"Bezobjawowy COVID-19 to ściema" - czy koronawirusa też nie ma?

16.09.2020
Aktualizacja: 16.09.2020 13:43
Manifestacja przeciw pandemii
fot. Jakub Kaminski/East News

"Bezobjawowy COVID-19 to ściema", "Koronawirusa nie ma" - takie opinie nie są wcale rzadkością. Niestety wiele osób bagatelizuje ten patogen i wywoływaną przez niego chorobę. Czy słusznie?

Brak widocznych objawów COVID-19, choroby wywoływanej przez koronawirusa SARS-CoV-2, nie oznacza, że przebiega ona bez uszczerbku na zdrowiu. Wręcz przeciwnie, jest coraz więcej doniesień naukowych potwierdzających, że patogen ten niszczy nasz organizm, m.in. może prowadzić do zmian w płucach, które są widoczne dopiero na skanach tomografii komputerowej.

Coraz więcej osób na świecie neguje istnienie koronawirusa SARS-CoV-2 i bezobjawowy przebieg choroby COVID-19. Na forach i w grupach toczą się dyskusje na ten temat, które zwykle z powodu braku argumentów, kończą się pytaniem: czy można bezobjawowo chorować?!

Otóż można. Wiele chorób przebiega skrycie i daje objawy dopiero wtedy, gdy już jest za późno na skuteczne leczenie lub całkowite wyzdrowienie. Można by tu wymieniać, np.: nadciśnienie tętnicze, raka trzustki czy jajnika. Możemy cierpieć na bezobjawowe zapalenie płuc. Można być również być nosicielem wirusa (zarażać nim!), ale nie musi się u nas rozwinąć żadna choroba. Czy ten stan jest mniej bezpieczny dla nas lub naszego otoczenia? Przywołajmy tu przypadek wirusa HIV i AIDS (choroby wywoływanej przez ten patogen). Analogia nasuwa się sama.

Prawda jest taka, że możemy sobie wierzyć w co chcemy, dopóki nie ma to wpływu na życie i zdrowie innych osób. To jak z paleniem papierosów. Chcesz palić, mimo ryzyka rozwoju chorób nowotworowych, pal... ale w samotności, z dala od innych. W towarzystwie, zwłaszcza osób niepalących, małych dzieci czy kobiet w ciąży, wstrzymaj się z paleniem, bo bierne palenie również może prowadzić do rozwoju chorób nowotworowych lub astmy.

Nie chcesz nosić maseczki, nie noś jej, ale NIE WSIADAJ do komunikacji publicznej, nie wchodź do sklepów czy przychodni, nie wybieraj się w podróż samolotem. Nie narzucaj innym swojego zdania, życiowej postawy. Jeśli chcesz żyć w społeczeństwie, to dostosuj się do panujących w nim zasad (zwłaszcza gdy zostały one wprowadzone w trosce o zdrowie).

Nikt nie nakazuje nam noszenia maseczek na świeżym powietrzu, chyba że stoimy w grupie wielu nieznanych nam osób (np. na przystanku). Nie musimy zasłaniać nosa czy ust, będąc w swoim domu czy ogródku, chyba że mamy katar czy kaszel. Możemy maseczkę zdjąć podczas spożywania posiłku w restauracji, czy podczas wykonywania obowiązków służbowych, o ile nie mamy bezpośredniego, bliskiego kontaktu z innymi osobami, ale załóżmy ją gdy idziemy do toalety czy kuchni, by zrobić kawę. Dlaczego? Bo możemy być tymi szczęśliwcami, którzy mają świetnie działający układ immunologiczny, który upora się z koronowirusem lub innym patogenem, ale możemy spotkać osoby, które mają mniej szczęścia od nas.

Pomyśl! Może cierpią na jakąś przewlekłą chorobę, z którą pod kontrolą lekarza, mogliby przeżyć kilka czy kilkanaście lat dłużej. Jeśli jednak zarazimy ich koronawirusem, ich organizm może tego nie wytrzymać. Umrą wcześniej, a w statystykach dopiszą: miał/ miała choroby współistniejące.

Do 16 września 2020 r. na całym świecie koronawirusa SARS-CoV-2 zdiagnozowano u 29 155 581 osób. Nie żyją z jego powodu 926 544 osoby. Każdej doby przybywa ponad 230 tys. nowych przypadków zarażeń. Liczby te – zdaniem specjalistów – są mocno niedoszacowane.