Zamknij

Brytyjska mutacja: częściej wywołuje ból gardła, nie zawsze utratę węchu i smaku

25.02.2021 13:39
Grzegorz Ksel/REPORTER
fot. Grzegorz Ksel/REPORTER

Jakie są objawy zakażenia brytyjską mutacją koronawirusa? Prof. Wojciech Maksymowicz wyjaśnił, czym różni się mutacja brytyjska, którą stwierdza się obecnie u większości zakażonych koronawirusem Polaków. Sprawdź, na co warto zwrócić uwagę.

Podczas konferencji zwołanej w czwartek przed szpitalem uniwersyteckim w Olsztynie, prof. Wojciech Maksymowicz opowiedział o tym, czym różni się mutacja brytyjska koronawirusa. Jak wskazał, informacje te są ważne zarówno dla pacjentów jak i lekarzy rodzinnych.

ZOBACZ: Wzrost zakażeń na Warmii i Mazurach. 70 proc. to brytyjska mutacja koronawirusa 

Brytyjska mutacja koronawirusa: jakie są objawy zakażenia?

Brytyjska odmiana wirusa może u pacjentów objawiać się częściej bólem gardła i nie zawsze utratą węchu i smaku - powiedział prof. Wojciech Maksymowicz, powołując się na doniesienia specjalistycznych czasopism naukowych i medycznych. 

- Mamy do czynienia z rozprzestrzenianiem się nowej brytyjskiej wersji wirusa, który objawiać się może inaczej niż poprzedni. W przeciwieństwie do pierwszej postaci rzadziej występuje utrata węchu i smaku, i to może być mylące, że jeśli ktoś nie utracił węchu i smaku, to pewnie nie jest to COVID. Częściej występuje ból gardła, częściej występuje także uczucie zmęczenia i ból mięśni. To są podstawowe różnice, które nie powinny mylić - powiedział prof. Maksymowicz.

Ekspert podkreślił, że brytyjska odmiana wirusa jest bardziej niebezpieczna ze względu na to, że się łatwiej rozprzestrzenia i większa jest śmiertelność pacjentów. Zdolności do rozprzestrzenia się brytyjskiej odmiany są wyższe o 70 proc. i to jest powód, dla którego obecnie odnotowuje się coraz więcej przypadków zakażeń. Wskazał również, że lekarze pierwszego kontaktu muszą brać informacje o objawach pod uwagę przy wysyłaniu pacjentów na testy.

Prof. Maksymowicz dodał, że oddział covidowy w Szpitalu Uniwersyteckim w Olsztynie jest wypełniony.

- Jest przyrost pacjentów i szykujemy się, by dodatkowe ponadlimitowe miejsca przygotować. Taka sytuacja była już w listopadzie (ub. roku - PAP) i wiemy, czym to grozi. Mamy pacjentów w różnym wieku, także młodszych, którzy są kandydatami do tego, że mogą nie przeżyć. Robimy wszystko, co można zrobić, ale tak duża zwyżka zachorowań powoduje zagrożenie płynnością funkcjonowania placówek medycznych - powiedział.

Źródło: PAP