Zamknij

Myślisz, że COVID-19 "po prostu trzeba przechorować"? To błąd

Karolina Apiecionek
03.11.2020
Aktualizacja: 03.11.2020 13:40
Ludzie w maseczkach ochronnych
fot. Shutterstock

COVID-19 może prowadzić pod respirator, ale zakażenie koronawirusem może też przebiegać bezobjawowo. I bardzo możliwe, że mamy na to realny wpływ. Dowiedz się więcej.

Wszyscy wokół na kwarantannach, a ty zastanawiasz się, czy lepiej po prostu nie przechorować COVID-19 i mieć to z głowy? Czujesz się osaczony i bezbronny, bo nie masz wpływu ani na geny, ani na funkcjonowanie układu obronnego organizmu? Uspokajamy: liczy się również "dawka" przyjętego koronawirusa.

Koronawirus: liczy się dawka

- To czy dojdzie do zakażenia koronawirusem, zależy głównie od liczby cząstek wirusa, na którą jesteśmy narażeni, a także od odpowiedzi immunologicznej naszego organizmu - ostrzegał niedawno w rozmowie z PAP prof. Krzysztof Simon, kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.

"Od liczby cząsteczek wirusa" - to dobra wiadomość, bo mamy na to realny wpływ. Przede wszystkim za sprawą mechanicznej bariery, czyli maseczki ochronnej. Okej, być może domowa maseczka czy chirurgiczna maseczka jednorazowa nie chroni nas w pełni przed zakażeniem, bo przepuszcza aerozol, ale z pewnością pomaga zmniejszyć "dawkę" wirusa, która wnika do organizmu.

Pisali o tym w sierpniu naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego z San Francisco, powołując się na konkretne przykłady. Między innymi taki. Na statku Diamond Princess, zacumowanym u wybrzeży Japonii, koronawirusem SARS-CoV-2 zaraziły się w lutym 634 osoby. Spośród nich 18% przechodziło zakażenie bezobjawowo. Tymczasem na statku argentyńskim, który wypłynął z portu miesiąc później, koronawirusem zaraziło się 128 osób, ale bezobjawowy przebieg odnotowano aż u 81% z nich. Zdaniem badaczy, kluczowa różnica polegała na tym, że na argentyńskim statku maseczki chirurgiczne wydawane były wszystkim pasażerom, a maski N95 wszystkim pracownikom, zaraz po potwierdzeniu pierwszego przypadku.

Dowiedz się więcejMaseczki chronią przed ciężką postacią COVID-19? 

Koronawirus a czas kontaktu

Koronawirusem zarażamy się przez bliski kontakt z osobą wydalającą wirusa, trwający 15 min (ewentualnie przez kontakt ze skażonymi przedmiotami, ale przy założeniu, że taką kropelkę błyskawicznie przeniesiemy w okolice ust, nosa czy oczu; wyschnięta nie zakaża).

Patrząc na to z tej perspektywy, jest oczywiste, że drugim, oprócz maseczki ochronnej, czynnikiem, na który mamy wpływ, jest czas kontaktu z potencjalnie zakażonym. Prof. Simon zaznacza, że koronawirusem zakazić się można i od niewykazującego żadnych objawów dziecka, ale wtedy potrzebny jest zdecydowanie dłuższy kontakt. "Jeśli bezobjawowe dziecko nie kaszle i nie prycha, to szansa na otrzymanie dużych dawek wirusa jest raczej niewielka" - wyjaśnił ekspert.

I dodał: "Problemem jest ta grupa osób, która zakaża się masywną ilością wirusa, bo ktoś kaszlał im w twarz, mieszka z osobą zakażoną lub przebywa na oddziale szpitalnym, w którym pielęgniarka kaszlała, bo nie miał jej kto zastąpić" - podkreślił prof. Krzysztof Simon w rozmowie z PAP.

Źródło: PAP