Miejsce zamieszkania decyduje o tym, czy zachorujesz na COVID-19

25.06.2020
Aktualizacja: 25.06.2020 11:54
Koronawirus: jak rozprzestrzenia się w mieszkaniu?
fot. Shutterstock

Ludzie, zwłaszcza kobiety mieszkające w zatłoczonych domach, mogą być bardziej narażeni na zarażenie się SARS-CoV-2.  Do takich wniosków doszli naukowcy. Jak to rozumieć?

  • W domach, w których jest ciasno i przebywa dużo osób, łatwiej rozprzestrzenia się koronawirus.
  • Ubóstwo i bezrobocie również zwiększają prawdopodobieństwo zwiększa ryzyko zakażenia koronawirusem SARS-CoV-2.
  • Naukowcy wykazali, że w zatłoczonych i biednych dzielnicach kobiety chorowały częściej.

SARS-CoV-2, który jest koronawirusem wywołującym COVID-19, może rozprzestrzeniać się, gdy osoba kaszle lub kicha, dotyka powierzchni skażonej wirusem. Wcześniejsze badania sugerowały, że mieszkanie ma silny wpływ na przenoszenie infekcji.

Nowe badanie przeprowadzone przez naukowców z Columbia University Irving Medical Center w Nowym Jorku sugeruje, że miejsce zamieszkania przyczyniło się to do wyższego ryzyka hospitalizacji z powodu COVID-19 wśród osób mieszkających w najbardziej ubogich obszarach miasta. Naukowcy opublikowali swoje wyniki w „Jama Network”.

Badanie w Nowym Jorku ujawniło trzykrotnie wyższe ryzyko zakażenia wśród kobiet w ciąży mieszkających w najbardziej zatłoczonych dzielnicach.

– Nasze badanie pokazuje, że status społeczno-ekonomiczny sąsiedztwa i zatłoczenie gospodarstw domowych są silnie związane z ryzykiem infekcji – podkreśla dr Alexander Melamed kierownik badania, adiunkt położnictwa i ginekologii na Akademii Medycznej w Nowym Yorku.

–To może wyjaśniać, dlaczego ciemnoskórzy i Latynosi mieszkający w tych dzielnicach są nieproporcjonalnie narażeni na ryzyko zarażenia wirusem – dodaje.

COVID-19: co zwiększa zarażenie się koronawirusem?

Dr Melamed i współpracownicy badali zakażenia SARS-CoV-2 wśród kobiet mieszkających w mieście i rodzących w dwóch szpitalach w Nowym Jorku między 22 marca a 21 kwietnia 2020 r. Był to szczyt wybuchu epidemii.

Wszystkie kobiety w nowym badaniu przeszły testy przy przyjęciu do szpitala, wyniki obejmowały te, które miały wirusa, ale występował bezobjawowo. 

Badacze powiązali adresy domowe pacjentów z lokalnymi danymi na temat warunków mieszkaniowych i czynników społeczno-ekonomicznych. Spośród 396 kobiet objętych badaniem 71 (17,9%) uzyskało wynik pozytywny na obecność wirusa. Okazało się, że ryzyko zakażenie były trzykrotnie wyższe wśród kobiet mieszkających w dzielnicach, w których średnia liczba osób na gospodarstwo domowe była wysoka.

Ryzyko infekcji była również dwa razy większa na obszarach o największym zatłoczeniu w gospodarstwach domowych, które naukowcy zdefiniowali jako średnio więcej niż jedną osobę na pokój, oraz w miejscach o wysokiej stopie bezrobocia. Ponadto prawdopodobieństwo zakażenia było większe w dzielnicach o wysokim poziomie ubóstwa.

Koronawirus: jak zapobiegać zachorowaniom na COVID-19?

Biorąc pod uwagę te obserwacje, badacze byli zaskoczeni, że nie znaleźli dowodów na związek między zarażeniami a gęstością populacji.

– W Nowym Jorku występuje najwyższa gęstość zaludnienia spośród wszystkich miast w USA, ale nasze badanie wykazało, że ryzyko jest bardziej związane z gęstością zaludnienia w środowisku domowym ludzi niż z gęstością zaludnienia w mieście lub w dzielnicach – podkreśla współautorka badania dr Cynthia Gyamfi-Bannerman.

Autorzy badania potwierdzają, że ich odkrycia mogą nie dotyczyć szerszej populacji, biorąc pod uwagę wyjątkową sytuację społeczną i biologiczną kobiet w ciąży.

Uważają jednak, że ich praca stanowi dodatkowy bodziec do zmniejszenia ryzyka infekcji na obszarach ubogich, gdzie głównym problemem są zatłoczone domy.

Źródło: medicalnewstoday.com