Antymaseczkowcy: epidemiczny ruch oporu

05.08.2020
Aktualizacja: 05.08.2020 12:09
Antymaseczkowcy to epidemiczny ruch oporu
fot. Shutterstock

Nie noszą maseczek ochronnych, "bo wirusa nie ma", "bo nikt im nie będzie mówił, co mają robić", "bo po prostu nie". Antymaseczkowcy to kolejna grupa, która zagraża bezpieczeństwu publicznemu.

Antyszczepionkowcy od lat przekonują, że szczepionki wywołują autyzm, ewentualnie, w wersji alternatywnej, służą do "czipowania ludzi". Antykanałowcy twierdzą, że leczenie kanałowe powoduje raka, choć nie ma na to naukowych dowodów, a onkolodzy łapią się za głowę. Antymaseczkowcy też są anty, choć nie do końca wiadomo, jakie zagrożenie miałyby stanowić maski (forsowany przez chwilę zarzut, że poziom dwutlenku węgla wzrasta do niebezpiecznego poziomu nie bardzo się przebił).

Oś rozumowania przebiega mniej więcej tak: mój nos to moja sprawa i nikt mi nie będzie mówił, co mam na nim nosić. Poza tym, żadnego koronawirusa nie ma (i tu, w zależności od radykalizacji poglądów: to "zwykła grypa" lub nie ma w ogóle, w sensie nie istnieje, to wymysł WHO). Natomiast wszelkie restrykcje służą do kontrolowania ludzi za pomocą (i tu znowu różne opcje: aplikacji stworzonych na potrzeby kwarantanny lub mikroczipów, które będą w szczepionce).

Antymaseczkowców z antyszczepionkowcami i antykanałowcami łączy przynajmniej kilka punktów:

U podstaw buntu leży lęk, że ktoś chce kontrolować ludzi. U antyszczepionkowców są to producenci szczepionek i/lub Bill Gates, który rzekomo w szczepionkach przemyca mikroczipy. U antykanałowców - koncerny farmaceutyczne, które "wciskają" leki zamiast leczyć naturalnie. U antymaseczkowców - WHO, która zamierza przejąć kontrolę nad światem.

W argumentacji pojawiają się pseudonaukowe, poważnie brzmiące zarzuty. "Szczepionki powodują autyzm". To oszustwo. Brytyjski naukowiec Andrew Wakefield, we współpracy z zaprzyjaźnionym prawnikiem, próbował wykazać powiązanie autyzmu ze szczepionką na świnkę, odrę i różyczkę (MMR) i wyłudzić wypłatę odszkodowań. W 2010 roku Wakefield został dożywotnio pozbawiony prawa do wykonywania zawodu lekarza. "Leczenie kanałowe powoduje raka". Eric Jacobs, starszy dyrektor naukowy ds. badań epidemiologicznych w American Cancer Society w korespondencji z "The Guardian": "Nie ma żadnych badań, które wykazywałyby, że ludzie, którzy przeszli leczenie kanałowe zębów są bardziej narażeni na rozwój raka". "Noszenie maseczek powoduje wzrost dwutlenku węgla". Lek. med. Elżbieta Dudzińska, zajmująca się zaburzeniami wzorca oddychania i terapiami oddechowymi, dla PAP: uczucie braku powietrza w prawidłowo uszytej masce, to stres; u niektórych pacjentów z astmą noszenie masek zmniejszyło napady duszności. Ministerstwo Zdrowia: Jeżeli ktoś nie toleruje maski, to może nosić przyłbicę.

Ostatni akord dyskusji to przeważnie dramatyczne odwołanie się do szerokopojętej "wolności jednostki". Z Konstytucji RP: "Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób". W tym kontekście warto podkreślić prawo innych osób do ochrony zdrowia. Przypominamy: maseczka na naszym nosie chroni nie tyle nas, co drugą osobę, jest to transakcja wiązana - ja chronię ciebie, a ty mnie.

To cię może zainteresować: