy ci byli bardzo długo leczeni, otrzymywali przeciwciała ozdrowieńców. Dlatego ewolucja koronawirusa mogła u nich przyspieszyć.

Jak bardzo wariant brytyjski koronawirusa jest niebezpieczny?

Naukowcy pod kierunkiem dr. Gerstunga przeprowadzili bardzo dokładną analizę na terenie każdej jednostki samorządowej w Wielkiej Brytanii. Sprawdzano liczbę nowych infekcji SARS-CoV-2 na ich terenie w okresie od 1 września do 22 grudnia 2020 r. Dane te odnoszono do wyników sekwencjonowania genomu wirusa przez konsorcjum COG-UK, co pozwoliło bardzo szczegółowo prześledzić szerzenie się nowego wariantu SARS-CoV-2.

– W czasie listopadowego lockdownu ogólna liczba przypadków zakażeń SARS-CoV-2 spadła prawie o połowę –  tłumaczył dr Gerstung, ale jak podkreślił: – Nasza analiza wykazała, że w 85 proc. regionach liczba nowych zakażeń wywołana przez starsze warianty koronawirusa malała, podczas gdy liczba zakażeń wywołanych przez nowy wariant – rosła.

W listopadzie liczba zakażeń starymi wariantami spadła dwukrotnie, ale liczba zakażeń wariantem B.1.1.7 – wzrosła od trzech do czterech razy.

– Ktoś mógłby zasugerować, że szerzenie się tego wariantu mogło być efektem tego, że w niektórych regionach nie przestrzegano zasad lockdownu. Jednak nasze wyniki dowodzą, że podczas listopadowego lockdownu nowy wariant po cichu rozprzestrzenił się niemal w każdy zakątek kraju, ponieważ ze względu na jego wyższą zakaźność zasady tego lockdownu nie były wystarczająco rygorystyczne – uważa dr Moritz Gerstung  i dodaje: – W grudniu, gdy poluzowano ograniczenia, liczba zakażeń starymi wariantami wzrosła o 40 proc., a nowym wariantem aż 10-krotnie (o 900 proc. – przypomina PAP).

Pandemia – zdaniem eksperta – wymknęła się spod kontroli brytyjskiemu rządowi.

– Mieliśmy przepełnione szpitale, znaczny skok dziennej liczby nowych zakażeń oraz liczby zgonów. Dlatego 4 stycznia 2021 r. zdecydowano się wprowadzić bardziej restrykcyjny lockdown niż w listopadzie, kiedy to szkoły i inne instytucje związane z edukacją były otwarte i można było brać udział w spotkaniach sześciu osób z dwóch różnych gospodarstw domowych – tłumaczył ekspert i dodał, że zamknięto szkoły i ograniczono liczbę osób, które mogą się gromadzić w jednym miejscu. Z domu wychodzić mogą osoby, które muszą dotrzeć do pracy (nie mogą pracować w domu), szukają pomocy medycznej, uciekają przed przemocą domową, chcą zrobić niezbędne zakupy lub poćwiczyć przez godzinę dziennie.

– Wydaje się, że przynajmniej na razie udało się dzięki temu ograniczyć liczbę zakażeń nowym wariantem. Trzeba jednak zaznaczyć, że choć rosła ona bardzo szybko (do 60 tys. dziennie), to jej spadek jest wolniejszy, niż w czasie pierwszego narodowego lockdownu w marcu 2020 r. Wtedy mieliśmy jednak do czynienia z mniej zakaźnymi wariantami SARS-CoV-2 – tłumaczył ekspert. I dodał, że przy zakaźności B.1.1.7 wyższej o 30-50 proc. można szacować, że liczba nowych zakażeń tym wariantem wzrośnie od sześciu do ośmiu razy w ciągu miesiąca.

Masowe szczepienia i lockdown jedynym ratunkiem przed mutacjami

Naukowcy szacują, że ściślejszy lockdown, wystarczający do zredukowania przypadków zakażeń starszymi wariantami o 90 proc. w ciągu miesiąca, może ograniczyć liczbę zakażeń nowym wariantem zaledwie o 20-40 proc. To dlatego apelują o wprowadzenie ścisłego lockdownu, a jeśli to nie byłoby możliwe to przynajmniej zaszczepienia wystarczająco wysokiego odsetka populacji.

– Myślę, że obecnie musimy pomyśleć, jak skutecznie przyspieszyć nasze programy szczepienia ludzi, ponieważ jedynym sposobem wyjścia z pandemii jest to, by wystarczająca liczba osób zyskała odporność na wirusa – uważa dr Moritz Gerstung. Jego zdaniem pocieszające jest, że obecnie dostępne szczepionki chronią również przed nowym wariantem.

Źródło: PAP