Zamknij

Wirusolog: koronawirus jest tak mały, że można go zobaczyć tylko w mikroskopie elektronowym

09.11.2020
Aktualizacja: 09.11.2020 16:25
Jakiego koloru jest koronawirus?
fot. Shutterstock

Koronawirus SARS-CoV-2 jest bardzo mały i można go zobaczyć tylko w mikroskopie elektronowym. Nie ma też koloru, a przynajmniej my nie możemy go dostrzec. Co wiemy o tym patogenie? Opowiada prof. Krystyna Bieńkowska-Szewczyk, wirusolog.

Koronawirus SARS-CoV-2 jest bardzo mały

Koronawirusy są tak małe, że nie sposób ich dostrzec pod mikroskopem optycznym, można to jedynie zrobić w mikroskopie elektronowym. Średnica koronawirusa SARS-CoV-2 wynosi 100-150 nanometrów (100 nm to 10 tys. razy mniej niż 1 mm).
– Koronawirusy są za małe, by zobaczyć je pod mikroskopem optycznym. Tam daje się oglądać tylko obiekty większe, jak np. bakterie czy komórki – tłumaczy wirusolog prof. Krystyna Bieńkowska-Szewczyk z Uniwersytetu Gdańskiego. I dodaje: – Jedynymi wirusami, które pod mikroskopem świetlnym widać, są największe z wirusów – wirusy ospy prawdziwej, osiągające 300 nm wielkości.

Charakterystyczną cechą koronawirusa jest korona, przypominająca świetlistą otoczkę Słońca. Koronę tworzą wystające cząsteczki na powierzchni wirusa, tzw. białka kolca  – Spike. To białko wchodzi w interakcję z komórką gospodarza i pełni rolę klucza do niego.

Koronawirus SARS-CoV-2: nie wiemy, jakiego jest koloru

W mikroskopie elektronowym widoczny jest kształt i struktura koronawirusa, ale nie jego kolor. Wirus SARS-CoV-2 jest za mały, by odbijać światło, i dlatego nie wiemy, jakiego jest koloru. Obrazy uzyskiwane z mikroskopu elektronowego są czarno-białe, a kolory, jakie widzimy na grafikach, są nadawane przez grafików i należy je traktować jako umowne. Robi się tak, by zdjęcia z mikroskopu elektronowego były przyjemniejsze dla oka lub, by ułatwić odbiorcom odróżnienie różnych struktur koronawirusa, czy wyłowić go z tła.

– Obrazy uzyskane z mikroskopu elektronowego są czarno-białe. Przy czym czerń nie oznacza, że dana struktura światło pochłania, a biel – że je odbija. W mikroskopie elektronowym bowiem w stronę badanego obiektu wysyła się nie wiązkę światła, ale elektronów. To one więc padając na określony obiekt albo przez niego przechodzą, albo się od niego odbijają – tłumaczy wirusolog prof. Krystyna Bieńkowska-Szewczyk.

Hodowle wirusów – dowodem na ich istnienie

– Obejrzenie koronawirusa SARS-CoV-2 to nie jedyny sposób, by się przekonać o jego istnieniu. Takich dowodów dostarczają również hodowle wirusów – tłumaczy prof. Krystyna Bieńkowska-Szewczyk. I dodaje: – Wirus może być namnażany jedynie wewnątrz żywej komórki gospodarza.

Naukowcy więc hodują w płaskich naczynkach komórki, które są właściwymi gospodarzami dla danego wirusa. Jeśli doda się do takiej jednowarstwowej hodowli preparat z wirusem, można zobaczyć, że komórki zmieniają kształt - mogą robić się okrągłe, odczepiają od podłoża, a nawet degradują i znikają.

– Tam, gdzie wirus zniszczył komórki, robi się dziura w warstwie komórek. Nazywamy ją łysinką. Można to zobaczyć nawet gołym okiem – mówi. I dodaje, że w ten sposób może nie widzimy samego wirusa, ale skutki jego działania.

Przeciwciała zdradzają lokalizację koronawirusa

Inną metodą oglądania, gdzie są wirusy, jest stosowanie przeciwciał.

– One rozpoznają danego wirusa, określone białka wirusowe. Do przeciwciał można dołączyć czynnik barwny. Przeciwciała łączą się z wirusem i kolorem zdradzają jego lokalizację. De facto oznacza to, że całe komórki namnażające wirusa będą zabarwione i możemy je policzyć – wskazuje wirusolog.

Źródło: Nauka w Polsce/ PAP