Koronawirus: donosimy na siebie do sanepidu

17.03.2020
Aktualizacja: 24.03.2020 13:10
Koronawirus: Polacy donosza na siebie do sanepidu.
fot. Shutterstock

Polacy dzwonią do sanepidu i donoszą na sąsiadów lub współpracowników, że mogą być nosicielami koronawirusa. Skargi składają również pracodawcy – na swoich pracowników. W skali kraju można już mówić o setkach takich telefonów dziennie.

Koronawirus: jak wpływa na relacje społeczne?

Na jednej z ostatnich konferencji premier Mateusz Morawiecki podziękował Polakom, że w sposób odpowiedzialny podeszli do stanu zagrożenia epidemiologicznego. Jak się okazuje, wśród nas wciąż są osoby, które mimo apeli i akcji, nawołujących do pozostania w domu. Łamią w ten sposób zasady i zagrażają nie tylko sobie, ale i innym. Z tego powodu coraz więcej Polaków decyduje się na zgłoszenie skarg do sanepidu. 

– Telefony nam się urywają. Dzwoni kilkadziesiąt osób dziennie. Część to donosy – mówi jeden z pracowników sanepidu w rozmowie z dziennikarzem „Forsal”. – „Sąsiad kaszle, a wrócił z Włoch, co mam robić?” – to najdelikatniejsze z nich. Albo „proszę o radę, jak nakłonić znajomego, kolegę z pracy, żeby się zbadał” – mówi Anna Obuchowska z pomorskiego sanepidu. Pracownicy wojewódzkiego sanepidu radzą wtedy, żeby z wątpliwościami zadzwonić do lokalnych oddziałów albo na infolinie uruchomione przez PZU czy NFZ. W najgorszych sytuacjach będzie reagować policja. Jednak nie wszystkie zgłoszenia są zasadne.

– Mamy ich kilkanaście dziennie. Dostajemy je my, czyli stacja wojewódzka, ale też oddziały w powiecie – mówi Małgorzata Kapłan, rzecznik Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Szczecinie. Podobnie jest w innych regionach. – Te donosy obywatelskie nie są jeszcze nagminne, ale się zdarzają – słyszymy od Zbigniewa Solarza z WSSE w Łodzi. A Magdalena Odrowąż-Mieszkowska z WSEE we Wrocławiu dodaje, że w ich przypadku sygnały pochodzą głównie od pracodawców, a zaczęły się wraz z końcem ferii, gdy ludzie wracali z urlopów we Włoszech.

Skargi dotyczą przeważnie tego, że jakaś osoba – zdaniem dzwoniącego – nie stosuje się do zaleceń Głównego Inspektoratu Sanitarnego, choć wróciła z zagrożonego regionu lub miała styczność z taką osobą. Problem w tym, że, jak tłumaczy Kapłan, często mylimy kwarantannę z nadzorem. Tylko w przypadku tej pierwszej osoba powinna przebywać przez 14 dni w odizolowaniu w domu, czyli nie wychodzić na zewnątrz. Gdy jest pod nadzorem, może się swobodnie poruszać, ale musi dokonywać samokontroli stanu zdrowia. – Zdarzają się doniesienia w stylu „pan Jan chodzi po ulicy, a powinien być zamknięty w domu” – dodaje.

Eksperci z sanepidów dodają, że nie bardzo mają jak reagować na takie donosy. – Nie ma podstawy prawnej, która pozwoliłaby nam brać od osoby trzeciej niezwiązanej ze sprawą dane innej osoby – według niej – potencjalnie zakażonej i korzystać z nich. Narazilibyśmy się na odpowiedzialność. Skorzystanie z danych osobowych jest możliwe tylko w razie prowadzonego przez nas nadzoru epidemiologicznego – tłumaczy Odrowąż-Mieszkowska.

Pracownicy sanepidu robią analizę przypadku, by wykluczyć chorobę u osoby, na którą składany jest donos. Takie informacje mają też swoją dobrą stronę. Dzwoniący pytają przy okazji, jak powinni postępować po kontakcie z osobą, która może być zarażona. Tym samym rośnie świadomość działań profilaktycznych w społeczeństwie. A i część skarg nie jest bezzasadna.

Przypomnijmy, jak walczyć z koronawirusem. Ministerstwo zaprezentowało całą listę zaleceń dla zakładów pracy.

  1. Dostęp do mycia rąk i dozowników z płynem odkażającym. Nie zaleca się też noszenia maseczek przez osoby zdrowe
  2. Miejsca, które są często dotykane przez ludzi powinny być regularnie dezynfekowane
  3. Pracownik ma prawo odmówić delegacji zagranicznej, jeśli ta prowadzi do kraju, gdzie zarażeń jest wiele
  4. Należy zachować bezpieczną odległość od rozmówcy (1-1,5 metra).
  5. Zaleca się  promowanie regularnego i dokładnego mycie rąk przez osoby przebywające w miejscach użyteczności publicznej: wodą z mydłem lub zdezynfekowanie dłoni środkiem na bazie alkoholu (min. 60 proc.).
  6. Pracodawca powinien upewnić się, że pracownicy, klienci i kontrahenci mają dostęp do miejsc, w których mogą myć ręce mydłem i wodą.
  7. W miejscu pracy powinny być dostępne dozowniki z płynem odkażającym w widocznych miejscach.
  8. Wywieszenie w widocznym miejscu informacji jak skutecznie myć ręce.
  9. Dołożyć wszelkich starań, aby miejsca pracy były czyste i higieniczne.
  10. Promować pracę zdalną w przypadków osób powracających z obszarów występowania koronawirusa SARS-CoV-2.

Jakie są kryteria kwalifikacji do dalszego postępowania dla osób potencjalnie narażonych na zakażenie koronawirusem? Podzielono to na kryteria kliniczne oraz kryteria epidemiologiczne.

Kryteria kliniczne
Każda osoba u której wystąpił co najmniej jeden z wymienionych objawów ostrej infekcji układu oddechowego: gorączka, kaszel, duszność.

Kryteria epidemiologiczne
Każda osoba, która w okresie 14 dni przed wystąpieniem objawów spełniała co najmniej jedno z następujących kryteriów:

  • podróżowała lub przebywała w regionie, w którym stwierdzono występowania koronawirusa SARS-CoV-2;
  • miała bliski kontakt z osobą, u której stwierdzono zakażenie SARS-CoV-2 (kontakt z przypadkiem potwierdzonym lub przypadkiem prawdopodobnym);
  • pracowała lub przebywała jako odwiedzający w jednostce opieki zdrowotnej, w której leczono pacjentów zakażonych koronawirusem SARS-CoV-2.

Źródło: forsa.pl