Dr hab. Kuchar o epidemii: to ostatni dzwonek na zmianę zachowań

05.10.2020 10:59
WOJCIECH STROZYK/REPORTER
fot. WOJCIECH STROZYK/REPORTER

''Ludzie muszą się otrząsnąć. Brakuje miejsc w szpitalach, a to jest dopiero początek drugiej fali. Co będzie dalej? Dalej może być tylko gorzej'' bije na alarm dr hab. n. med. Ernest Kuchar. Specjalista z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego apeluje m.in. o unikanie skupisk ludzkich.

Specjalista chorób zakaźnych Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, dr hab. n. med. Ernest Kuchar oceniając przebieg epidemii koronawirusa w Polsce, twierdzi, że to ostatni dzwonek na zmianę zachowań.

Jest dopiero początek drugiej fali epidemii, a już brakuje miejsc w szpitalach; dalej może być tylko gorzej; to ostatni dzwonek na zmianę zachowań, ludzie muszą się otrząsnąć - ostrzega w rozmowie z PAP specjalista.

''Ludzie muszą się otrząsnąć''

Ministerstwo Zdrowia podało w sobotę, że badania laboratoryjne potwierdziły zakażenie koronawirusem u kolejnych 2367 osób - to największy dobowy wzrost zakażeń od początku epidemii. Z powodu COVID-19 zmarły kolejne 34 osoby. W niedzielę natomiast  potwierdzono 1934 nowe zakażenia, zmarło 26 osób.

- Ludzie muszą się otrząsnąć. Brakuje miejsc w szpitalach, a to jest dopiero początek drugiej fali. Co będzie dalej? Dalej może być tylko gorzej - ocenił dr hab. n. med. Ernest Kuchar.

- Jeżdżąc autobusem, widzę, że co druga osoba ma maseczkę pod nosem albo pod brodą, czyli tak, jakby jej w ogóle nie miała. Połowa osób nie wierzy, że mamy poważną sytuację. Jeżeli nie przekonuje ich fakt, że nie ma już miejsc w szpitalach, to co ich przekona? Następny chory może będzie leżał na korytarzu, a może powiedzą mu: sorry, umieraj sobie w domu, bo w szpitalu miejsca już nie ma - mówił dr Kuchar.

Dr Kuchar odniósł się także do informacji o śmierci z powodu COVID-19 36-letniego mężczyzny, który - według informacji resortu zdrowia - nie miał chorób współistniejących. Według specjalisty mężczyzna najprawdopodobniej miał chorobę współistniejącą, którą lekarzom trudno było odkryć. "Jak w parku wichura połamała drzewa, to się okazało, że z pozoru zdrowe drzewa w środku były spróchniałe. Koronawirus jest takim czynnikiem selekcyjnym, wybiera z populacji osoby, które są słabsze" - zaznaczył.

Skomentował też słowa szefa Kancelarii Premiera RP Michała Dworczyka, który zapewniał w sobotę, że w szpitalach nie zabraknie miejsc dla chorych na Covid-19. "Minister prezentuje klasyczny urzędowy optymizm. Jak to wytłumaczyć, że mojego znajomego z Wrocławia przeniesiono do Zielonej Góry, bo we Wrocławiu nie było żadnego miejsca? Czy to nie dowód braku miejsc, że pacjenta trzeba wozić ponad 100 km, żeby znaleźć mu miejsce? Pan minister może być pewny, że dla niego miejsce się znajdzie w szpitalu rządowym, ale czy każdy z nas może być o to spokojny?" - pytał dr Kuchar.

Specjalista apeluje o unikanie skupisk ludzi, zachowanie dystansu, poprawne noszenie maseczek, unikanie dotykania błon śluzowych oraz dokładną dezynfekcję rąk.

Źródło: PAP