Zamknij

Walczyła z COVID-19 w samotności. Uratowały ją 3 rzeczy

26.01.2021
Aktualizacja: 26.01.2021 14:05
Koronawirus i samotność
fot. Shutterstock

Pandemia narodziła wiele refleksji, również o tym, jak przejść przez COVID-19, gdy jest się singlem. Samotność i zarażenie się koronawirusem brzmi jak podwójna tragedia. Pewna kobieta postanowiła opisać swoje osobiste doświadczenie z tym związane.

  • Historia pewnej singielki z Nowego Jorku pokazuje, czym jest pandemiczny niepokój w obliczu choroby i samotności.

Śmierć w samotności to pierwsza myśl, która pojawiła się w głowie kobiety. - Gdzieś w środku mojej walki z COVID-19 zaczęłam myśleć, że umrę. A co gorsza - myślałam, że umrę sama. Każdy, kto mieszka sam, prawdopodobnie zastanawiał się i martwił w pewnym momencie, w jaki sposób otrzyma pomoc, jeśli stanie się z nim coś poważnego. COVID-19 zmienił ten strach w surową i zaskakującą potencjalną rzeczywistość. Michelle Benvenisti mieszka w Nowym Jorku, pisze dla WebMD, jest odpowiedzialna za dział nauki i rozwoju.

Pandemia – wyzwanie dla samotnych

Podróże, możliwość spotkania się z bliskimi na żywo, poczucie niezależności – to m.in. zabrał koronawirus. Walka z COVID-19 odbywa się na wielu poziomach, równie emocjonalnym. - COVID-19 to choroba izolująca – podkreśliła autorka wpisu. – Każdy do pewnego stopnia musi sam z tym walczyć. Osoby przebywające na OIT rzadko, jeśli w ogóle, są dopuszczane do zwiedzania. Jeśli mieszkasz z innymi ludźmi, musisz odizolować się w oddzielnym pokoju, aby nie przekazywać go innym. A ludzie tacy jak ja, którzy żyją samotnie, muszą sami stoczyć emocjonalną, psychiczną i fizyczną bitwę. Uważam się za niezależną kobietę. Mieszkam w Nowym Jorku, podróżowałam do ponad 50 krajów i dbam o siebie. Ale walka z tą chorobą, w samotności, w moim mieszkaniu, była dla mnie próbą, której nigdy bym sobie nie wyobrażał. To było najtrudniejsze, najbardziej przerażające doświadczenie w moim życiu – napisała dalej.

Co się dzieje z człowiekiem, gdy dopada COVID-19?

Co dzieje się w organizmie i głowie człowiek, gdy zachoruje na COVID-19? Relacja kobiety pokazuje, że bardzo dużo. Dzień po dniu zmagała się z poważnymi problemami z oddychaniem. - Każdy oddech był tak płytki, że bałem się zasnąć, bo bałam się, że się nie obudzę. Miałam gorączkę, zawroty głowy, dreszcze, zapalenie płuc, silne pragnienia, nudności, lekko różowe oczy, wysypkę, brak apetytu, utratę węchu i narastający niepokój. Moje ciało było słabsze, niż kiedykolwiek wcześniej. Czułam się, jakbym spadła do zaledwie 10% mojego zwykłego ja. Nie miałam poczucia bezpieczeństwa, wiedząc, że ktoś jest po drugiej stronie drzwi, aby sprawdzić, co u mnie i upewnić się, że żyję – opisała.

– W jeden z moich najgorszych dni obudziłam się, myśląc, że czuję się trochę lepiej, więc wzięłam prysznic - tylko po to, by dostać tak zawrotu głowy, że straciłem przytomność, upadając na podłogę w łazience. Kiedy odzyskałam przytomność, zdałam sobie sprawę, że przewróciłam różne rzeczy, próbując przeczołgać się na kanapę – tak wspominała najgorszy dzień w trakcie choroby.

Kobieta podzieliła się trzema rzeczami, które pomogły jej zwyciężyć z chorobą. Zdecydowała się poszukać przede wszystkim różnych źródeł wsparcia. – W tym momencie zdałam sobie sprawę, że chociaż byłam fizycznie sama, nie mogę tego wytrzymać sam – podkreśliła.

1. Polegaj na technologii, aby pozostać w kontakcie z bliskimi

Jednym słowem to rodzina, widziana tylko przez kamerę komputera lub telefonu, pozwoliła przetrwać jej ten potworny czas. - Mam szczęście, że mam niesamowitą rodzinę - dwóch braci, siostrę i moich rodziców - którzy byli przez to niesamowici. Skończyło się na tym, że polegałam na czatach wideo z nimi w sposób, jakiego nigdy nie wyobrażałam sobie, zanim dostałam koronawirusa. Rozmowy wideo stały się dla mnie prawdziwym kołem ratunkowym – podkreśliła kobieta w swoim wyznaniu.

– To powolny wirus ... Byłam tak chora, że nie miałam pojęcia, jak sobie radzę z dnia na dzień. W dużym stopniu polegałam na telemedycynie. Z lekarzami i regularnie kontaktowałam się z rodziną, żeby monitorowali moje postępy, mówiąc mi, czy widzą poprawę, czy nie – dodała.

Wirtualny kontakt z rodziną pomógł jej również wtedy, gdy traciła przytomność. - Moja siostra pomogła mi w ćwiczeniach oddechowych poprzez FaceTime. A kiedy straciłam przytomność w łazience, bałam się, że to się powtórzy, więc zadzwoniłam do niej na moim iPhonie i zostawiłam go w łazience, kiedy brałam prysznic, żeby mogła mieć mnie na oku, dopóki nie skończę – wyjaśniła.

