Zamknij

Eksperci: fermy norek mogą stać się fabrykami mutacji koronawirusa

13.11.2020
Aktualizacja: 13.11.2020 10:35
Ferma norek: Czy mutacje koronawirusa są niebezpieczne dla ludzi?
fot. Shutterstock

Koronawirus SARS-CoV-2 zmutował u norek hodowanych na fermach, a następnie został przeniesiony na ludzi – taka informacja obiegła świat. Eksperci zaczęli zastanawiać się, czy zmutowana wersja wirusa SARS-CoV-2 zacznie się rozprzestrzeniać (i jak szybko), czy szczepionki, nad którymi pracuje tak wiele firm, okażą się skuteczne także wobec tej mutacji i wreszcie, co zrobić z zarażonymi, chorymi zwierzętami, które roznoszą ten patogen.

Jak wynika z prasowych doniesień, infekcje wywołane koronawirusem SARS-CoV-2 odnotowano u norek na całym świecie, m.in. na fermach w Holandii, Hiszpanii, Szwecji, Danii oraz w Stanach Zjednoczonych.

Niektóre z zarażonych norek nie wykazują żadnych objawów, u innych pojawia się wydzielina z nosa, trudności w oddychaniu. Weterynarze diagnozują u nich zapalenie płuc. Niestety setki tysięcy z nich umarło z powodu choroby lub w wyniku uboju. Jedno jest pewne, zwierzęta cierpią, tak jak ludzie, u których pojawia się COVID-19.

Niektóre państwa, m.in. Dania, kierując się bezpieczeństwem zdrowia publicznego, podjęły decyzję o uboju tych zwierząt (w przypadku Danii chodziło o 17 milionów norek). Jednak decyzja ta wzbudziła wiele kontrowersji i została chwilowo w tym kraju wstrzymana. Naukowcy mają czas, by sprawdzić, czy rzeczywiście ta mutacja pojawiająca się u zwierząt jest tak niebezpieczna dla człowieka i czy wirus zmienił się w sposób, który uczyniłby szczepionki nieskutecznymi.

Mutacja koronawirusa wykryta u norek łatwo przenosi się na ludzi

Wszystko jednak wskazuje na to, że nowa mutacja koronawirusa SARS-CoV-2 bardzo łatwo przenosi się na ludzi. W nowym badaniu, opublikowanym 10 listopada 2020 r., w czasopiśmie "Science", opublikowano najnowsze doniesienia w tej sprawie. Naukowcy przebadali 16 ferm norek w Holandii pod kątem zakażeń koronawirusem wśród ludzi. Okazało się, że prawie 70 proc. spośród 97 przebadanych pracowników farm miało infekcję, wywołaną tą mutacją wirusa.  

"W większości przypadków te ludzkie sekwencje były prawie identyczne z sekwencjami norek z tej samej farmy, ale różniły się od wariantów rozprzestrzeniających się w tym samym regionie" – napisali autorzy badania. Potwierdza ono, że ludzie zarażają się wirusem od zainfekowanych norek.

Dla dr. hab. Piotra Rzymskiego z UM w Poznaniu, eksperta w dziedzinie biologii medycznej i badań naukowych, wiadomość, że ludzie mogą zakażać koronawirusem norki, a te z kolei mogą z powrotem zakażać człowieka, nie jest żadnym zaskoczeniem.

– Norki należą do łasicowatych, podobnie jak fretki. Te drugie są zwierzęcym modelem eksperymentalnym do badań kandydatów na lek i szczepionkę przeciwko SARS-CoV-2. Zwierzęta te z łatwością się zakażają nowym koronawirusem, prezentują objawy infekcji i mogą rozprzestrzeniać wirusa drogą kropelkową – wskazał. I przypomniał, że pierwsze przypadki zakażeń u norek w Europie zanotowano w kwietniu tego roku.

– Już wtedy stało się jasne, że norki mogą się zakażać koronawirusem od ludzi, a potem roznosić go między sobą – to nie jest żadne zaskoczenie. Pierwsze przypadki zakażenia SARS-CoV-2 u tych zwierząt zaczęto potwierdzać w kwietniu 2020 r. na fermach w Holandii. Skutkiem tego było zarządzenie przez władze Holandii eksterminacji do końca czerwca około 600 tysięcy norek w tym kraju – mówił ekspert. I dodał: – Podobne zakażenia stwierdzono też w północno-wschodniej Hiszpanii. W rezultacie zabito około 100 tys. norek. W podobnym czasie pojawiały się już pojedyncze zakażenia w duńskich hodowlach, eksterminowano kilkanaście tysięcy zwierząt. W tej chwili sytuacja w Danii nabrała innego wymiaru. Po pierwsze dlatego, że zakażenie stwierdzono na bardzo wielu fermach, po drugie – zakażenie wariantem koronawirusa, który zakaził norki, potwierdzono także u ludzi.

Czy mutacja koronawirusa u norek zagraża badaniom nad szczepionkami?

– To nie jest tak, że pojawia się jakaś jedna mutacja i wszystkie szczepionki przestają działać. Jednak z całą pewnością należy to sprawdzić – uważa Emma Hodcroft, epidemiolog molekularny z Instytutu Medycyny Społecznej i Prewencyjnej w Bernie w Szwajcarii. Eksperci z Danii i zagranicy wyrazili podobne wątpliwości.

– Na razie brak dowodów, by mutacje mogły mieć wpływ na skuteczność opracowywanych szczepionek – uważa dr hab. Piotr Rzymski.  Jego zdaniem na rozprzestrzenianie się wirusa na fermach ma wpływ przede wszystkim stłoczenie zwierząt w przestrzeniach zamkniętych. Do transmisji wirusa może dochodzić także m.in. przez materiał kałowy obecny w pyle.

