Zimowa grypa to mógł być COVID-19. Koronawirus rozprzestrzeniał się po cichu

03.09.2020
Aktualizacja: 03.09.2020 09:34
Grypa zimą to mógł być COVID-19.
fot. Shutterstock

Najnowsza analiza oparta na ponownie przetestowanych wymazach z gardła pochodzących od ludzi w Wuhan w Chinach i Seattle w Stanach Zjednoczonych sugeruje, że tysiące osób, które miały objawy grypopodobne zeszłej zimy, mogło faktycznie mieć COVID-19.

  • 31 grudnia 2019 r. Chiny ogłosiły skupisko przypadków zapalenia płuc w Wuhan, które później okazało się nową chorobą koronawirusa (COVID-19).
  • Nowa analiza sugeruje, że zimą 2019 roku COVID-19 mógł występować u tysięcy osób z objawami grypopodobnymi.
  • Zrozumienie, w jaki sposób wirus SARS-CoV-2 rozprzestrzenia się we wczesnych stadiach pandemii, jest ważne z wielu powodów, w tym z dokładnego określenia wskaźnika śmiertelności COVID-19.

Już jakiś czas temu pojawiły się spekulacje, że grypa u osób, chorujących na przełomie stycznia i lutego, mogła oznaczać koronawirusa. W nowym badaniu prowadzone przez naukowców z  University of Texas w Austin zastosowano nową metodę szacowania wczesnego rozprzestrzeniania się koronawirusa, która opiera się na stosunku COVID-19 do przypadków grypy. Analiza sugeruje, że wczesne rozprzestrzenianie się SARS-CoV-2 mogło być znacznie większe, niż początkowo sądzili eksperci.

W badaniach tych ponownie przetestowano wymazy pobrane od osób z objawami grypopodobnymi w czasie, gdy COVID-19 mógł rozprzestrzeniać się po cichu. W analizie z Wuhan zidentyfikowano cztery osoby z zakażeniem SARS-CoV-2 spośród 26 osób w wieku 30 lat i starszych, które szukały opieki w przypadku objawów grypopodobnych przed 12 stycznia 2020 r. Badanie z Seattle wykazało, że 25 osób z pozytywnym wynikiem na COVID-19 spośród 2353 osób, które zgłosiły choroby układu oddechowego przed 9 marca 2020 r.

Osoby biorące udział w obu badaniach miały również dodatni wynik na obecność grypy. Wśród dorosłych w Wuhan były mniej więcej dwa przypadki COVID-19 na każde trzy przypadki grypy, podczas gdy w Seattle na każde 18 przypadków grypy przypadał mniej więcej jeden przypadek COVID-19.

Korzystając z tych danych, zespół odpowiedzialny za nowe badanie obliczył stosunek COVID-19 do zakażeń grypą. Wykorzystując to w połączeniu z danymi dotyczącymi ogólnej częstości występowania grypy, byli w stanie oszacować liczbę objawowych zakażeń COVID-19 w tym okresie.

„Możemy cofnąć się i poskładać historię tej pandemii przy użyciu kombinacji technik śledczych i modelowania” – wyjaśnia prof. Lauren Ancel Meyers, naczelny autor nowego badania. „To pomaga nam zrozumieć, w jaki sposób pandemia rozprzestrzeniła się tak szybko na całym świecie i daje wgląd w to, co możemy zobaczyć w nadchodzących tygodniach i miesiącach” – dodał.

„Jeszcze zanim zdaliśmy sobie sprawę, że rozprzestrzenia się COVID-19, dane wskazują, że wystąpił co najmniej jeden przypadek COVID-19 na każde dwa przypadki grypy” – mówi prof. Meyers. Naukowcy szacują, że w Seatlle 4367 dorosłych miało objawowego COVID-19 między 24 lutego a 9 marca 2020 r.

Na podstawie tych ustaleń wiemy, że pandemia prawdopodobnie rozpoczęła się od pojedynczych osób w Wuhan, u której objawy mogły wystąpić już pod koniec października 2019 r.Te doniesienia stawiają hipotezę, mówiącą, że choroba prawdopodobnie rozprzestrzeniła się na miesiące przed wprowadzeniem blokad, a wiele przypadków zostało niewykrytych przez uznanie, że to tylko grypa.

Źródło: medicalnewstoday.com

Zobacz też: Utrata smaku i węchu w COVID-19 inna niż w grypie