Łukasz Szumowski: "Na jesieni mogą wybuchnąć dwie epidemie w jednym momencie"

08.05.2020
Aktualizacja: 08.05.2020 11:21
Koronawirus: co nas jeszcze czeka?
fot. East News

Według ministra Łukasza Szumowskiego, który udzielił wywiadu "Rzeczpospolitej", w Polsce jeszcze nie skończyła się walka z koronawirusem, a już obawia się, że na jesieni mogą wybuchnąć dwie epidemie w jednym momencie.

  • Polska jest jednym z czterech krajów UE, w których liczba zakażeń nie spada
  • Łukasz Szumowski najbardziej obawia się tego, co wydarzy się za kilka miesięcy
  • Według ministra, na jesieni czekają nas dwie epidemie równolegle

Ile jeszcze potrwa pandemia? Czy koronawirus odpuszcza? Według informacji ministra zdrowia nie ma powodów do myślenia, że najgorsze za nami. Niestety, prognozy dla Polski są przygnębiające. Jesteśmy jednym z czterech państw UE, w których liczba zakażonych nie spada.

- Wskaźnik zakażeń mamy obecnie na poziomie 1, czyli jedna osoba zakaża jedną osobę. Oznacza to chwiejną równowagę. Albo znowu pójdziemy w górę, albo pójdziemy w dół. To nie oznacza, że wirus zniknie. Koronawirus pozostanie w populacji. Dzisiaj przygotowujemy się do jesieni, bo mogą wybuchnąć dwie epidemie w jednym momencie. Jesieni, obawiam się najbardziej. Przesuwamy szczyt do przodu, wypłaszczając go. W ostatnich modelach, które otrzymałem szczyt zakażeń, był na jesieni - powiedział Szumowski.

Druga epidemia - oprócz fali zachorowań na COVID-19 - to prawdopodobna epidemia grypy.

Koronawirus w Polsce: czy wciąż nam zagraża?

Według ministra najtrudniejszy moment czeka nas za kilka miesięcy. Według niego to właśnie wtedy nastąpi szczyt zachorowań. - Na jesieni może być szczyt zachorowań. Izolując się, eliminujemy drastyczną liczbę chorych na raz, ale przesuwamy szczyt w czasie. Epidemia zaczęła się wymykać modelom. W innych państwach europejskich liczba przypadków zaczęła spadać. My jesteśmy przesunięci o dwa tygodnie, a do tego idziemy zupełnie inną, mniejszą skalą wzrostów. Oni zaczęli spadać, a my wypłaszczyliśmy. Później powinno i u nas zacząć spadać. Może za dwa tygodnie - dodał.

W rozmowie z „Rzeczpospolitą” minister podkreślał, że cały czas robi co może, aby opanować sytuację. - W innych państwach te krzywe rosły dość drastycznie, co widzieliśmy w mediach, ale szybciej zaczęły spadać. My jesteśmy natomiast na wypłaszczeniu. Mamy porównywalną liczbę wykonywanych testów na populację jak we Francji czy Wielkiej Brytanii. Dzięki szybkiemu działaniu mieliśmy czas, by przygotować szpitale, uzbroić laboratoria, dać im testy i przygotować do pracy. Mamy sto laboratoriów, które mogą zrobić 25 tys. testów na dobę - wyjaśnił Szumowski.

Źródło: Rzeczpospolita