Zamknij

Naukowców najbardziej niepokoi mutacja E484K koronawirusa SARS-CoV-2

16.02.2021
Aktualizacja: 16.02.2021 09:40
Mutacja E484K koronawirusa SARS-CoV-2
fot. Shutterstock

Dlaczego brytyjski, brazylijski i południowoafrykański wariant koronawirusa tak bardzo niepokoi naukowców? Czy szczepionki przeciwko COVID-19 będą skuteczne wobec tych wariantów i ich mutacji? Badacze wyjaśniają.

Obecnie pod lupą badaczy są trzy warianty koronawirusa SARS-CoV-2 brytyjski, południowoafrykański i brazylijski. Zdaniem naukowców, najbardziej niepokojąca jest mutacja E484K, występująca w wariancie brazylijskim i południowoafrykańskim, która według wstępnych badań, może nieść większe ryzyko reinfekcji u ozdrowieńców.

– Mamy dwie główne linie rodowodowe wariantów koronawirusa – A i B. Od nich z kolei wychodzą kolejne gałęzie, od nich jeszcze kolejne. To przypomina rozwijające się drzewo. Wariantów jest sporo, ale największą uwagę przykuwają obecnie trzy: B1.351, czyli tzw. wariant południowoafrykański, B.1.1.28, czyli tzw. wariant brazylijski, oraz B.1.1.7. czyli wariant brytyjski – tłumaczy dr hab. Piotr Rzymski, ekspert w dziedzinie biologii medycznej i badań naukowych Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu. I dodał, że wspomniane warianty – brytyjski, południowoafrykański i brazylijski – różnią się poszczególnymi mutacjami, natomiast posiadają też kilka wspólnych.

Co łączy wariant brytyjski, południowoafrykański i brazylijski koronawirusa?

– Jednym z punktów wspólnych tych wariantów jest to, że wszystkie posiadają mutację N501Y. Jest to mutacja, która prowadzi do zmiany w regionie domeny wiążącej receptor, czyli tej najważniejszej części białka S, która wchodzi w interakcję z receptorem na powierzchni naszych komórek - to najważniejszy element białka S, który umożliwia rozpoczęcie procesu zakażania komórki – tłumaczy dr hab. Piotr Rzymski i dodaje: – N501Y to mutacja, która prowadzi do zamiany jednego aminokwasu na inny. To niby drobna zmiana, bo polega na tym, że w jednym miejscu łańcucha aminokwasowego zamiast kwasu asparaginowego występuje tyrozyna. Ale pojawia się w bardzo ważnym regionie białka S. Podejrzewa się, że to ona umożliwia bardziej ścisłe przyleganie białka S wirusa do receptora na powierzchni ludzkiej komórki. Posiadające ją warianty mogą być więc bardziej zakaźne, łatwiej się rozprzestrzeniać.

Dr Rzymski uważa, że choć te wszystkie warianty mogą być bardziej zakaźne, to niekoniecznie muszą być bardziej śmiertelne. I tłumaczy: – Jeżeli wirus jest bardziej zakaźny, to automatycznie może się to przełożyć na większą liczbę osób hospitalizowanych, a co za tym idzie, także ofiar śmiertelnych. Z tym że niekoniecznie musi to wynikać wprost z większej patogenności danego wariantu. To, czy zakażenie danym wariantem może być bardziej śmiertelne, czy nie, wymaga sprawdzenia w warunkach eksperymentalnych.

Mutacja E484K w wariancie południowoafrykańskim i brazylijskim

Zdaniem naukowców najbardziej niepokojąca jest mutacja E484K, która występuje w wariancie południowoafrykańskim i brazylijskim, ale niedawno pojawiła się też w linii rozwojowej wariantu brytyjskiego.

Mutacja ta prowadzi do zmiany w regionie domeny wiążącej receptor. Może to być tzw. mutacja ucieczki, czyli taka, która prowadzi do spadku reaktywności przeciwciał wobec białka S koronawirusa i w ten sposób pozwala mu do pewnego stopnia umykać działaniu układu odporności.

