Zamknij

Epidemiolog: podczas czwartej fali życie straci nawet 60 tysięcy Polaków

22.11.2021 14:32
Podczas czwartej fali życie straci nawet 60 tysięcy Polaków
fot. Tomasz Kudala/Eastnews

Chociaż każdego dnia odnotowujemy ogromny wzrost zakażeń i zgonów z powodu koronawirusa, czwarta fala dopiero się rozpędza. Jej szczyt ma nastąpić w pierwszym tygodniu grudnia. Według ekspertów na przełomie jesieni i zimy koronawirus spowoduje śmierć 60 tysięcy Polaków. 

Zwiększa się liczba osób hospitalizowanych z powodu COVID-19. Coraz więcej pacjentów dusi się i by oddychać, potrzebuje respiratora. Niestety osoby, które przechodzą chorobę najciężej, w większości są niezaszczepione. Szpitale są przepełnione, a to dopiero początek najgorszego etapu czwartej fali. Jak na antenie radia RMF FM powiedziała dr Maria Gańczak, kierownik Katedry Chorób Zakaźnych w Instytucie Nauk Medycznych Collegium Medicum Uniwersytetu Zielonogórskiego, dzienna liczba zakażeń w szczytowym momencie czwartej fali może wynieść nawet 30 tysięcy

– Średnia tygodniowa może być w granicach 28 tys. zakażeń, czyli będą to dramatyczne liczby. Trzeba liczyć, że mniej więcej 1 procent raportowanych przypadków umrze. Epidemiolodzy przewidują, że w tej fali straci życie ok. 60 tys. Polaków – zaznaczyła prof. Gańczak.

Większości zgonów można zapobiec

Mimo że koronawirus zbiera śmiertelne żniwo, w Polsce nadal wiele osób rezygnuje ze szczepienia. Według oficjalnych danych ministerstwa zdrowia, od lutego do września 2021 roku 83,5% zgonów dotyczyło osób niezaszczepionych lub zaszczepionych w niepełnym schemacie szczepienia. Dlaczego Polacy nie chcą się szczepić?
Jak wyjaśnia prof. Gańczak – To zależy od wielu czynników np. od wieku, w jakim jesteśmy. Młodzi ludzie nie kojarzą swojej własnej osoby z faktem zakażenia, dlatego też w większości nie chcą się szczepić. Tymczasem oni też się zakażają, chorują – dodała.

Hospitalizacji potrzebują coraz młodsi pacjenci

Prof. Gańczak przypomniała również, że na początku pandemii w drugiej i trzeciej fali wśród zakażonych na oddziałach szpitalnych dominowały osoby starsze (powyżej 60. roku życia). W tej chwili z uwagi na to, że od blisko od roku mamy szczepienia, wiek pacjenta hospitalizowanego przesunął się na osoby w 40., 50. roku życia.  Prof. Gańczak zaznaczyła, że wariant Delta, który atakuje tej jesieni, jest kilkukrotnie bardziej transmisyjny niż początkowy wariant wirusa SARS-CoV-2, a czas trwania pandemii zależy od poziomu wyszczepienia w danym kraju. Nowy wariant, mimo wysokiego wskaźnika szczepień powoduje, że w Europie mamy epicentrum pandemii. W krajach, w których poziom wyszczepienia nadal jest niski, będzie dochodziło do kolejnych mutacji.

Szczepionka zmniejsza ryzyko hospitalizacji

Celem szczepionki przeciw COVID-19 jest przede wszystkim ochrona przed ciężkim przebiegiem choroby. Jak mówi prof.Gańczak – Szczepionka nie jest idealna, czyli nie chroni w 100 procentach przed zakażeniem. Takiej szczepionki w ogóle nie ma. Promując szczepienia, zależy nam, żeby zmniejszyć odsetek osób, które przechodzą ciężko COVID-19 i takich, które wymagają hospitalizacji, umieszczenia na oddziałach intensywnej terapii  – wyjaśniła.
Dodała, że wzrost liczby hospitalizacji z powodu COVID-19 grozi załamaniem systemu ochrony zdrowia.
– Baza łóżek covidowych będzie poszerzana kosztem innych łóżek, czyli kosztem dostępu do świadczeń zdrowotnych. Czyli pacjenci w ciężkim stanie z powodu innych chorób nie będą w stanie znaleźć miejsca na właściwym oddziale – wyjaśniła

Źródło: PAP