Nikotyna zmniejsza ryzyko zachorowania na COVID-19. Eksperci mają nowy trop

25.06.2020
Aktualizacja: 25.06.2020 11:11
Nikotyna zmniejsza ryzyko zachorowania na COVID-19. Eksperci mają nowy trop
fot. Shutterstock

O ile palenie papierosów zwiększa ryzyko zakażenia koronawirusem SARS-CoV-2, nikotyna już je zmniejsza. Naukowcy stawiają odważną hipotezę na temat uodporniania się na COVID-19. Zobacz, jak dokładnie wyjaśniają to polscy eksperci.

  • Ekspert twierdzą, że palenie zwiększa ryzyko COVID-19, ale nikotyna może je zmniejszać.
  • Działanie nikotyny pozostaje obszarem interesujących badań m.in. w odniesieniu do COVID-19.

Papierosy groźne w chorobie COVID-19, ale sama nikotyna już nie. Jak to rozumieć nowe badania? Wyjaśniają eksperci. – Osoby palące papierosy aż 14. razy bardziej są narażone na ciężki przebieg choroby COVID-19. Niemniej pojawiły się prace naukowe stawiające hipotezę, że nikotyna może służyć w prewencji i leczeniu tego groźnego schorzenia – przekonuje prof. Piotr Kuna z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.

Przeczytaj: Koronawirus i papierosy: palacze mają większe ryzyko COVID-19

Palenie tytoniu ma negatywny wpływ na zdrowie i wywołuje wiele schorzeń lub im sprzyja. Jednymi z nich są rak płuca oraz przewlekła obturacyjna choroba płuc (POChP). „Nie ma co do tego żadnych wątpliwości, palenie jest szkodliwie” – podkreślał podczas niedawnej konferencji prasowej online „Pulmonologia 2020” prof. Piotr Kuna z Kliniki Chorób Wewnętrznych Astmy i Alergii, Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.

Koronawirus: co sprzyja zakażeniu, a co nie?

Wraz z wybuchem pandemii zaobserwowano, że uzależnienie od palenia papierosów sprzyja zakażeniu koronawirusem SARS-CoV-2 oraz chorobie COVID-19. „Wynika to z tego, że nałóg ten uszkadza nabłonek dróg oddechowych, co skutkuje nasileniem stanu zapalnego. W efekcie osoby palące papierosy są aż 14. razy bardziej narażone na ciężki przebieg COVID-19” – wyjaśniał prof. Piotr Kuna. 

Specjalista zwrócił jednak uwagę, że nie można stawiać znaku równości między samą nikotyną a dymem tytoniowym, zawierającym 7 tys. związków chemicznych. Palenie tytoniu jest samo w sobie chorobą, którą należy leczyć, jednak nikotyna to nie dym tytoniowy. Rola nikotyny pozostaje obszarem interesujących badań m.in. w odniesieniu do COVID-19.

Przypomnijmy – nikotyna swoim działaniem i właściwościami uzależniającymi imituje działanie twardych narkotyków. Nikotyna działa pobudzająco na nasz organizm, ale może działać także uspokajająco. 

Z dotychczasowych obserwacji wynika, że nikotyna nie zwiększa ryzyka zakażenia koronawirusem SARS-CoV-2. Podejrzewa się nawet, że może być przydatna w leczeniu choroby COVID-19.

Zdaniem prof. Kuny należy zatem dążyć do zaprzestania palenia, bo jest to jedyny sposób ochrony przed wieloma chorobami. Nie jest to jednak takie proste. Z przytoczonych przez specjalistę badań, jakie przeprowadzono we Francji, wynika, że tylko 20% palaczy udaje się zerwać z nałogiem na tyle trwale, że nie palą przez co najmniej 15 lat. „Nie ulega wątpliwości, że należy przestać palić i mimo trudności zawsze trzeba próbować. Zaniechanie palenia jest najważniejsze” – podkreślał. Dodał jednak, że może w tym pomóc nikotynowa terapia zastępcza, w tym również zawierające nikotynę tzw. e-papierosy.

E-papierosy budzą kontrowersje 

Wielu specjalistów obawia się, że w miejsce palenia tytoniu rozpowszechnią się więc e-papierosy. Tym bardziej że one też nie są całkowicie pozbawione szkodliwego wpływu na zdrowie, w tym również na płuca. Prof. Kuna uważa jednak, że w porównaniu do tradycyjnych papierosów, e-papierosy są znacznie mniejsze szkodliwe. Zastąpienie nimi zwykłych papierosów aż o 90% redukuje narażenie na substancje rakotwórcze i toksyczne. E-papierosy są zatem korzystniejsze dla zdrowia, szczególnie w okresie pandemii. „Zmiany w płucach, jakie powodują tradycyjne papierosy, to nie są skutki nikotyny” – przypominał.

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) nie zaleca jednak e-papierosów jako metody pomocnej w rzuceniu palenia tytoniu. Zdaniem prof. Kuny WHO powinna jednak zmienić wytyczne w tej sprawie. Takie sugestie do tej organizacji w 2018 r. wystosowało 72 specjalistów z całego świata niezwiązanych z przemysłem tytoniowym i producentami e-papierosów.

Za e-papierosami, jako mniej szkodliwą alternatywą, opowiedział się Narodowy Instytut Zdrowia i Opieki (NICE) w Wielkiej Brytanii. Brytyjska Fundacja Serca (BHF) uważa, że mogą być one mniej szkodliwe, choć to nie oznacza, że s± całkowicie bezpieczne.

Prof. Kuna zwraca uwagę, że „palenie tytoniu jest chorobą, której należy zapobiegać i leczyć, ale rola nikotyny w zdrowiu i chorobie jest ostatnio obszarem ciekawych badań”.

Źródło: PAP