Bezobjawowe przypadki COVID-19: czy są groźne, ile ich może być na świecie

25.06.2020
Aktualizacja: 25.06.2020 16:32
Bezobjawowe przypadki COVID-19
fot. Shutterstock

Zdaniem naukowców, na całym świecie bezobjawowi chorzy na COVID-19 są najgroźniejsi, bo są wysoce zaraźliwi. Brak objawów choroby, usypia czujność zarówno samego chorego, jak i mających z nim kontakt innych osób. Co wiemy o bezobjawowych przypadkach zarażenia koronawirusem SARS-CoV-2?

Badania przesiewowe w kierunku zakażenia koronawirusem SARS-CoV-2, izolowanie osób zarażonych, a także stosowanie zaleceń sanepidu dotyczących mycia i dezynfekowania rąk, znacząco minimalizują liczbę zachorowań na COVID-19. Niestety bardzo wiele osób nie wie, że choruje, bo nie ma żadnych objawów choroby. Jednak coraz więcej badań sugeruje, że to właśnie bezobjawowi chorzy odpowiadają za najwięcej przypadków zarażeń. Co już wiadomo o bezobjawowych chorych? Poniżej najważniejsze ustalenia.

Bezobjawowi chorzy (bezobjawowe przypadki) – co to oznacza?

Koronawirus SARS-CoV-2 wywołuje chorobę COVID-19, która może objawiać się w rozmaity sposób. Na przykład chorzy mogą tracić powonienie oraz smak, może pojawić się u nich kaszel, gorączka, uczucie duszności. Niektórzy mogą mieć biegunkę.
Od momentu zarażenia do pojawienia się objawów choroby zwykle mija około 5-14 dni (choć znane są przypadki pojawienia się objawów choroby dopiero po 21 dniach od zarażenia). Czas pomiędzy zarażeniem a pojawieniem się pierwszych objawów nazywa się fazą przedobjawową.
Jednak u niektórych osób, mimo zarażenia tym patogenem, nie pojawiają się żadne widoczne objawy choroby, co nie oznacza, że te osoby są zdrowe. Takie przypadki właśnie określa się jako bezobjawowe.
Podsumowując, bezobjawowe rozprzestrzenianie się koronawirusa SARS-CoV-2 oznacza, że osoba, która nie ma objawów choroby, może zarażać inne osoby. I nie ma tu znaczenia, czy są to typowe przedobjawowe przypadki, czy prawdziwe bezobjawowe. Ryzyko jest takie samo.

Ile osób jest bezobjawowych chorych na świecie?

Szacuje się, że bezobjawowe przypadki zarażenia koronawirusem SARS-CoV-2 mogą stanowić nawet 80 proc. wszystkich zakażeń tym patogenem. Oczywiście to tylko przypuszczenia. Bez badań przesiewowych na szeroką skalę nie jesteśmy w stanie tego dokładnie określić. Najlepiej byłoby przebadać pod tym kątem całą społeczność i w przypadku pozytywnego wyniku obserwować moment pojawienia się (lub nie) objawów choroby COVID-19.
Potwierdzają to wyniki badań w San Francisco w USA. Przeprowadzono tam masowe badanie w kierunku koronawirusa. Okazało się, że ponad 50 proc. zarażonych nie miało żadnych objawów choroby, z czego u 42 proc. nie pojawiły się żadne objawy w przeciągu kolejnych 14 dni.

Jak chorzy bezobjawowi mogą rozprzestrzeniać koronawirusa SARS-CoV-2?

Koronawirus SARS-CoV-2 rozprzestrzenia się najczęściej droga kropelkową, a więc podczas rozmowy, kaszlu, kichania. Dlatego tak ważne jest noszenie maseczek osłaniających nos i usta, zarówno przez osoby potencjalnie chore, jak i ich rozmówców. Do największej liczby zarażeń dochodzi w początkowej fazie (przedobjawowej). To wtedy wirus namnaża się w nosie oraz jamie ustnej.
Kiedy chore osoby kichają, rozmawiają lub śpiewają (np. podczas mszy), z ich ust wydostaje się aerozol wraz z tym patogenem. Gdy stoimy zbyt blisko (na odległość mniejszą niż 2 metry) bez maseczki, ryzyko zarażenia jest bardzo duże.

Czy chorzy bezobjawowi mogą być główną przyczyną zarażeń?

Jak wynika z badań, rozprzestrzenianie się wirusa jest takie samo w przypadku osób z objawami, jak i bez objawów. Jednak gdy ktoś jest chory i ma objawy tej choroby (kaszel, duszność, zmęczenie etc.), staramy się unikać z nim bezpośredniego kontaktu, podświadomie chroniąc się przed zarażeniem. Trzymamy dystans, zasłaniamy usta i nos i co najważniejsze, jeśli mieliśmy fizyczny kontakt, myjemy dokładnie dłonie. Jednak przypadki bezobjawowe usypiają naszą czujność i sprawiają, że do kwestii higieny podchodzimy miej restrykcyjnie.

Co możemy zrobić, aby ograniczyć bezobjawowe rozprzestrzenianie się koronawirusa?

Utrzymywania dystansu społecznego, zasłanianie ust i nosa podczas kontaktu z innymi osobami, dokładne mycie i dezynfekowanie rąk, izolowanie osób chorych, a także tych, którzy mieli z nimi kontakt – to skuteczne procedury chroniące nas przed zarażeniem i pomagające w wygaszaniu pandemii na całym świecie.
Te procedury nie zostały wprowadzone – wbrew temu, co sugerują niektóre osoby – aby utrudnić życie obywatelom, ale by chronić ich życia. Wydaje się nam, że jesteśmy wszyscy zdrowi, że ten patogen nie jest w stanie nam zaszkodzić. To nieprawda. Niektórzy lekarze mawiają, że ludzie dzielą się na tych zdiagnozowanych i niezdiagnozowanych. Nigdy nie możemy być pewni, czy ten patogen nie odkryje w naszym organizmie słabego punktu i nie zaatakuje. Dbajmy o siebie i o innych. Nie zapominajmy o maseczkach w sklepie i w innych przestrzeniach publicznych (np. w komunikacji), trzymajmy dystans społeczny i przestrzegajmy zasad kwarantanny, nawet gdy wydaje się nam, że jest ona narzucona niepotrzebnie.

Artykuł powstał na podstawie wypowiedzi prof. Moniki Gandhi, z Wydziału HIV, chorób zakaźnych i medycyny tropikalnych na Uniwersytecie Kalifornijskim w San Francisco (USA).

Źródło: sciencealert.pl