Dlaczego bezobjawowe przypadki infekcji koronawirusa są tak niebezpieczne?

08.04.2020
Aktualizacja: 05.11.2020 23:38
Bezobjawowe przypadki koronawirusa
fot. Shutterstock

Statystyki osób zarażonych koronawirusem na całym świecie są mocno zaniżone – tak uważają eksperci. Wszystko przez bezobjawowe przypadki infekcji koronawirusa SARS-CoV-2. Dlaczego niektórzy przechodzą tę chorobę bezobjawowo?

W przypadku koronawirusa SARS-CoV-2 nie ma mowy o nosicielstwie. Osoba, w której organizmie znajduje się ten wirus i namnaża się, jest chora. Nawet jeśli nie pojawiają u niej żadne objawy lub objawy są bardzo skąpe, niejednoznaczne. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) szacuje, że nawet 80% infekcji związanych z koronawirusem SARS-CoV-2 może dawać łagodne objawy lub przebiegać bezobjawowo.

Dlaczego u tak wielu osób infekcja może mieć łagodny przebieg, a niektórzy przechodzą ją bardzo ciężko? Zdaniem wirusologa dr n. med. Tomasza Dzieciątkowskiego, zależy to od kilku czynników, m.in. wieku, płci (gorzej przechodzą tę chorobę mężczyźni) oraz chorób współistniejących.

Bezobjawowe przypadki infekcji są bardzo niebezpieczne. Osoby zarażone, ale przechodzące chorobę bez żadnych objawów, nie mają świadomości, że zarażają innych. Mogą wychodzić do sklepu, apteki i w ten sposób roznosić wirusa.
Niestety w większości krajów na obecność koronawirusa bada się tylko osoby mające objawy choroby COVID-19. Przypadków bezobjawowych nie poddaje się tego typu diagnostyce, z nielicznymi wyjątkami.

Włoski nauczyciel akademicki, profesor immunologii klinicznej na Uniwersytecie we Florencji – Sergio Romagnani, uważa, że testy na obecność koronawirusa powinno się wykonywać u wszystkich osób, które mogły mieć styczność z tym patogenem. Nawet jeśli nie wykazują objawów choroby. I przytacza przykład włoskiego miasteczka Vo Euganeo (na północy tego kraju), które na początku epidemii koronawirusa we Włoszech, zostało odizolowane, gdy okazało się, że jeden z jego mieszkańców zaraził się tym patogenem. Wszyscy mieszkańcy – 3300 osób – zostali objęci kwarantanną i przebadani na obecność koronawirusa. Okazało się, że około 88 mieszkańców jest zarażonych, ale połowa z nich nie wykazywała żadnych objawów choroby. Po dwóch tygodniach ścisłej blokady i kwarantanny, okazało się, że zarażonych jest już tylko 7 osób. Gdy wyzdrowieli, miasto zostało ponownie otwarte. Uporano się z tym wirusem w ciągu kilkunastu dni.

W liście, jaki naukowiec napisał do władz Toskanii, wskazywał, że znaczna część osób zarażonych koronawirusem (około 75%) nie ma żadnych objawów i właśnie dlatego stanowi ogromne źródło zagrożenia. "Odsetek osób zarażonych, bezobjawowych, w populacji jest bardzo wysoki. Właściwie to większość przypadków, zwłaszcza wśród osób młodych (ale nie tylko). Izolacja osób zarażonych, bezobjawowych jest konieczna do kontrolowania rozprzestrzeniania się wirusa" – napisał w liście.

Jego zdaniem, działania związane z koronawirusem powinny być dwutorowe. Należy leczyć ciężkie przypadki choroby oraz znajdować i izolować przypadku bezobjawowe, zwłaszcza wśród personelu medycznego. To klucz do walki z tym patogenem.
Na dowód tej teorii można przytoczyć również przypadek statku wycieczkowego Diamond Princess. Tam około 20% osób zarażonych nie miało żadnych objawów choroby. Czy też Islandię, gdzie 50% osób zarażonych, przechodziło tę infekcję bezobjawowo.

Biorąc pod uwagę powyższe bardzo wielu naukowców uważa, że dane dotyczące osób zarażonych koronawirusem na całym świecie są mocno zaniżone.

Źródło: WHO, BMJ