Zamknij

Dr Sutkowski o chorych na COVID-19: "Pacjent dzwoni po 10 dniach trwania choroby"

10.03.2021
Aktualizacja: 10.03.2021 13:30
Koronawirus
fot. Shutterstock

- Pacjenci za późno zgłaszają się do lekarzy i próbują leczyć się na własną rękę. Zaczynają się też kłopoty z hospitalizacjami - ocenił w rozmowie z PAP prezes Warszawskich Lekarzy Rodzinnych dr Michał Sutkowski, komentując aktualną sytuację epidemiczną dotyczącą COVID-19. Uważa też, że wszystko, co najgorsze jeszcze przed nami. 

  • Pandemia: dr Michał Sutkowski: "fala jest dosyć wysoka".
  • Liczba zakażonych i zgonów od początku roku rośnie. 
  • Do szpitali trafia coraz większa grupa osób w młodym i średnim wieku (30-50 lat). 

Badania potwierdziły zakażenie koronawirusem u kolejnych 17 260 osób. To najwyższy wynik od początku roku. Zmarło 398 osób – podało w środę Ministerstwo Zdrowia. Tydzień temu w środę (3.01.2021) resort raportował o blisko 15,7 tys. potwierdzonych zakażeniach i ponad 300 zgonach.

Zobacz też: Koronawirus w Polsce: liczba zachorowań, zalecenia. RAPORT 10.03.2021

Porównując aktualną sytuację epidemiczną do rejsu na morzu, dr Michał Sutkowski powiedział, że "fala jest dosyć wysoka". "Z mobilizacją załogi bywa różnie. Wydaje mi się, że wszystko niestety jeszcze jest przed nami. Zaczynają się kłopoty przede wszystkim z hospitalizacjami - na to bym zwrócił uwagę" - podkreślił dr Sutkowski.

Według niego pacjenci nadal zgłaszają się późno do podstawowej opieki medycznej. "W związku z tym część osób ma objawy na tyle poważne, że powinni się dużo wcześniej zgłaszać, a zgłaszają się w drugim tygodniu (choroby) po okresie samoleczenia, które nie powinno mieć miejsca bez rozpoznania COVID-19, czyli bez testu. Pacjent dzwoni po 10 dniach trwania choroby. To jest bardzo niepokojące. Wtedy bardzo często chory musi być z powodu niskiej saturacji, duszności, kaszlu, tygodniowej gorączki wysłany do szpitala. Jest niebezpieczeństwo, że będzie pod respiratorem" - powiedział dr Sutkowski.

W szpitalach coraz więcej młodych osób

Dr Michał Sutkowski w rozmowie z PAP dodał, że do szpitali trafia coraz większa grupa osób w młodym i średnim wieku (30-50 lat), którzy lekceważą objawy choroby. "Dziennie jest przyrost 500-700 osób do szpitali - to jest ogromna liczba. To jest bardzo duży wzrost, to jest najgorsze" - ocenił. Dodał, że średnia liczba osób hospitalizowanych pod respiratorami jest na poziomie ok. 10 proc., co według niego też jest liczbą wysoką.

"Regionalnie też to wygląda źle. Na Mazowszu jest dużo COVID-19. Mam w przychodni dzisiaj szczepienia, ale równocześnie po tych szczepieniach będę miał pacjentów covidowych. Jest wśród nich sporo dzieci, nastolatków i młodych dorosłych. Dzisiaj nie mam na przykład żadnej osoby starszej podejrzanej o COVID-19" - powiedział.

W ocenie dr. Sutkowskiego trwa właśnie kolejny bardzo trudny okres dla służby zdrowia. "Ciężko jest. Bardzo dużo wizyt, bardzo dużo porad. Pogoda też nie sprzyja, bo jest niestabilna, w miarę zimno, więc nie jest dobrze" – podkreślił.

Źródło: PAP