Może się wydawać dziwne, że Facebook dał szansę na namiastkę bliskości, ale to naprawdę możliwe. Gdy lockdown odciął od świata relacji, social media nie jako uratowały życie tym, którzy pragną relacji. - Dzielenie się moim doświadczeniem za pośrednictwem mediów społecznościowych było również niezwykle korzystnym sposobem na poczucie więzi z innymi. Początkowo wahałam się, czy to zrobić, ale po kilku trudnych tygodniach opublikowałam na Facebooku moje doświadczenie wraz z ofertą pomocy innym z COVID-19 – opisała.

– Odpowiedź, wsparcie, sugestie, miłość i modlitwy, które otrzymałem w zamian, były zdumiewające. Wiedziałem, że muszę czerpać siłę i wsparcie z każdego możliwego sposobu – dodała.

2. Przyjmuj społecznie pomoc, gdy jest ona oferowana

Jeżeli zachorujesz na COVID-19, pamiętaj, że zawsze znajdzie się ktoś, kto jest w stanie ci pomóc. To główna myśl, którą pragnie przekazać opisana singielka. – Nawet jeśli czujesz się samotny, nie jesteś. Wystarczy się rozejrzeć. Prawdopodobnie są ludzie, którzy chcą ci pomóc, więc powiedz „tak”, kiedy oferują. Lub jeśli czegoś potrzebujesz - zapytaj. Ten był dla mnie trudny. W moim wieku nigdy nie sądziłam, że będę tak bardzo polegać na rodzicach. Szybko traciłam na wadze i nie miałam siły nic z tym zrobić. Moja 78-letnia mama i 82-letni tata, mieszkający ponad 30 minut drogi stąd, podrzucali zupę, pożywne posiłki, które przygotował mój brat i owoce, zostawiając je w torbie na balustradzie przed moim budynkiem. Schodzenie po schodach z zachowaniem wszystkich środków ostrożności, w tym noszenia maski, rękawiczek i spryskiwania środka dezynfekującego za mną, było wyczerpujące. Schudłam prawie 8 kg, ale naprawdę wierzę, że wysiłki mojej rodziny pozwoliły mi przeżyć i dosłownie z daleka przywrócić mi zdrowie – opisała.

3. Priorytetowo traktuj zdrowie psychiczne - oprócz zdrowia fizycznego

COVID-19 to nie tylko choroba płuc, mózgu, ciała, cierpi również psychika. Jeśli nie zadbasz w tym czasie o psychikę, bardzo ciężko będzie pokonać zagrożenia epidemiologiczne. Jednym z niewielu plusów pandemii jest to, że uświadomiliśmy sobie, jak ważne jest dbanie o zdrowie psychiczne. Co można zrobić na własną rękę, bez pomocy psychologa w gabinecie? - przekuć uwagę na coś innego, np. na świat natury i odseparować się od informacji koronawirusowych, które zalewają nas ze wszystkich stron.

– Ten wirus jest niesamowicie obciążający emocjonalnie, więc nawet będąc chory, musiałam sobie przypominać o dbaniu o swoje zdrowie psychiczne. Za każdym razem, gdy słyszałam lub czytałam wiadomości o niszczycielskiej historii COVID-19, wzmagało to mój niepokój i pogorszyło mój oddech. Zamiast tego przesyłałam strumieniowo programy na żywo o zwierzętach i naturze i zmuszałem się do pozostawania pozytywnym, nieustannie przypominając moim znajomym, że „wszystko w porządku”, „przejdziesz przez to” i „jesteś silniejszy niż wirus”. Pamiętam jeden wieczór, kiedy mój niepokój był najwyższy, bojąc się, że nie przetrwam nocy. Rozmawiałam z matką i ojcem (który jest psychologiem), wyrażając, że bałam się zasnąć ze strachu, że się nie obudzę. Poradzili mi, jak radzić sobie z nocnym niepokojem. Słyszałam, że powrót do zdrowia zajmuje 14 dni, ale rzeczywistość jest taka, że im gorsze są twoje objawy, tym dłużej zajmie to poprawa.

COVID-19 nasila lęk przed śmierć

Koronawirus to realne zagrożenie, które bez wątpienia niesie ryzyko śmierci. To powoduje, że częściej zastanawiamy się na tym, co jeśli odejdę. - Ten wirus zaostrzył mój najgorszy strach - umieranie w samotności - i nadal mnie to niepokoi. Nie wiem, ile czasu zajmie mi, zanim poczuję się z tym dobrze, więc staram się ćwiczyć cierpliwość i pielęgnować siebie.

Jak jest po chorobie? Czy wszystko wraca do normy? Jak to doświadczenie wpływa na podejście do życia? Michelle z odwagą mówi o lęku, który również po chorobie jest odczuwalny, do tego dalsza izolacja nie pozwala żyć jak dawniej. – Chociaż odetchnęłam z ulgą, gdy dowiedziałam się, że wyniki mojego drugiego testu są „negatywne”, a lekarz wydał mi zgodę na przebywanie na zewnątrz przy zasadzie utrzymywania dystansu społecznego, ale nadal doświadczam izolacji, jak wielu innych, którzy mieszkają samotnie. Doświadczyłam nawet strachu przed moją obecnością. Przez to wszystko nadal czuję, że jestem jednym ze szczęśliwców, którzy to przeżyli i jestem niesamowicie wdzięczna mojej rodzinie i przyjaciołom, którzy nadal są przy mnie na każdym kroku. Ufam, że z czasem to wszystko minie i wszyscy będziemy mogli ponownie nawiązać kontakt z naszymi bliskimi – wyjaśniła.

Źródło: webmd.com