Koronawirus: "najbardziej niebezpieczne są - opóźniona reakcja i źle działający system"

08.04.2020
Aktualizacja: 08.04.2020 14:30
Koronawirus: może zabraknąć respiratorów.
fot. Shutterstock

Ostatnią szansą na życie chorego na COVID-19 jest podłączenie do respiratora. Tymczasem świadczeniodawcy zrzeszeni w Ogólnopolskim Związku Świadczeniodawców Wentylacji Mechanicznej z niepokojem obserwują rozwój sytuacji epidemiologicznej związane z zakażaniami nowym koronawirusem. Ich zdaniem kluczowym czynnikiem decydującym o skutecznym leczeniu chorych może okazać się dostęp pacjentów do respiratorów. Według nich tak, jak we Włoszech, w Polsce też może ich zabraknąć. 

Czy w Polsce zabraknie respiratorów?

– W tej chwili w stanie ciężkim pod respiratorami w polskich szpitalach jednoimiennych i na oddziałach zakaźnych jest 160 osób – przekazał w środę rzecznik prasowy Ministerstwa Zdrowia Wojciech Andrusiewicz. Dodał, że około 220 osób opuściło już szpital lub izolację domową z negatywnymi wynikami testu.

Andrusiewicz na konferencji prasowej powiedział też o tym, że ostatniej doby ubyło 86 pacjentów w szpitalach jednoimiennych i szpitalach zakaźnych. “To znaczy na oddziałach zakaźnych, bo oprócz szpitali jednoimiennych, mamy również oddziały zakaźne”. Dodał, że ci pacjenci zostali skierowani do izolatoriów. “Mamy w tej chwili w kraju 7 tys. miejsc w izolatoriach, czyli do izolatoriów możemy kierować osoby niewymagające hospitalizacji, z tymi łagodniejszymi objawami bądź bez objawowych pacjentów. I oni nie muszą zajmować łóżek szpitalnych” – zaznaczył. Rzecznik resortu zdrowia powiedział też, że w tej chwili w stanie ciężkim pod respiratorami w polskich szpitalach, szpitalach jednoimiennych i na oddziałach zakaźnych jest 160 osób.

Osoby zakażone koronawirusem, u których występuje ciężka niewydolność oddechowa, wymagają podłączenia do respiratora. I to wcale nie brak łóżek może być największym problemem epidemii, a ilość respiratorów. Według  Roberta Suchanke, prezesa Ogólnopolskiego Związku Świadczeniodawców Wentylacji Mechanicznej Chiny wykupiły praktycznie cały dostępny na światowym rynku asortyment i będziemy musieli radzić sobie z tym co mamy w Polsce. "Dlatego nasz związek już zbiera deklaracje od wszystkich naszych członków dotyczące zabezpieczenia rezerwowych respiratorów w przypadku pojawienia się epidemii w Polsce. W przyszłym tygodniu powinniśmy już wiedzieć jaką liczbą wolnych respiratorów będziemy dysponować" - podkreśla Robert Suchanke.

W sprawie na Twitterze wypowiedział się też dr n. med. Paweł Grzesiowski, lekarz, ekspert w dziedzinie immunologii i terapii zakażeń. Napisał: "Włoska epidemia SARS-CoV-2 pokazuje, co grozi gdy system nie działa i reakcja jest opóźniona –  zakażonych jest znacznie więcej niż potwierdzono badaniami... każdy kraj musi mieć plan B na wypadek dużej liczby chorych wymagających wsparcia oddechowego i intensywnej terapii".

Na świecie jest około 100 producentów respiratorów, którzy mocno ze sobą konkurują. W czołówce są Kanadyjczycy, Amerykanie, Chińczycy, Niemcy, Szwajcarzy. Mają opracowane zaawansowane, pilnie strzeżone technologie, oni też udzielają licencji. Obecnie na świecie trwa walka o to, który kraj pierwszy będzie miał możliwość zakupienia respiratorów. W sobotę  Ministerstwo Spraw Zagranicznych Hiszpanii poinformowało, że Turcja zarekwirowała 150 respiratorów, które krajowy resort kupił za trzy miliony euro.

Respiratory, zamówione i opłacone przez administracje centralną i władze regionalne, były przeznaczone dla oddziałów intensywnej terapii w wielu hiszpańskich szpitalach. Transportu samolotowego z Turcji spodziewano się już w ubiegłą sobotę, ale do tej pory nie nadszedł. Takie sytuacje mogą się powtarzać.

Szefowa MSZ Arancha Gonzalez Laya przyznała podczas telekonferencji prasowej, że "rząd turecki wprowadził niedawno surowe restrykcje na eksport produktów sanitarnych, aby zapewnić zaopatrzenie swojego systemu sanitarnego w czasie pandemii koronawirusa".

Źródło: PAP, Puls Medycyny, TVN24