Prof. Simon: "Nie zachorujesz? Bezdenna głupota! Zarazisz rodziców i umrą"

04.05.2020
Aktualizacja: 04.05.2020 21:24
Koronawirus: zy restrykcje powinny być zdjęte?
fot. Screen/video/GazetaWrocławska

Czy nadal powinniśmy przestrzegać zasad kwarantanny – nosić maski, rękawiczki  i zachowywać 2 m odległości od siebie? Część z nas powoli rezygnuje z noszenia maseczek i rękawiczek. Minister zdrowia przestrzega przed takim rozprężeniem psychicznym. Według niego to niebezpieczne. Na pytanie, czy dalej powinniśmy nosić maseczki, odpowiada prof. Krzysztof Simon, konsultant  do spraw chorób zakaźnych oraz ordynator kliniczny oddziału zakaźnego w szpitalu we Wrocławiu.

Koronawirus: czy zasady kwarantanny wciąż powinny nas obowiązywać?

Ostatnie dni spowodowały rozluźnienie w podejściu do zasad obowiązujących w czasie pandemii. Coraz odważniej pozbywamy się maseczek, nie zakładamy ich wcale albo ściągamy na brodę. Podobnie jest z rękawiczkami – coraz częściej wchodzimy do sklepu bez nich. Czy koronawirus już nam nie zagraża? Czy to moment, kiedy restrykcje powinny być poluzowane? Odpowiedzi na te kluczowe  pytania, udzielił prof. Krzysztof Simon w rozmowie z „Gazetą Wrocławską”.

Ekspert uważa, że część restrykcji było wprowadzonych niepotrzebnie, m.in. zakazy chodzenia do lasu, na stacje benzynowe, likwidacja drobnego handlu. – Jeśli ktoś chce kupić pizze czy gofra, w barze na zewnątrz to nie jest specjalne ograniczenie, jeśli robi to w masce, rękawiczkach i myje ręce. Wydaje mi się, że część rzeczy trzeba poluzować, ale bardzo ostrożnie, bo liczba zakażeń u nas nie spada – tłumaczy. Jednak nie oznacza to, że dzisiaj tak po prostu możemy wrócić do dawnej rzeczywistości, bo zagrożenie wciąż występuje.

Prof. Simon zgadza się z ministrem Łukaszem Szumowskim. Według niego wszyscy powinniśmy nosić maseczki i zachowywać odległości od siebie w miejscach publicznych, myć ręce. – Widzę grupy młodzieży gwiżdżące na przepisy, grające na boisku. Oni najprawdopodobniej nie zachorują. Natomiast mogą przejść koronawirusa bezobjawowo i zarazić swoich rodziców i dziadków. A dla nich to może być śmiertelne. To jest takie myślenie: ja nie zachoruje, co oni opowiadają, ja nic nie wiedziałem. To jest taka bezdenna, drobnomiasteczkowa głupota – ostrzega w rozmowie profesor.

Zaznacza też, że nie ma sensu tego robić w miejscach, gdzie nikogo nie ma np.: jadąc samemu na wale lub przebywając z rodziną w parku czy w lesie, gdzie nie ma dookoła ludzi.

COVID-19: co dalej z epidemią?

– Na pewno koronawirus będzie z nami, aż do czasu wynalezienia szczepionki, ale wirus grypy też krąży z nami niezależnie od szczepionki  – podkreśla prof. Simon. W rozmowie mówi też o tym, że koronawirus jest mniej złośliwy i agresywny, bo ma mniejsze możliwości szczerzenia się między ludźmi. Ma też cechy bardziej wirusa ludzkiego niż zwierzęcego. Podobnie było z wirusem SARS, gdy nagle przestał istnieć. Na nowego wirusa wpływa klimat, kwestia populacji inna niż Włosi i Hiszpanie, czas trwania epidemii i nasze lepsze metody ograniczenia. To daje nadzieję.

Źródło: Gazeta Wrocławska