Dr Grzesiowski: „Mamy obecnie większe nasilenie krążenia wirusa w społeczeństwie”

29.09.2020
Aktualizacja: 29.09.2020 12:14
fot. Piotr Blawicki /East News
fot. East News

Koronawirus mutuje i staje się coraz bardziej niebezpieczny? To pytanie staje się ważne w kontekście już nie drugiej, a trzeciej fali pandemii. Dowiedź się, co wynika z analiz naukowców i lekarzy.

  • Z najnowszego raportu wynika, że zmutowany SARS-CoV-2 może być bardziej zakaźny.
  • Naukowcy skupiają się na badaniu i obserwowaniu zmiany w materiale genetycznym wirusa. To niezwykle ważne, bo może się tak zdarzyć, że z powodu mutacji SARS-CoV-2 nabierze kolejnych, niebezpiecznych dla nas właściwości.

Nowe badanie z USA opierające się na analizie 5 tys. sekwencji genetycznych wirusa potwierdza, że SARS-CoV-2 nadal mutuje w miarę rozprzestrzeniania się w populacji. W Polsce w tej chwili sytuacja jest niepokojąca. Do tej pory zdiagnozowano już 7 mln zakażonych, a ponad 200 tys. osób umarło z powodu COVID-19.

W rozmowie z TOK FM dr Paweł Grzesiowski skomentował, czy prawdą jest, że obecnie nasilenie wirusa jest większe i jeszcze bardziej niebezpieczne. – Jeśli nic z tym nie zrobimy, to za dwa tygodnie będziemy mieli pięć tysięcy przypadków dziennie – podkreślił znany immunolog.

Zachorowań przybywa, a miejsca zakażeń to przede wszystkim szkoły, transport miejski oraz spotkania towarzyskie. Utrzymywanie bliskich kontaktów w grupach doprowadza to sytuacji, że wirus zaczyna się szybciej przenosić. Sytuacja jest niebezpieczne również w szpitalach. Znajdują się w nich kilku, a nawet kilkunastoosobowe ogniska. Według specjalisty efektem tego będzie zablokowany system opieki zdrowotnej.

Przeczytaj: Dr Grzesiowski: "Ciągle mamy dopływ nowych pacjentów z wesel i imprez rodzinnych"

– Wiemy, że zakłady pracy również dostarczają zakażeń. Więc to nie jest tak, że myśmy po prostu zaczęli się zarażać na ulicy, przypadkowo w sklepie, tylko mamy w tej chwili znacznie większe nasilenie krążenia wirusa w społeczeństwie i jeśli z tym nic nie zrobimy, to za dwa tygodnie będziemy mieli pięć tysięcy przypadków dziennie – zauważył.

Epidemiolodzy podkreślają, że wirusy przenosząc się z jednej komórki organizmu, który zakażają, do drugiej, dodatkowo mogą też mutować. Oznacza to, że dochodzi do zmian w materiale genetycznym, czyli pomyłki enzymów, które kopiują DNA lub RNA, by mogły powstać nowe cząsteczki wirusów.

Odpowiedź na pytanie, czy mutacja zwiększa ryzyko zakażenia koronawirusem nie jest jasna i ujednolicona, nawet w środowisko naukowców. Niektóre wyniki badań sugerowały, że rzeczywiście wirusy przenoszące nowy wariant genowy łatwiej infekują komórki.

Dr David Morens, wirusolog z Narodowego Instytutu Alergii i Chorób Zakaźnych i bliski współpracownik znanego prof. Anthony'ego Fauci (głównego specjalisty od SARS-CoV-2 w USA), uważa, że mutacje mogą być reakcją nowego wirusa na interwencje zdrowotne wprowadzonego przez człowieka. Chodzi tu m.in. o zachowanie dystansu społecznego, maseczki, dezynfekcję.

- Stawiamy wirusowi bariery w zdolności przenoszenia lub zakażenia, a on staje się bardziej zaraźliwy, by móc te bariery ominąć - twierdzi uczony. Jednocześnie zauważa, że może to oznaczać, iż wirus nadal będzie mutował, nawet po udostępnieniu szczepionki. Niewykluczone zatem, że trzeba ją będzie modyfikować tak, jak to się dzieje co roku w przypadku szczepionek na grypę sezonową – wyjaśnił dr Morens.

Stwierdzenie rzuca nowe światło na walkę z COVID-19. Należy jednak podkreślić, że sam eksperyment, jak wiele innych w okresie pandemii, nie została jeszcze zweryfikowana przez innych badaczy.

 Źródło: TOK FM, Gazeta Wyborcza