Zamknij

Dr Zmora: w Polsce istnieje już „podkarpacki” wariant SARS-CoV-2

02.11.2021 11:55
Czwarta fala koronawirusa - wariant "podkarpacki"
fot. IWONA BURDZANOWSKA / POLSKA PRESS

Narastania czwartej fali w Polsce nie da się już wyhamować, nawet dzięki szczepieniom – uważa dr Paweł Zmora, wirusolog z Poznania. Szczepienia ochronią jednak osoby zaszczepione przed zachorowaniem lub ciężkim przebiegiem COVID-19. Naukowiec twierdzi też, że w Polsce istnieje już „podkarpacki” wariant SARS-CoV-2.

Kierownik Zakładu Wirusologii Molekularnej Instytutu Chemii Bioorganicznej (IChB) PAN w Poznaniu dr Paweł Zmora zaznaczył w rozmowie z PAP, że nie kontrolujemy już nowych zakażeń, nie ma też szans na wyhamowanie czwartej fali zakażeń koronawirusem.

– Nie kontrolujemy czwartej fali od dwóch, trzech tygodni, od momentu, w którym poziom pozytywnych wyników testów na obecność SARS-CoV-2 przekroczył próg 5 proc. WHO i towarzystwa epidemiologiczne wskazują, że w momencie przekroczenia pięcioprocentowego progu pozytywnych wyników testów tracimy kontrolę nad pandemią, a wirus rozprzestrzenia się gwałtownie – powiedział wirusolog.

Szczyt czwartej fali będzie w ciągu 2-3 tygodni

Dr Zmora wyjaśnił, że w obecnej chwili nie uda się powstrzymać nowych zakażeń przez działania sanitarno-epidemiologiczne. – Musimy po prostu dojść do pułapu, w którym wirus nie będzie mógł się dalej rozprzestrzeniać, bo m.in. ze względu na liczbę osób chorych nie będzie miał nowych nosicieli – wskazał wirusolog.

Przyznał, że czwartej fali nie wstrzyma też akcja szczepień, bo nawet najszybciej działający preparat Johnson&Johnson zaczyna chronić po 2-3 tygodniach. Tymczasem, jak dodał, „wszystkie modele wskazują, że w ciągu 2-3 tygodni będziemy mieli szczyt czwartej fali”.

– Trochę się obawiam, że nawet do świąt Bożego Narodzenia możemy obserwować wysoki poziom zakażeń – przyznał ekspert.

Każda infekcja powoduje powstawanie nowych wariantów

Naukowiec podkreśla, że za kolejne masowe zakażenia SARS-CoV-2 odpowiadają głównie niezaszczepieni. – Osoby zaszczepione są chronione przed zachorowaniem i ciężkim przebiegiem COVID-19. Nawet jeżeli część tych osób przenosi wirusa, to jest to znikomy odsetek – podkreślił.

Dr Zmora ubolewa też, że nawet jeśli połowa społeczeństwa zaszczepi się trzecią dawką, a zrobią to najpewniej ci, którzy już są w pełni zaszczepieni, to nie rozwiąże to problemu. Bo wciąż „prawie połowa społeczeństwa będzie podatna na zakażenie SARS-CoV-2” – zaznacza wirusolog.

– Każda infekcja, każdej komórki, może wiązać się z powstaniem nowego wariantu genetycznego. Badania przeprowadzone w IChB PAN pokazują, że takich wariantów powstają tysiące w obrębie jednej zakażonej osoby. Problem polega na tym, czy dany nowy wariant genetyczny ma predyspozycje, żeby dalej się rozprzestrzeniać – tłumaczy dr Zmora.

Wariant „podkarpacki”, czyli polska wersja koronawirusa

Naukowiec uważa, że możemy sobie w Polsce wyhodować swój własny wariant koronawirusa. – Wariant „podkarpacki” może się zdarzyć. Wystarczy tylko splot różnych okoliczności i trochę szczęścia dla danego wariantu, żeby z wariantu „podkarpackiego” stać się wariantem ogólnoświatowym – zaznacza.

– Sądzę, że od dawna mamy swoją własną, polską wersję koronawirusa, a właściwie to wiele polskich wariantów genetycznych – twierdzi dr Zmora. Żeby mieć pewność, w Polsce należałoby sekwencjonować więcej próbek (5-10 proc.) pobranych od zakażonych. – Niestety, sekwencjonujemy zdecydowanie mniej, więc nie mamy pewności, czy taki wariant już w tej chwili istnieje. Sądzę, że istnieje, dlatego że te warianty powstają stosunkowo niezależnie od siebie. Nie każdy wariant ma zdolność, aby stać się dominującym w populacji – mówi.

Wirusolog z Poznania zaznaczył, że nie każdy nowy wariant koronawirusa ma takie właściwości jak Delta, który bardzo szybko rozprzestrzenił się na całym świecie. Przyznał, że dokładne badanie nowych wariantów było możliwe przy niższej liczbie zakażeń, a sekwencjonowanie jest kosztowne i pochłania czas. Naukowcy i UE wciąż szukają nowych metod.

Źródło: PAP/Szymon Kiepel