Dr Grzesiowski: "COVID-19 to dziś największy zabójca na świecie"

07.08.2020
Aktualizacja: 07.08.2020 10:23
Dr Paweł Grzesiowski: "COVID-19 to dziś największy zabójca na świecie"
fot. East News

Czy koronawirus naprawdę istnieje? Czy COVID-19 to realne zagrożenie? A może pandemia to jakiś wymysł? Prawie 6 miesięcy po rozpoczęciu pandemii, grono osób zadaje podobne pytania. Są też tacy, którzy od początki nie wierzą w to, że COVID-19 to realne zagrożenie. Dr Paweł Grzesiowski, immunolog i ekspert ds. zakażeń odniósł się do takiego myślenia i zadał wymowne pytanie: czy to, że nikt znajomy nie miał raka płuc znaczy, że tej choroby nie ma? 

Czy koronawirusa należy się bać?

Ignorują zaostrzenia, wyśmiewają obowiązkowe noszenie maseczek i nie wierzą, że COVID-19 ich dopadnie. Dr Grzesiowski, znany wirusolog w rozmowie z dziennikarką „Wysokich Obcasach” tłumaczy, jak należy rozumieć obecne zagrożenie.

Liczba zakażeń ciągle wzrasta, natomiast liczba osób, które zmarły z powodu COVID-19 jest dużo niższa. Polski immunolog – dr Paweł Grzesiowski tłumaczy – jest to związane z tym, że wykrywanych jest coraz więcej przypadków, głównie w ogniskach epidemicznych. – Ważniejsze jest, czy w szpitalach przybywa pacjentów w ciężkim stanie lub pacjentów umierających. Tu nie ma drastycznego wzrostu, dlatego przyglądam się tym danym z pewnym niepokojem, ale też z dystansem, na spokojnie – wyjaśniał w rozmowie.

Jednak nie należy traktować tej sytuacji, jako braku zagrożenia i tu znany immunolog posłużył się ekstremalnym przykładem. – Mamy ok. 20 tys. rocznie zachorowań na raka płuc. Czy państwo uważacie, że to jest lekka choroba? Czy państwo uważacie, że nikt na raka płuc nie umiera? To jest połowa przypadków tego, co COVID-19 robi. W tej chwili COVID-19 to dziś największy zabójca na świecie. To jest klucz do zrozumienia tej choroby.

–Ta choroba jest inna, to nie jest grypa. Wirus atakuje naczynia krwionośne i powoduje w nich zatory, zakrzepy. To niszczy strukturę wielu narządów, mimo że nie mamy objawów w ostrej fazie. To jest najbardziej podstępne działanie wirusa. Im więcej będziemy o tym mówić, im więcej będziemy informować ludzi o skutkach zdrowotnych, tym bardziej może zaczną wierzyć, że choroby należy unikać – dodał specjalista.
Całą rozmowę można obejrzeć na Facebooku.

Kilka dni temu reporter Radia Zet przeprowadził również sondę uliczną na temat COVID-19. Pytał przypadkowych przechodniów: czy wierzą w koronawirusa? Według niektórych to gra polityków, teoria spiskowa, wymysł. 

Często powtarzającym się mitem w opinii osób jest to, że wirus prawdopodobnie został stworzony w laboratorium. Tymczasem żadne dowody nie sugerują, że wirus został stworzony przez człowieka. SARS-CoV-2 bardzo przypomina dwa inne koronawirusy, które wywołały epidemie w ostatnich dziesięcioleciach, SARS-CoV i MERS-CoV, a wszystkie trzy wirusy wydają się pochodzić od nietoperzy. Krótko mówiąc, cechy SARS-CoV-2 są zgodne z tym, co wiemy o innych naturalnie występujących koronawirusach, które przeskoczyły ze zwierząt na ludzi.

Badanie opublikowane 17 marca w czasopiśmie „Nature Medicine” również dostarczyło mocnych dowodów przeciwko idei „inżynierii w laboratorium”. Badanie wykazało, że kluczowa część SARS-CoV-2, znana jako białko szczytowe, prawie na pewno pojawiłaby się w naturze, a nie jako wytwór laboratoryjny.

Co więcej, gdyby naukowcy próbowali wykorzystać modele komputerowe do zaprojektowania śmiertelnego wirusa opartego na oryginalnym wirusie SARS, prawdopodobnie nie wybraliby mutacji, które faktycznie pojawiają się w SARS-CoV-2. Dzieje się tak, ponieważ symulacje komputerowe pokazują, że mutacje w SARS-CoV-2 nie wydają się działać zbyt dobrze w pomaganiu wirusowi w wiązaniu się z ludzkimi komórkami. Okazuje się jednak, że natura jest mądrzejsza od naukowców, a nowy koronawirus znalazł sposób na mutację, który był lepszy – i zupełnie inny – od wszystkiego, co naukowcy mogli przewidzieć lub stworzyć.

Czy słowa dr. Grzesiowskiego przekonają, że koronawirus to realne zagrożenie? 

Źródło: www.livescience.com; Wysokie Obcasy

Przeczytaj: 10 mitów na temat koronawirusa: WHO dementuje nieprawdziwe informacje