Druga fala koronawirusa to mit? Ekspert wyjaśnia

06.08.2020
Aktualizacja: 06.08.2020 12:37
Koronawirus: druga fala pandemii. Kiedy będzie?
fot. Shutterstock

Liczba zachorowań na koronawirusa wyraźnie rośnie i może to zwiastować drugą falę pandemii. W tym temacie wypowiedział się ostatnio epidemiolog Michael Osterholm, który odrzuca teorię o drugiej fali pandemii. Obecną sytuację porównuje do „krajowego pożaru lasu”, który nie jest podzielony na fazy.

Epidemiolog Miechael Osterkholm w rozmowie z Kerri Miller, prowadzącą MPR News, rozmawiał o zarządzaniu pandemią, opracowywaniu szczepionek i możliwości dodatkowych blokad. To, czego teraz doświadczamy, jest czymś, co epidemiolog z Minnesoty,  porównał do „ krajowego pożaru lasów ”.

Mimo że uczony jest współautorem koncepcji o drugiej fali, teraz odrzuca tę teorię. W wywiadzie powiedział: "pożar, który cały czas się pali i który przenosi się na inne tereny". Jak rozumieć te słowa?

Koronawirus: co nas czeka w najbliższych miesiącach?

W kwietniu grupa naukowców pod przewodnictwem Michaela Osterholma opracowała możliwe scenariusze dalszego rozwoju pandemii koronawirusa. Pierwszy z nich zakładał, że większa fala miała się ujawnić jesienią 2020 roku, a kolejne, mniejsze, w 2021 roku.

Według drugiego scenariusza każda fala, która będzie się pojawiać, będzie mniejsza od poprzednich. Będzie ona jednak trwać do dwóch lat. Obecny plan zakładał, że epidemia będzie się powoli wypalać i wzrostu zachorowań nie doświadczymy.

Michael Osterholm podkreślił, że "COVID-19 nie jest chorobą sezonową". Mimo że choroba rozprzestrzenia się przez krople oddechowe, podczas kaszlu czy kichania. Koronawirus i wirus grypy są również zakaźne w okresie bezobjawowym.

Zobacz też: Czy do Europy dotarła druga fala pandemii? WHO jest bardzo zaniepokojone

Specjalista ma nadzieję, że będzie to tak, jak w przypadku pandemii grypy A/H1N1  w 2009 roku, która w  USA rozpoczęło się od połowy marca. Przypadki zachorowań na świńską grypę rosły od kwietnia do początku maja, a potem nagle spadły. Przez całe lato nic się nie działo. Potem nagle znowu nastąpił wzrost  i była to zdecydowanie największa fala. Największy szczyt wystąpił w połowie września i na początku października. Potem wirus przestał atakować.

Pytanie brzmiało: czy właśnie tak będzie w przypadku koronawirusa? Czy będzie fala, a potem dolina, a potem fala? – W rzeczywistości ta presja wirusa będzie nadal istnieć, gdziekolwiek będzie to możliwe. I może to zostać wywołane czasem, co oznacza, że niektóre miejsca uderzają wcześniej niż inne – podkreśla.

Co nas uchroni przed koronawirusem jesienią? Według Michael Osterholma odporność stadna. – W przypadku takiego wirusa potrzeba co najmniej 50 do 70% populacji, aby zostało wcześniej narażone lub zaszczepione, aby uzyskać odporność stada. Więc powiedzieliśmy: to będzie dalej działać. Będzie przychodzić i odchodzić, przychodzić i odchodzić, i tylko przy naprawdę aktywnych działaniach łagodzących możemy kiedykolwiek to spowolnić.

Źródło: mprnews.org