Zamknij

Czy powinniśmy bać się małpiej ospy? Ekspert: mamy zdecydowanie poważniejsze problemy

06.06.2022 13:58
Czy powinniśmy bać się małpiej ospy? Wypowiedź eksperta
fot. EastNews/Karol Makurat

Na świecie każdego dnia przybywa zakażeń małpią ospą. Czy choroba jest niebezpieczna? Według lekarza Polacy powinni obawiać się innych schorzeń, które stanowią realne zagrożenie. 

Do tej pory na świecie odnotowano już ponad 400 zakażeń małpią ospą. Choroba rozprzestrzeniła się w 24. krajach. We wcześniejszych latach zachorowania na ospę małpią ograniczały się do krajów Afryki, natomiast zawleczenia do Europy miały postać pojedynczych przypadków i nie stawały się zaczątkiem ognisk. Choć kolejne zakażenia wywołują niepokój, małpia ospa nie jest chorobą, która przenosi się tak łatwo jak koronawirus. W Polsce jeszcze u nikogo nie stwierdzono małpiej ospy. Według prof. Piotra Kuny z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi zainteresowanie małpią ospą to jedynie szukanie sensacji. Lekarz przestrzega przed chorobami, które stanowią realne niebezpieczeństwo.

– Martwmy się o choroby nowotworowe, serca i naczyń, udary mózgu, a nie o małpią ospę, bo te pierwsze zbierają w Polsce straszne żniwo – mówi prof. Piotr Kuna.

Ekspert przytoczył dane z USA za 2022 rok. Do tej pory zidentyfikowano tam 25 przypadków zachorowania na małpią ospę – przy populacji kraju liczącej 332 mln osób.

To choroby przewlekłe prowadzą do najcięższych powikłań

Chociaż temat małpiej ospy od kilku tygodni pojawia się w mediach, to nieleczone choroby przewlekłe stanowią największe, śmiertelne niebezpieczeństwo.

Prof. Kuna alarmuje – Mamy w polskim systemie ochrony zdrowia zdecydowanie poważniejsze problemy niż małpia ospa. Widzę jednak, że jest zapotrzebowanie na szukanie sensacji. Każdy najdrobniejsza rzecz, która się wydarza, wywołuje poruszenie. Tak naprawdę powinniśmy się martwić o choroby, które mamy. Przede wszystkim myślę o nowotworach, chorobach serca i naczyń, udarach mózgu. To są poważne sprawy. Ludzie chorują na przewlekłe choroby, cukrzycę, nadciśnienie, a do tego leczą się niesystematycznie – podkreślił w rozmowie z PAP.

Wskazał, że wymienione przez niego choroby prowadzą do licznych powikłań i "zabijają nas", a nie zabije nas ospa małpia.

– Ministerstwo Zdrowia wydało swoje zalecenia. Jeżeli coś takiego się zdarzy, to należy zamykać oddziały, izolować pacjentów. Tak naprawdę, to oni powinni być kierowani do szpitali chorób zakaźnych. Po prostu. Nie wiem nawet, czy takie przypadki w ogóle w Polsce będą – mówi prof.Kuna.

Ekspert podkreślił, że choć epidemia koronawirusa spowodowała spadek odporności w społeczeństwie, małpia ospa zazwyczaj jest chorobą o łagodnym przebiegu.

– Na pewno jest tak, że po epidemii COVID-19 i po izolowaniu się oraz noszeniu maseczek spadła nam odporność na wszystkie infekcje. To fakt. Małpia ospa w ponad 95 procentach przypadków jest chorobą łagodną, samoleczącą się. Jak każda choroba zakaźna jest jednak groźna dla osób z upośledzoną odpornością, z wielochorobowością, u osób starszych i malutkich dzieci, które jeszcze nie przechorowały zwykłej ospy. W zdrowej populacji choroba ta jest łagodna, niegroźna i nie ma powodów do obaw – wskazał prof. Kuna.

Źródło: PAP/ Tomasz Więcławski