Koronawirus: strategia polegająca tylko na testowaniu to „całkowita porażka”

16.10.2020
Aktualizacja: 16.10.2020 09:42
Testy na koronawirusa:
fot. Shutterstock

Testy na koronawirusa są kluczowe, ale strategia polegająca wyłącznie na testowaniu to „całkowita porażka” – twierdzą eksperci.

  • Testy nie są doskonałe z kilki powodów.
  • Testy na COVID-19 nie zapobiegną infekcji. 
  • Codzienne testowanie, jeśli nie jest połączone z innymi środkami zdrowia publicznego, może prowadzić do fałszywego poczucia bezpieczeństwa.

„To kompletna porażka” – podkreśla dr Rob Murphy, profesor chorób zakaźnych na Northwestern University i dyrektor wykonawczy Institute for Global Health. Dr Murphy tym stwierdzeniem odnosi się  do  zaniedbań amerykańskiego rządu. Zarażenie się COVID-19 Trumpa według niego było kropką nad „i”.  „Przez cały ten czas grali w rosyjską ruletkę i uszło im to na sucho, biorąc pod uwagę, jak [wiele] interakcji mają z innymi ludźmi, jak blisko są ze wszystkimi, jak nie dystansują się społecznie i jak rzadko kiedy nosić maski. Udało im się to dość długo, ale to nie wystarczy – powiedział Murphy.

Zgodził się z tym również dr Jared Baeten, prodziekan Wydziału Zdrowia Publicznego Uniwersytetu Waszyngtońskiego. Codzienne badanie prezydenta „nie zapewnia mu większego bezpieczeństwa”, powiedział Baeten, ale pozwoliło lekarzom na szybkie rozpoczęcie terapii. „Testowanie jest niezwykle ważne, ale samo testowanie nie wystarczy” – podkreślił. 

Baeten powiedział, że celem testów, choć bardzo ważnym, nie jest zapobieganie infekcjom. Chodzi o powstrzymanie infekcji. Teoretycznie częste testy wśród prezydenta i jego personelu powinny pozwolić na wczesne wykrycie i powstrzymanie infekcji, zanim prezydent mógł potencjalnie zarazić innych. Ale znowu strategia polegająca tylko na testowaniu zawiodła.

„Po pierwsze, testy nie są doskonałe. Innymi słowy, możesz mieć fałszywie ujemne wyniki” – powiedział Murphy. Jest to szczególnie ważne w przypadku szybkich testów antygenowych stosowanych u osób bezobjawowych, tak jak są one używane w Białym Domu do kontroli odwiedzających i pracowników.

"Testy nie są doskonałe" z kilki powodów 

Istnieją dwa rodzaje testów diagnostycznych na koronawirusa: test PCR, który szuka materiału genetycznego wirusa oraz test antygenowy, który szuka fragmentów białka wirusa. Testy diagnostyczne, które szukają aktywnej infekcji, nie powinny być mylone z testami przeciwciał, które mogą określić, czy miałeś infekcję w przeszłości.

„Testowanie reakcji łańcuchowej polimerazy – to wciąż wersja premium. Przeprowadzenie tego testu jest stosunkowo drogie. Wciąż nie możemy uzyskać wystarczającej ilości odczynników” – powiedział dr Patrick Godbey, prezes College of American Pathologists. Odczynniki to substancje chemiczne potrzebne do przeprowadzenia testów. 

„Testowanie antygenu ma zalety i jest tańsze. Wymaga znacznie mniejszego wyposażenia – niektórych testów antygenowych, żadnego. Testy antygenowe są zwykle bardzo specyficzne, ale niezbyt czułe, szczególnie u osób bezobjawowych” – wyjaśnił.

Oznacza to, że testy mogą nie wykryć wszystkich pozytywnych przypadków, zwracając zamiast tego fałszywie negatywny wynik, co jest szczególnie prawdziwe u osób, które nie wykazują objawów. Dodał jednak, że testy antygenowe są „dość czułe”, gdy są stosowane u ludzi w ciągu pięciu do siedmiu dni od wystąpienia objawów.

Na początku pandemii Biały Dom zastosował wczesną wersję testu firmy Abbott o nazwie ID NOW, który w tamtym czasie był krytykowany za to, że był mniej dokładny niż inne dostępne testy identyfikacji zarażonych osób. „Więc test nie jest doskonały; możesz mieć fałszywie ujemne wyniki, szczególnie w przypadku asymptomatów” – podkreślił Murphy.

Drugim powodem, dla którego strategia polegająca tylko na testach może się nie powieść, jest to, że ludzie nie otrzymują wyniku pozytywnego natychmiast po zakażeniu – nawet w przypadku testu PCR o złotym standardzie - ponieważ replikacja wirusa w organizmie człowieka do poziomów zajmuje trochę czasu. W rzeczywistości lekarze zalecają odczekanie co najmniej pięciu dni po podejrzeniu infekcji przed wykonaniem testu.

„Poziom wirusów zaczyna się od zera i rośnie” – powiedział Murphy. „Możesz teraz być negatywny, a w pewnym momencie staniesz się pozytywny” – dodał. 

Tak więc może wystąpić opóźnienie między zarażeniem a pozytywnym wynikiem testu, gdzie nawet ktoś, kto jest testowany codziennie, jak prezydent i jego personel, może być zaraźliwy, „ponieważ osoba ta może być w trakcie konwersji” – podkreślił Murphy.

Trzecim sposobem, w jaki strategia testowania może zawieść, jest to, co Murphy nazywa „awarią systemu”. Wydaje się, że ten rodzaj awarii systemu leży u podstaw wybuchu koronawirusa w Białym Domu.

W przypadku awarii systemów Murphy dodaje podkategorię: awaria osobista – gdzie ktoś „chce zignorować dane” lub po prostu nie robi tego, co powinien. „Innymi słowy, powiedziano ci… że byłeś w pobliżu kogoś, powinieneś poddać go kwarantannie – a oni nie przejmują się. To nie jest awaria systemu. To osobista porażka… Wiedziałeś, że nie powinieneś był tego robić ale i tak to zrobiłeś ”.

Murphy powiedział, że testowanie jest bardzo dobrą strategią szybkiego usuwania zakażonych ludzi z obiegu. „Jednak musisz zachować dystans społeczny i nosić maski. Idą w parze; nie możesz tak po prostu mieć jednego bez drugiego” – powiedział.

Codzienne testowanie, jeśli nie jest połączone z innymi środkami zdrowia publicznego, może prowadzić do fałszywego poczucia bezpieczeństwa i wielu nowych infekcji.

Źródło: CNN Health