Zamknij

Koronawirus może mutować w organizmach osób z deficytami odporności

01.03.2021
Aktualizacja: 01.03.2021 14:10
Szczepienia przeciw COVID-19 osób z obniżoną odpornością
fot. Shutterstock

Organizmy osób z deficytem odporności są przez koronawirusa SARS-CoV-2 traktowane jak fabryki, w których może namnażać swój materiał genetyczny. To wtedy patogen ten mutuje.

Osoby z poważnymi deficytami odporności powinny być jak najszybciej zaszczepione, bo koronawirus może je wykorzystać jako swoją fabrykę, w której bez przeszkód będzie namnażać swój materiał genetyczny – tłumaczy dr hab. Piotr Rzymski, ekspert w dziedzinie biologii medycznej i badań naukowych Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu. I dodaje: – W organizmie osoby z poważnymi deficytami odporności wirus ma więcej czasu na replikację, a za każdym razem, gdy ma szansę namnażać swój materiał genetyczny, to istnieje ryzyko, że zmutuje. Im dłużej pozwala mu na to układ odporności, tym większe prawdopodobieństwo, że będą się gromadzić kolejne mutacje.

Zdaniem eksperta, warianty koronawirusa, które obecnie pojawiły się na świecie (chodzi o wariant brytyjski, południowoafrykański czy brazylijski), i skumulowane w nich mutacje, są prawdopodobnie rezultatem zakażenia osoby z poważnymi deficytami odporności. Nie bez powodu nazywa się je "wariantami alarmowymi" (variants of concern).

– Wirus dał nam fory, pierwszy raz istotnie zmutował na przełomie stycznia i lutego 2020 roku, kiedy to wykryto mutację D614G. Dzięki temu zwiększyła się jego zakaźność, więc mutacja szybko się upowszechniła. Potem wirus grał na zwłokę i całe szczęście, bo udało się nam dotrwać do momentu, w którym dostępne stały się szczepionki – uważa dr Rzymski i dodaje: – To jest czuły punkt, wiemy o tym i musimy go zabezpieczyć, zanim na sytuacji skorzysta koronawirus SARS-CoV-2. I to jak najprędzej, bo mamy w Polsce zarówno wariant brytyjski, jak i południowoafrykański. Wszystko wskazuje na to, że oba są bardziej zakaźne. Amerykańskie CDC od dawna apelowało: "jeżeli masz deficyty odporności, chroń się przed COVID-19". Dziś mamy realne narzędzie, którym możemy pomóc tym pacjentom w ochronie. Powinniśmy sięgnąć po te o najwyższej skuteczności, czyli szczepionki mRNA.

Osoby z immunosupresją nie będą reagować na szczepionki tak, jak te z normalnie funkcjonującym układem odporności, ale – jak zaznaczył dr Rzymski – szczepienie podniesie u nich stopień ochrony, bo przynajmniej do pewnego stopnia rozwinie się odpowiedź humoralna, czyli związana z produkcją przeciwciał, a także komórkowa.

– Nawet jeżeli w pełni szczepienie nie zabezpieczy tych osób przed zakażeniem, to po pierwsze złagodzi ewentualne tego skutki, a po drugie skróci czas replikacji wirusa w organizmie i ograniczy możliwość jego mutowania – uważa ekspert i dodaje: – Niektóre mutacje mogą zwiększać zakaźność wirusa, inne częściowo unikać działania układu immunologicznego, a zatem nieść ryzyko ponownego zakażenia. Wystarczy, że taka wersja wirusa zdoła przenieść się dalej, na kolejne osoby i mamy problem. Dlatego w obliczu ograniczeń w dostępnych dawkach, absolutnym priorytetem powinno stać się zaszczepienie jak największego odsetka osób z immunosupresją. Nie ma na co czekać, tylko potraktować tę sprawę poważnie i takie osoby zaszczepić teraz, przed służbami mundurowymi. Nie tylko dlatego, że są one w grupie ryzyka ciężkiego przebiegu COVID-19, ale również dlatego, że wirus może wykorzystywać je jako swoją fabrykę – zaznaczył Rzymski.

Źródło: Nauka w Polsce PAP