Koronawirus kontra samotność. Co jest dla nas najbardziej obciążające?

10.04.2020
Aktualizacja: 11.04.2020 13:13
Polacy w czasie epidemii: co nas najbardziej przeraża?
fot. Shutterstock

Epidemia koronawirusa spowodowała, że życie wielu osób wywróciło się do góry nogami. Co jest dla nas w tym czasie najtrudniejsze? Według najnowszego badania SW Reaserch obecnie zdecydowanie najbardziej w ostatnich dniach boimy się o swoje zdrowie. Poza obawami o zdrowie zajmują nas sprawy służby zdrowia i finansów. Jak radzimy sobie w tym trudnym czasie?

Koronawirus: jak Polacy znoszą epidemię?

SW Research przebadało nastroje Polaków związane z epidemią koronawirusa. Okazało się, że lęk związany z epidemią COVID-19 jest naprawdę wysoki. Boimy się przede wszystkim tego, że zachoruje ktoś dla nas bliski (61%). Obawiamy się też niewydolności służby zdrowia (50%) oraz kryzysu finansowego (46%).

Zastanawiamy się też nad tym, jak tak długotrwała izolacja wpłynie na nasze samopoczucie. Czy jeśli ta niepewność związana z epidemią będzie trwał przez dłuższy czas, może się przekształcić np. w stany lękowe, a nawet depresję?  Choć do tej pory nikt nie badał wpływu izolacji na psychikę człowieka, możemy się domyślać, że w takich warunkach rośnie niepokój, objawy depresyjne, poczucie samotności, lęk, nawet wrogość, a spada poczucie kontroli.

Mimo że główny problem jest taki sam – koronawirus – każdy z nas, będzie reagował w różny sposób, na zmieniającą się sytuację. Jedni już po dwóch dniach pracy w domu, nie będą mogli doczekać się towarzyskiego spotkania. Inni skupią się na swoim wnętrzu i uświadomią sobie, że mogą cieszyć się cichymi wieczorami dla siebie, z dala od szalonego tłumu.

To głównie nasze cechy osobowościowe wpłyną na to, jak poradzimy sobie w izolacji.  Kluczowe jest to, kto jest ekstrawertykiem, a kto introwertykiem. Każdy z tych typów osobowości pojawiają się we wczesnym okresie rozwoju i są względnie stabilne przez cały okres życia. Wpływają na to, co doceniamy, wybieramy i jak reagujemy na sytuacje trudne. 

Na tym etapie, gdy jesteśmy zmuszeni do izolacji, ten podział zyskuje jeszcze większe znaczenie. Pomaga to zrozumieć badanie, w którym poproszono ekstrawertyków i introwertyków, aby spędzili tydzień, angażując się w zachowania typowe dla ekstrawertyków (rozmowa, towarzyskość itp.). Ekstrawertyk czerpał wiele korzyści, w tym poprawę nastroju i poczucie autentyczności. A introwertycy nie doświadczyli żadnych korzyści i zgłosili, że czują się zmęczeni i rozdrażnieni.

Dziś powszechnie obowiązujące zasady dystansu społecznego, do których wszyscy staramy się dostosować, są jak lustrzane odbicie tego badania. Ekstrawertycy są zmuszeni do funkcjonowania niezgodnie ze swoją naturą i prawdopodobnie odczują obniżone samopoczucie w nadchodzących tygodniach i miesiącach. Z kolei introwertycy odizolowanie „trenowali” przez całe życie, zatem obecna sytuacja jest dla nich w pewnym stopniu czymś naturalnym.

Dlaczego introwertycy mogą uważać izolację za łatwiejszą do pokonania niż ekstrawertycy? Najwyraźniej mniej pociąga ich zaangażowanie społeczne i budowanie relacji. Introwertycy mają tendencję do odczuwania mniejszej potrzeby doświadczania uniesień, emocji, wrażeń, cenią spokój. To może sprawić, że będą mniej podatni na nudę, która w izolacji dotknie wielu z nas.

Również inne aspekty naszej osobowości mogą kształtować nasz sposób radzenie sobie podczas izolacji. Należy wziąć pod uwagę pozostałe cztery cechy modelu osobowości Wielkiej Piątki.

Osobom o dużej sumienności, które są zorganizowane, zdyscyplinowane, mniej roztargnione i skłonne do przystosowania się zasadom, łatwiej będzie stworzyć nowe zasady i trzymać się uporządkowanego codziennego harmonogramu.

Ludzie o dużej ugodowości, którzy są zwykle uprzejmi, współczujący i chętni do współpracy, będą lepiej przygotowani do elastyczności i współpracy.

Osoby o dużej otwartości na doświadczenia, które zwykle są ciekawe i pomysłowe, prawdopodobnie pochłoną ich książki, muzyka i kreatywne rozwiązania.

Natomiast osoby o wysokim poziomie neurotyzmu, które są bardziej podatne na stres i negatywne emocje, będą najbardziej narażone na lęk i depresję.

Oczywiście są to uogólnienia. Introwertycy nie są całkowicie odporni na samotność, a osoby o wysokiej wrażliwości mogą się rozwijać dzięki odpowiednim zasobom i wsparciu społecznemu. Nie ma tu jasnych podziałów, schematów i odpowiedzi.

Jakie wnioski możemy wyciągnąć z badań osobowości w tych ekstremalnych warunkach? Te badania pokazują, że ludzie, którzy są stabilni emocjonalnie, samodzielni i autonomiczni, zorientowani na cele, przyjaźni, cierpliwi i otwarci, lepiej radzą sobie w warunkach ekstremalnej izolacji. W szczególności zaobserwowano, że „towarzyscy introwertycy”- którzy potrafią być szczęśliwi bez szerszych kontaktów społecznych - wydają się optymalnie przystosowani do życia w odosobnieniu.

Aby radzić sobie najlepiej, jak potrafimy, w naszym nowym życiu, możemy dążyć do niektórych z wyżej wymienionych cech: bycia spokojnym i zorganizowanym, zdeterminowanym, ale też cierpliwym i samodzielnym.

Pandemię koronawirusa niektórzy określają jako „epidemię samotności”, myślę, że to przesada, bo przecież nowe technologie nie odłączają nas całkowicie od ludzi. Ale jest to pewnego rodzaju test na to, czy potrafimy być sami ze sobą, czy w tej samotności umiemy się odnaleźć. 

Kontrapunktem dla tak zwanej epidemii samotności jest badanie „samotności”, negatywnych emocji, których wielu doświadcza w wyniku niewystarczającego czasu spędzonego samotnie. Jak napisał Anthony Storr, angielski psychoterapeuta i psychiatra w książce „Samotność: powrót do siebie” – „samotność może być równie terapeutyczna jak wsparcie emocjonalne”, a zdolność do bycia samemu jest tak samo formą dojrzałości emocjonalnej, jak zdolność do tworzenia bliskich relacji.

Oczywiście niektórzy ludzie w stanie zamknięcia stoją przed ogromnymi wyzwaniami, które nie mają nic wspólnego z ich osobowością. Wielu straciło pracę i boryka się z trudnościami gospodarczymi. Niektórzy są całkowicie odizolowani, podczas gdy inne dzielą swoje domy z bliskimi. Mimo to nasza odpowiedź na te wyzwania odzwierciedla nie tylko nasze położenie, ale także to, co jest w nas samych.

Warto zaznaczyć, że w tym kryzysowym czasie popularna staje się pomoc psychologiczna przez telefon lub online. Wielu psychoterapeutów zaczęło prowadzić też teraz terapię w ten sposób. Są też np. dostępne telefony zaufania i prowadzi się zdalną interwencję kryzysową online.

Źródło: psychologytoday.com