Walka z wirusem będzie trwałą przynajmniej do połowy przyszłego roku

26.10.2020
Aktualizacja: 29.10.2020 14:24
Koronawirus: COVID-19 będzie z nami do przyszłego lata.
fot. Shutterstock

Światowa Organizacja Zdrowia zwraca uwagę, że kolejne wzrost liczby przypadków w Europie są krytycznym momentem w walce z COVID-19. Prezydent Francji Emmanuel Macron zapowiada, że jego kraj najprawdopodobniej będzie walczył z wirusem przynajmniej do połowy przyszłego roku, ponieważ liczba przypadków przekroczyła milion osób. 

W piątek Francja przekroczyła ponad 40 000 nowych przypadków i 298 zgonów. Inne kraje, w tym Polska, Rosja, Włochy i Szwajcaria, również odnotowały nowe rekordy.  WHO wzywa do szybkiego działania, aby zapobiec przeciążeniu usług zdrowotnych. „Najbliższe miesiące będą bardzo trudne, a niektóre kraje znajdą się na niebezpiecznej ścieżce” – powiedział szef WHO Tedros Adhanom Ghebreyesus.

Ważna informacja

W Europie odnotowano obecnie w sumie 7,8 mln przypadków i około 247 000 zgonów. Na całym świecie odnotowano ponad 42 miliony przypadków i 1,1 miliona zgonów.

Naukowcy ostrzegają, że chociaż postęp w tworzeniu szczepionki postępuje w niespotykanym dotąd tempie, wiosną nie przywróci ona normalnego życia. Sugerują, że wprowadzenie szczepionki może zająć nawet rok.

Przemawiając podczas wizyty w szpitalu w regionie paryskim, Macron powiedział, że naukowcy wyznali mu prawdę o wirusie. Według nich będzie występował „w najlepszym razie do przyszłego lata”. Dodatkowo  szef paryskiej grupy szpitalnej ostrzegł, że druga fala infekcji może być gorsza niż pierwsza. „W ostatnich miesiącach pojawiło się przekonanie, że druga fala nie istnieje lub jest to mała fala. Sytuacja jest odwrotna” – powiedział lokalnym mediom Martin Hirsch, szef grupy szpitalnej AP-HP.

Premier Francji Jean Castex odniósł się do sytuacji. Według niego bardzo prawdopodobny jest dalszy napływ pacjentów – „Nowe dzisiejsze przypadki to jutrzejsi pacjenci hospitalizowani. Listopad będzie trudny” – powiedział.

Wielu z tych, którzy obecnie przebywają na oddziale intensywnej terapii w jego szpitalach, to osoby starsze, które izolowały się od siebie, ale zaraziły się, gdy odwiedzały je ich dzieci. Po ulicy chodzi wiele osób, którym wyszedłby pozytywny wynik. Zarażają ludzi, ale nawet o tym nie wiedzą” – dodał Hirsch.

Źródło: BBC