– Norki amerykańskie w trakcie pandemii stały się dla wirusa nowym gospodarzem. Mutacje są rezultatem procesu adaptowania się do niego – to nic zaskakującego. Istnieje więc ryzyko, że mutujący u tych zwierząt SARS-CoV-2 będzie miał wpływ na dynamikę i kontrolę pandemii w sytuacji, w której ludzie będą się nim od norek zakażać i rozprzestrzeniać go dalej między sobą. Oczywiście mogłoby się również zdarzyć i tak, że ewoluujący u norek koronawirus byłby mniej zakaźny dla człowieka. Jednak obserwacje w Danii i w Holandii jednoznacznie wskazują na coś innego – zmutowane u zwierząt warianty wirusa mogą szerzyć się w ludzkiej populacji – uważa dr hab. Piotr Rzymski.

Ekspert podkreślił, że najważniejszą kwestią nie jest sam to, że wirus u norek mutuje. Istotne jest, w jaki sposób. Z upublicznionego przez Duńczyków raportu wynika, że zidentyfikowane mutacje dotyczą genu S, który koduje białko szczytowe koronawirusa, kluczowego dla zakażania komórek. Rezultatem mutacji są substytucje kilku aminokwasów w tym białku – jedna z nich dotyczy domeny wiążącej receptor, która odgrywa najważniejszą rolę w mechanizmie zakażania.

– Ze wstępnych wyników badań eksperymentalnych wynika, że przeciwciała ozdrowieńców mogą mieć ograniczona zdolność neutralizacji zmutowanego u norek wirusa. Brzmi to niepokojąco, ale analizę przeprowadzono na próbkach osocza uzyskanego tylko od 9 pacjentów, a w przypadku dwóch z nich stwierdzono wysoki odczyn neutralizacji SARS-CoV-2. Innymi słowy, rezultaty na razie są niejednoznaczne – wyjaśnia dr hab. Piotr Rzymski i dodał, że przeprowadzone badania nie wykazały, aby zmutowany u norek SARS-CoV-2, który trafił z powrotem do ludzi, był bardziej zakaźny.

– Zaobserwowane zmiany w strukturze białka szczytowego mogą być faktycznie niepokojące, bo to właśnie wobec niego opracowywane w tej chwili szczepionki mają wyzwalać reakcję immunologiczną. Należy jednak podkreślić, że na tę chwilę nie ma dowodów, by mutacje, które do tej pory zidentyfikowano, mogły faktycznie wywołać taki efekt. Wielu specjalistów podkreśla, że jest mało prawdopodobne, by pojedyncze mutacje w genie i idące za nimi modyfikacje wybranych aminokwasów, mogły od razu przekreślać efektywność opracowywanych szczepionek – mówił.

Czy ubój norek jest konieczny?

Są eksperci, którzy uważają, że ubój tych zwierząt jest najlepszą, najbardziej humanitarną opcją, biorąc pod uwagę zdrowie publiczne oraz dobrostan tych zwierząt.

– Jeśli norki na farmie są zarażone, cierpią na problemy z oddychaniem i nie są poddawane ubojowi, ich dobrostan również będzie poważnie zagrożony – powiedziała w rozmowie z dziennikarzem "The Guardian" Joanna Swabe, doradca ds. polityki w Humane Society International. I dodała: – Norka, która już jest zestresowana nienaturalnymi warunkami życia, przed śmiercią doświadcza poważnych zaburzeń oddechowych. Poza tym mogą stanowić zagrożenie dla zdrowia publicznego.
Jej zdanie popiera Stowarzyszenie Lekarzy Weterynaryjnych Humane Society.

To, co ekspertów najbardziej niepokoi to... nielegalny handel tymi dziki zwierzętami (nie tylko norkami). Nielegalna hodowla i konsumpcja dzikich zwierząt stwarzają idealne warunki do rozprzestrzeniania się mutacji koronawirusa SARS-CoV-2 i przenoszenia się ich na ludzi. Norki stanowią podobne zagrożenie, ale w przeciwieństwie do innych zwierząt nie są hodowane na żywność.

– Jak dotąd to tylko szczęście, że mówimy o norkach, a nie o zwierzętach przeznaczonych na żywność – uważa Joanna Swabe. I dodaje: – A co, jeśli zarazimy się chorobą odzwierzęcą, która dotknie świnie podczas następnej pandemii? Albo kurczaki? Norkę można łatwo poddać ubojowi. Trudniej będzie to zrobić w przypadku zwierząt jadalnych.

Zdaniem Piotra Rzymskiego, pojawiające się wątpliwości nie powinny być podstawą do ignorowania problemu zakażeń SARS-CoV-2 u norek. W rezultacie mogłoby to, prędzej czy później, doprowadzić do pogorszenia się sytuacji pandemicznej. Zaznaczył, że wszędzie tam, gdzie wciąż hoduje się te zwierzęta, sytuacja powinna być ściśle monitorowana.

– Działania Danii należy uznać za przejaw ostrożności. To kraj, który jest największym producentem norek na świecie. Duża liczba zwierząt, które mogą zakażać się SARS-CoV-2 od ludzi, rozprzestrzeniać go dalej między sobą i z powrotem na człowieka, stwarza sytuację, w której fermy mogą stać się fabrykami mutantów, potencjalnie także takich, które wpływają na objawy kliniczne u ludzi i na dynamikę pandemii i możliwości jej kontroli, również za pomocą szczepionki. Jeżeli szczęśliwie jeszcze się to nie wydarzyło, to nie znaczy, że nie może się wydarzyć – podkreśla Piotr Rzymski.

Źródło: "Transmission of SARS-CoV-2 on mink farms between humans and mink and back to humans", Bas B. Oude Munnink i współpracownicy, Science/ LiveScience/ PAP