– Dane eksperymentalne wskazują, że zmniejsza ona siłę, z jaką przeciwciała ozdrowieńców neutralizują wirusa. Odnotowano też przypadki ponownych zakażeń wariantami, posiadającymi mutację E484K. To nie jest powód do paniki, bo ponowne zakażenie wcale nie musi mieć cięższego przebiegu, a nawet może przebiegać łagodniej. Trzeba przypomnieć: przeciwciała to nie jest jedyny mechanizm układu odporności w walce z wirusem – tłumaczył dr Rzymski.

Przed nowymi wariantami wirusa ostrzega również dr Maciej Tarkowski, biolog medyczny pracujący w Mediolanie. Jego zdaniem nowe warianty: brytyjski, brazylijski czy z RPA powinny budzić niepokój, a ostrzeganie przed nimi nie nie jest sianiem paniki.

Czy szczepionki przeciwko COVID-19 działają na nowe warianty koronawirusa?

Badania wskazują na to, że szczepionki przeciwko COVID-19 (przynajmniej te w technologii mRNA) są skuteczne również w przypadku tych wariantów, ale do jeszcze musi zostać dokładnie sprawdzone.

– Dobrą wiadomość dla osób zaszczepionych niosą badania opublikowane niedawno na łamach "Nature Medicine". Układy najważniejszych mutacji wariantu brytyjskiego i południowoafrykańskiego mają mało istotny wpływ na działanie przeciwciał wyprodukowanych po podaniu dwóch dawek szczepionki BioNTech/Pfizer. Co więcej, niedawno wykazano, że o ile przeciwciała ozdrowieńców niekoniecznie dobrze radzą sobie z wariantem afrykańskim, to podanie jednej dawki szczepionki mRNA podnosi ich poziom o tysiąc razy i umożliwia neutralizację tego wariantu – wyjaśnia dr Rzymski. I dodaje, że te obserwacje potwierdzają zasadność szczepienia również ozdrowieńców. Bo dzięki temu zostanie u nich silnie pobudzony układ immunologiczny (przechorowanie COVID-19 nie zawsze daje tak silną reakcję układu odpornościowego; wszystko bowiem zależy od przebiegu zakażenia).

Skuteczność szczepionki przeciwko COVID-19 w przypadku wariantu brytyjskiego potwierdza równie lek. med. Michał Sutkowski, prezes Warszawskich Lekarzy Rodzinnych. Z jego informacji wynika, że działają na niego wszystkie szczepionki dostępne na rynku unijnym.

– Nie można jednak powiedzieć tego samego o wariancie południowoafrykańskim, bo według dotychczasowych badań ten gorzej reaguje na szczepionki, zwłaszcza firmy Astra Zeneca – tłumaczy dr Sutkowski, ale dodał, że wciąż trwają badania i nie mamy pełnych danych.

Czy trzeba będzie powtarzać szczepienia przeciwko COVID-19 powtarzać co roku?

Na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Koronawirusa mutuje, te mutacje zachodzą również w nowych wariantach tego patogenu.

– Z obserwacji tych mutacji: angielskiej, brytyjskiej czy z RPA, wynika dość niemiła konkluzja, że jednak wirus mutuje się na tyle, że może zagrażać w pewnym stopniu również tym osobom, które zostały wcześniej zaszczepione. Niestety ta odpowiedź może nie być kompletna i może nie chronić całkowicie przed tymi wariantami – uważa dr Maciej Tarkowski. I dodał, że wariant brytyjski jest wykrywany coraz częściej i to w wielu miejscach na świecie.

– Zobaczymy, co będzie działo się z tym wirusem w przyszłości. Mam nadzieję, że nie nabierze on takiego rozpędu, jak wirus grypy czy jeszcze większego, bo trzeba pamiętać, że wirus grypy zaczął się tak mutować, gdyż uciekał spod kontroli immunologicznej – wyjaśnił dr Tarkowski i dodał, że to właśnie dlatego w przypadku grypy przynajmniej raz do roku trzeba aktualizować antygeny, które są uwzględnione przy tworzeniu szczepionki.

Czy trzeba będzie powtarzać szczepienia przeciwko COVID-19 co roku? Wszystko możliwe. Koronawirus ma zdolność mutowania to pewne, otwarta jest kwestia, czy powstanie wariant, na który dostępne szczepionki nie będą skuteczne.

Źródło: PAP