Zamknij

Dr Grzesiowski o wprowadzeniu w Polsce szczepionki: "to skomplikowana operacja"

24.11.2020
Aktualizacja: 24.11.2020 09:30
Koronawirus:
fot. Shutterstock

W poniedziałek brytyjska firma AstraZeneca ogłosiła, że analiza wstępnych wyników badań klinicznych szczepionki przeciw SARS-CoV-2, wykazała skuteczność nawet do 90%. Kiedy szczepienie wejdzie do użycia, a pandemia będzie bliska końca?

  • Jako pierwsze o 90-procentowej skuteczności testowanej szczepionki poinformowały, współpracujące ze sobą amerykański Pfizer oraz niemiecki BioNTech. Kilka dni później przekazano, że efektywność wzrosła do 95 procent.
  • Według dr. Grzesiowskiego potrzebujemy trzech miesięcy dla każdej grupy pacjentów, żeby ich zaszczepić pierwszą dawką , a potem potrzebujemy ich jeszcze raz zobaczyć i powtórzyć tę operację.

Ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej doktor Paweł Grzesiowski w rozmowie w TVN24 w „Fakty po faktach”, odpowiedział ile może potrwać w Polsce proces szczepień.

– Policzyłem, że aby zaszczepić 100 tysięcy osób dziennie, potrzebujemy dwóch tysięcy punktów szczepień, które będą wykonywały po 50 szczepień dziennie. To jest 12 godzin pracy dla jednej pary lekarz-pielęgniarka – powiedział. Dodał, że "my mamy do zaszczepienia pięć, siedem, a może nawet 10 milionów osób". Dr Grzesiowski ocenił, że "potrzebujemy trzech miesięcy, żeby zaszczepić raz tę grupę, a potem potrzebujemy ich jeszcze raz zobaczyć i powtórzyć tę operację".

Przeczytaj: AstraZeneca ma szczepionkę na koronawirusa. Skuteczność może sięgać 90 proc.

– Pół roku to jest najkrótszy czas, kiedy moglibyśmy, pracując w takim systemie, osiągnąć liczbę zaszczepionych osób, która może stanowić barierę dla kolejnej fali epidemicznej – ocenił.

Dr Grzesiowski mówił również o procesie dystrybucji szczepionek. Powiedział, że jeżeli chodzi o szczepionki Moderny i Pfizera, sytuacja jest bardzo skomplikowana, bo obie wymagają przechowywania w temperaturach poniżej  -70 stopni Celsjusza.

–  Będą pudła pół metra na pół metra, w których będzie 20 kg lodu jako takie podstawowe, transportowe opakowanie. To trzeba rozwieźć po kilku tysiącach punktów szczepień, nie naruszając tej temperatury – wyjaśniał. Ocenił, że "to skomplikowana operacja, która wymaga niezwykłej precyzji i dużych środków zaangażowanych w to, żeby na czas dostarczyć szczepionkę".

Pytany, czy są takie miejsca, gdzie można przechowywać leki w takiej temperaturze, powiedział, że nie ma takich miejsc ani w punktach szczepień, ani w aptekach. – Myślę, że pani doktor też potwierdzi, że takie zamrażarki mamy głównie do celów naukowych, a nie do celów dystrybucji leków – odpowiedział swojej rozmówczyni.

Źródło: TVN24